OK.Co do grafy to była taka w stylu Dooma lub Blooda.Fabuła ;/ tu się robią schodki... ponieważ byłem małym gnojkiem co marzył o CS'ie :) i nawet czytac nie umiałem napiszę tak.Na samym starcię gry zaczynałeś... w jakieś "świątyni" tylko z nożem schodziłeś w dół i pojawił się rewolwer był czarny jak go podniosłeś to naskoczyły cię jak byłem mały mówiłem że to raki bo tak wyglądały, po zabiciu szedłeś w dół gdzie był 1 anubis później otwierasz drzwi i zauważasz że jesteś w jakieś wiosce są tam anubisy może z 3 i 1 mumia w domach było ich nawet 3 lub 4.Dalej ci nic nie napiszę bo nic nie pamiętam to tak jak by cię spytać co jadłeś w 4.07.03.Co do cech charakterystycznych hmmm dla mnie był to klimat typ takiego Egiptu skarabeusze anubisy mumię coś wspaniałego.Przypomniałem sobie że jako broń był też miotacz ognia.
Ja w to grałem! Jak byłem mały, grałem w tego demko na PSX. To na początku to nie były raki tylko takie pomarańczowe, metrowe skorpiony ;P Jakoś je zabijałem, ale potem, po przejściu przez te drzwi na przeciwko zabijał mnie jakiś chodzący pies. chyba ten Anubis jak ty to nazywasz. Ogólnie, podobała mi się ta gra. Na płytce miałem jeszcze demko takiej zajebistej (jak na tamte czasy) gry, w której chodziło się po cmentarzu gostkiem ubranym na czerwono, zabijało się zombie i po drodze, dwumetrowego pingwina. Potem, dochodziło się do takiej krypty, gdzie była duża trumna i parę mniejszych. Z mniejszych wychodziły zombiaki (które wtaczały się także przez drzwi, niezła masakra była), aż potem z dużej trumny wychodził wampir, który przez cały czas trwania jatki dobijał się do wieka jego "łóżeczka" i mnie zabijał. Może ktoś wie, o co chodzi? Podobne do Medevila, ale było więcej wrogów i kamera lekko wyżej.