[POD]J@$ON wszystko ładnie wyjaśnił. Nawet jeszcze w wspomnianym XIX wieku podczas bitw piechota była ustawiana w formacje i stojąc naprzeciw wrogiej piechoty strzelała "w kupie" - a nóż, widelec łyżka ktoś trafił :P
Jednak średniowieczna broń palna charakteryzowała sie znacznie mniejszą celnością (brak gwintowanej lufy czy precyzyjnych urządzeń do celowania), dodatkowo była zawodna i wolna.
Właśnie początkowa skuteczność polskiej husarii (o której mi.in. [POD]J@$ON i inni robią moda) była związana też z faktem, że wszyscy sie rzucili na broń palną, która dopiero była rozwijana. Dlatego przez ponad 100 lat husaria była niepokonana (oczywiście nie można pomijać też naturalnych zalet polskiej jazdy). Jednak wraz z rozwojem broni palnej jej znaczenie zaczęlo spadać i jak przeczytałem w jakimś felietonie z Polityki, pod koniec XVII w i na początku kolejnego, Szwedzi twierdzili, że strzelali do "kaczek w zbrojach" czy cuś. Ale troche od tematu odbiegam.
Co do innej broni dystansowej w M&B, to już kwestia gustu. Każna miała jakieś wady i zalety.
Z kuszy było łatwiej kogoś trafić, nawet bez długiego treningu (dlatego rycerstwo w Europie uznało ją za broń niehororową - zwykły wieśniak po krótkim treningu 1 bełtem mógł zakończyć żywot ćwiczonego całe życie w swoim "zawodzie" rycerzowi").
Łuk z kolei szybciej z siebie wypluwał pociski, jednak wymagał dłuższego treningu. Odnośnie obrażeń, to już od konstrukcji łuku zależało i jego naciągu.
Jednak mimo wszystko wydaje mi sie, że łuk (mając odpowiednia wprawe w posługiwaniu sie nim) jest bronią groźniejszą.
Ze względu na krótki czas "przeładowania" i możliwośc posługiwania sie nim na koniu. Przy strzale w głowe ilość zadawanych obrażeń nie jest już tak ważna :-)