Morr to jeden z bogów Starego Świata, czyli z uniwersum Warhammera Fantasy.
To bóg śmierci.
Nie jest on bogiem rozkładu i cierpienia, a jego kapłani nie są szalonymi nekromantami. Wręcz przeciwnie. Morr symbolizuje ostateczne ukojenie, kres żywota, którego doświadcza każda istota... Wobec śmierci, wszyscy są równi. Nikt jej nie ucieknie. A już zwłaszcza w świecie Warhammera.
Kapłani Morra zajmują się pielęgnowaniem obyczajów żałobnych, opiekują się cmentarzami, a także dbają o to, by nikt nie kpił ze śmierci, zakłócając spokój zmarłych... Dlatego właśnie wyznawcy Morra tępią nekromantów, ożywieńców i inne maszkarony.
Wyznawcami Morra są najczęściej osoby, które doświadczyły osobistej straty.
Morr nie jest moim ulubionym bóstwem - wolę boginię wojny Myrmidię. Jednak "Mymidia" to nick dla kobiety, a męski odpowiednik jej imienia - "Myrmidon", kojarzy mi się z filmem "Troy", w którym Myrmidonem był Brat Pic, którego nie-na-wi-dzę.