Grabieżców można samemu wycinać bez większych problemów. Chociaż to i tak psie pieniądze. Padają od dwóch szybkich ciosów, nie mówiąc o połowie załatwionych z kuszy nim dobiegną.
Zwykły świeżo przeszkolony na polu treningowym oddział rhodockich kuszników, do tego różnica wysokości z komendą hold position i leśnych bandytów możesz kosić nawet, gdy mają dwukrotną przewagę liczebną. Najczęściej nikt mi z oddziału przy tym nie ginie. Jak na pierwszą walkę loot jest porządny i złotem nie pogardzę.
Równie łatwo rhodoccy kusznicy radzą sobie z górskimi bandytami, też mogą mieć przewagę i ich wykosić. Jak? Ano zawsze górale cisną kawalerią, wystarczy dać komendę hold position. Poczekać, aż połowa oddziału na koniach podjedzie do naszych pozycji. Jeśli obrzucają moich oszczepami, po prostu szybko padają od bełtów. Jeśli widzę, że jacyś próbują moich "rozjechać" szarżą sam wciskam "charge" i oddział obskakuje takich blokując przy tym by nie odjechał na koniu. Nim dobiegają piesze oddziały górali, kawaleria już śmierdzi, a moi biorą na nich cel. Tutaj chyba na starcie i przy minimalnych stratach można się porządnie obłowić.
Z morskimi walczę tylko jeśli już wyszkolę najlepszych rhodockich kuszników, dają radę w zwarciu. Rzadko kiedy jakiegoś z kuszy zabiją, przez te przeklęte tarcze. Dlatego staram się walczyć z bandytami w liczbie równej co do moich oddziałów. Tłukę tylko by zdobyć tanią zbroję - byrnię. W innym przypadku szkoda mi ludzi.
Na stepowych bandytów w ogóle nie poluję, ani nawet nie zapuszczam się na stepy. Ani tym bardziej nie biorę misji związanych z khergickimi miastami. Pełno tam tych bandytów zawsze i w olbrzymiej liczbie. Ledwo skończy się jedną potyczkę, już cię ścigają trzy kolejne szybkie oddziały.
Dezerterów tłukę jeśli to lekka piechota lub piesi dystansowcy. Inaczej unikam, szkoda zachodu i ludzi.
Bandyci od porwań i od wiosek jak najbardziej, oddziały zbliżone do leśnych i górali. Więc nie ma najmniejszego problemu.