Hem... Hem... "Być może jestem 11 osobą co ma styczność z orężem:))"... Dedykacja dla Gucia.
Mam w tych sprawach trochę doświadczenia... tylko, moja przygoda zaczęła się w wieku 4 lat kiedy od babci dostałem plastikową szablę:) Była pusta w środku ostrze było fioletowe a rękojeść w kolorze blady róż... Mój arsenał ewoluował przez miecze wycinane z sosnowych listew, tarcze ze sklejki i starego paska(to były czasy), miałem z 10 strzelb... samopałów, arkebuzów składających się z zaślepionej z jednego końca rury i kolby żmudnie wycinanej z deski. W pierwszym samopale (a miałem wtedy 8 lat) "lufę" z kolbą połączyłem siatkową taśmą klejącą mojego taty marki patex. Przy kolejnych modelach odszukałem w sobie nawet talent rzeźbiarski, heh... Ta fascynacja bronią pochłania aktualnie połowę mego czasu i całe moje uciułane pieniądze... I podsumowując, dzisiaj gdy mam prawie 15 lat mój arsenał stanowią; Wiatrówka z naciągiem tylnym i moją pierwszą którą kupiłem za 110 zł na bazarze, komplet własnoręcznych dębowych mieczy ćwiczebnych każdy z wypalanym ornamentem:)... Na święta kupiłem sobie nowy nóż.... no i wielee... wiele... wiele innych:) Co się tyczy mieczy to mam 3... 2 szable i jeden europejski z przedłużoną przeciwwagą. W moim przypadku zapłaciłem NIC:) Wykuł mi je ojciec mojego kolegi(prawie przyjaciela) który jest mechanikiem obróbki plastycznej metali. No ale pewnie zastanawiasz się czemu służą moje wywody? Dla tego aby uświadomić Ci kilka prawd zdobytych podczas mojego krótkiego życia, mianowicie:
Po pierwsze będziesz miał porządną kosę jeśli podejdziesz do sprawy poważnie... Jeśli zaczniesz poważnie to stanie się to twoim istnym nałogiem... Skończysz najpewniej na wojnie lub na łożu śmierci przekazując swój miecz ze szczero złotą rękojeścią wysadzaną szmaragdami, dla swoich potomnych:)
Po drugie... Jeśli widzisz, że masz nie pokoleii w głowie albo powiedziało ci to więcej niż dwie osoby odpuść w tym momęcie i nawet nie patrz na nic ostrego, ciężkiego... ani strzelającego!!! Nie chcę tu nikogo dyskryminować... ale wież mi chodzę do gimnazjum i co najmniej co dwa tygodnie mam zamiar pójść do szkoły z mieczem i granatami... Nawet nie chciałbym wiedzieć co by było gdybym miał ADHD albo bardzo ciężkie dzieciństwo.
Po trzecie... Jeśli idziesz na całego to musisz mieć podstawowe dwie rzeczy a mianowicie; Olej w głowie i "nadludzką siłę w dupie" jak się to czasem mawia... No niestety zaraz będę musiał złazić z kompa więc aby się przekonać będziesz musiał zapalić bawełnę strzelniczą na przeciw siedziby straży miejskiej:) I do tej sytuacji najlepiej pasuje powiedzenie "jak nie w głowie to w nogach":)
Tak więc podsumowując... Masz trzy wyjścia. Pierwsze dać sobie teraz spokój, za te pieniądze kupić sobie jakąś fajną grę albo ramy do komputera... lub też na inne hobby. Po drugie, możesz kupić sobie ten miecz jako gadżet, oryginalną zabawkę którą będziesz mógł zaszpanować przed kolegami... Lub po trzecie, kup ten miecz jako "pioniera", kompletuj arsenał... zapisz się do bractwa lub klubu i koniecznie przeczytaj ustawę o broniach.
Pozdrawiam