Sklepów nie może być więcej niż na modzie jest NPCów, którzy w tych sklepach handlują, bo to oni by reprezentowali gracza.
Więc jeśli obecnie dajmy na to mamy 5 krajów, razy 4 miasta x 4 handlarzy w każdym, to masz wynik = 80 sklepów
Dla mnie to i tak zdecydowanie za dużo pitolenia się, bo dałbym pancerze i broń w jednym. Ale niech pozostanie tak jak jest.
Tyle, że metoda rozbudowy rzemiosł zaproponowana przez współtwórcę moda (Oktawiana) i tak pomnoży tę liczbą do wartości niebotycznych, czyli mniemam, że zamknie się ona co najmniej na liczbie 300-500?! I weź tu coś kupuj, jak będziesz musiał skakać po bełty gdzie indziej, a po miecz gdzie indziej, zaś miodu już nie kupisz tam gdzie chleb, bo chleb będzie sprzedawał jedynie piekarz.
Proponował bym dodać jeszcze to że u danego handlarza możemy sprzedać tylko takie a nie inne towary,
np: u płatnerza sprzedajemy tylko elementy pancerza, a nie możemy sprzedać mieczy albo żywności bo nie przyjmie tych towarów.
Jeżeli to jest możliwe do wykonania to warto by było nad tym pomyśleć, bo czasami mnie denerwuje to że wszystkie towary możemy sprzedać jednemu handlarzowi.
No jeśli uważasz, że urealnienie gry to spowodowanie u gracza rzucanie mięchem, że przywiózł 20 futer, a kuśnierz ma kasy jedynie na jedno, a tylko on by skupywał te futra, to proszę bardzo.
Już i tak idea zabije ochotę na handel, gdy będziesz musiał gdzie indziej oglądać tarcze, gdzie indziej miecze, a jeszcze gdzie indziej lookać czy w sklepie rzucili nowszy model strzał.
Masz rację, doda to klimatu, smaczku itd. Ale doda to też całą masę irytacji bo żeby sprzedać to co się zebrało będzie trzeba latać po 11 npc, na nie wiadomo jak dużym targowisku :/
Powiedział bym nawet, że doda ocean irytacji!
Owszem urealni to grę jak cholera (pamiętam czasy, gdy na większe zakupy musiałem rezerwować w realu całą sobotę, teraz jadę do hipermarketu i kupuję prawie wszystko w jednym miejscu), tyle, że po kilku godzinach takiego grania ludzie będą mieli już totalnie dosyć takiego skakania po kilkuset kupcach.
Zaś co do tego, że wszyscy stali by się rzemieślnikami... To zależy wyłącznie od zrównoważenia tej profesji.
Masz obecnie wspaniale zrównoważoną profesję kupca, praktycznie dzięki handlowi możesz dokładnie tyle samo zarobić co dzięki łapaniu i sprzedawaniu jeńców. Podobnie ma się sprawa z lennami, gdzie również zyski z nich czerpane dają godziwy zarobek.
Uważam, że w grze bardzo źle rozplanowano zaś zyski płynące z wykonywania questów, gdyż z samych questów wyżyć się nie da (to znaczy samemu owszem, ale wojska, choćby garnizonów nie masz najmniejszych szans utrzymać). I tutaj ewidentnie powinno się podnieść nagrody pieniężne za questy, tak by warto było je wykonywać również jako alternatywę dla handlu towarami i najemnikami. Ale twórcy mogą stwierdzić, że wykonywanie questów daje inne korzyści niźli kasa (reputacja/honor/poprawa stosunków z innymi mieszkańcami krainy), choć nie widzę żadnych dodatkowych korzyści z "podwożenia" karawan spotkanych na drodze, niźli te biedne pieniądze, które nam za to proponują.
I tak samo z rzemiosłem, jak będzie dawać zbyt duże zyski, to wszyscy się na niego rzucą, jak zbyt małe, to pies z kulawa nogą się tym nie zajmie, choćby nawet bycie płatnerzem czy kowalem dawało premię do siły, a wykonywanie łuków i kusz do zręczności (a warzenie ziółek czy miodów do zdrowia :) ).