Sojuszu zawrzeć nie można. Zapewne nie można również otrzymać od wójta miasta questa proszącego o zawarcie pokoju pomiędzy królestwami.
Nie próbowałem na razie trzeciej opcji, czyli ponownego złożenia przysięgi innemu królowi. Może to byłby sposób na zapobieżenie ataku na moje jakże delikatne państewko choćby ze strony jednej z nacji?!
Prawdę mówiąc to obecnie walcząc z Nordokami i Swadią, której wypowiedziałem przysięgę, jakoś nieźle sobie dawałem radę. Rhodoków i Kharegitów wykończyłem zanim wypowiedziałem przysięgę, więc oni nie stanowili problemu.
Niestety Vaegirzy, którzy przez większą część istnienia mojego rebelianckiego królestwa mieli ze mną stosunki pokojowe, właśnie wczoraj wypowiedzieli mi wojnę od razu ruszając na Suno. Próbowałem ratować to miasto przed ich atakiem.
Niestety chyba było nie do obronienia, gdyż ich armia była niesamowicie podrasowana, a liczyła bagatela ok. 2600 jednostek.
Pewnie mógłbym ich rozbić w polu, ponieważ jednostką szybkiego reagowania o liczebności 100 rycerzy plus zapasy pobliskich zamków zebrał bym ponad 200 woja.
Problem jednak w tym, że w momencie ataku Vaegirów na Suno obudziły się również zapędy Nordoków wobec mnie i co najbardziej bolesne Swadii w drugim krańcu mapy.
Cały czas kombinuję jakby tutaj rozbić w pył tą 2600 armię Vaegirów, a zarazem zniechęcić choć na jakiś czas Swadian i Nordoków. Ale na razie nic mi do głowy nie przychodzi. Po prostu nie mogę być w trzech miejscach na raz. Choć ataków mam nawet więcej niż te 3, lecz pozostałe to zagony na moje wsie, a tutaj już niestety muszę sobie odpuścić, gdyż najważniesze są dla mnie obiekty z załogą, nie wsie.