Największym zaskoczeniem była dla mnie część pierwsza - była prawdziwie rewolucyjna.
Lubię gatunek, który prezentuje seria SC; grałem w "skradanki" zanim jeszcze wyszła pierwsza część przygód Sama Fishera, ale Garrett nie potrafił używać wrogów jako żywych tarcz, a Tobias Reiper wcale nie bawił się w infiltrację.
Jednak, z całym poważaniem do podstawki, to KEJOS Theory zupełnie zmieniła oblicze serii.
Pozwala na większą swobodę, nie jesteśmy już ograniczani tak często jak w poprzednich częściach, można obrać kilka ścieżek... Poza tym, Sam dostał nóż, którym posługuje się z zabójczą wprawą.
Grę można przejść na wiele sposobów, co każdemu przypadnie do gustu.
W nowsze części nie grałem, z uwagi na słaby sprzęt.