To bardzo długa i skomplikowana historia.
Mam na chwilę obecną 3 mieszkania do remontu. A w zasadzie:
- Jedno do remontu niemalże generalnego- jak najszybciej, najlepiej do końca miesiąca
- W drugim przypadku potrzebna lekka przebudowa (stworzenie łazienki na drugim piętrze) potrzebne od przyszłego miesiąca
- Trzeci przypadek to mała naprawa sufitu i podłogi po niewielkim fuckupie... potrzebne jak najszybciej
No i własnie w tym problem Luca, wszyscy, łącznie z ciemnymi ekipami ze wschodu mają terminy pozajmowane nawet do dwóch lat w przód. A ja potrzebuję remontu przynajmniej jednego z mieszkań (pozostałe powiedzmy są w stanie bdb) do końca tego miesiąca, ponieważ jest to inwestycja która musi mi się zacząć zwracać jak najszybciej. Nie jest to duże mieszkanie, dlatego też roboty nie ma dużo, ale jednak, jeżeli nie uda mi się wyrobić z terminem, to z miesiąca na miesiąc będę stratny finansowo, a te straty będę zmuszony pokrywać z budżetu na moją nową firmę, czego bardzo chcę uniknąć. Już pomijam fakt, że chciałbym aby wszystkie inwestycje zwróciły mi się w rok, więc i remont nie powinien kosztować więcej niż powiedzmy 30 tysięcy.
Świat mi się nie zawali, ale na zdrowy rozsądek wolę miesięcznie zyskiwać pieniądze, niż je głupio tracić, a potem odzyskiwać dłużej.