Jeśli poruszanie tego tematu n-ty raz nie jest problemem, to powiem od siebie to co zawsze: wybór frakcji / postaci / grupy (w zależności od gry) jest nieodłączną częścią gier konkurencyjnych, gdzie odpowiedni wybór potrafi w dużym stopniu wpłynąć na rozgrywkę. To daje przewagę klanom, które znają tego moda, to taka nagroda za to, że znają mechaniki frakcji i są w stanie je zaadaptować do konkretnych map. Rozgrywka w żadnej poważnej grze nie jest absolutnie lustrzana, a to za sprawą pozostawienia różnic między poszczególnymi wyborami. I tak jedne postaci / frakcje są lepsze w jednych okolicznościach, inne w innych. Deluge posiada trochę grzeszków balansu, ale nadal nie możemy mówić o Kozakach wygrywających każdy mecz, bo jeśli ktoś gra długo ten wie, że ostatecznie to i tak umiejętności wpływają na wynik (szczerze mówiąc nie rozumiem co takiego jest z tymi Kozakami, skoro z doświadczenia wiem, że reszta frakcji nie odstaje od nich na zamkniętych mapach, wystarczy tylko znać mocne i słabe strony danych frakcji i Hetmanat przestaje być problemem). Ostatecznie po to wprowadziliśmy banowanie frakcji, które w moim przekonaniu idealnie zapewnia zabezpieczenie się przed zbyt silnymi frakcjami na daną mapę, przeciwko danej frakcji (fakt, że większość banuje tylko Ottomanów potwierdza tylko to, że gracze często nie mają pojęcia co najlepiej banować). Nawet Szwecja, która przez pewien czas stała w cieniu swojego młodszego brata, HRE, dostała w ostatnim patchu zwiększoną celność, a sami Niemcy mocno ucierpieli (całkiem słusznie jak się okazuje) na ograniczeniu tarcz.
Edit: Wyszło trochę mało przejrzyście. Pierwsza część wypowiedzi traktuje o grach "e-sportowo-podobnych" ogólnie oraz jak tam wygląda sprawa balansowania rozgrywki.