Do bitew w polu zdecydowanie łuk. Natomiast w czasie oblężeń kusza nie ma sobie równych. Po pierwsze, szybkość naciągania w oblężeniu nie ma znaczenia, a ma znaczenie fakt, że celownik się nie rozszerza - wiele razy musimy czekać, aż jakaś nieostrożna główka wychyli się zza blanki, by zasadzić headshota. Łuk się do tego nie nadaje. Robi też różnicę siła obrażeń. W czasie zwykłej bitwy używanie kuszy raczej nie ma sensu, chyba że mamy armię samej piechoty, wtedy owszem. Jednak przy walce kawalerią lepiej być konnym łucznikiem. A tak poza tym: kwestia gustu.