Ja miałem podobnie jak Bojar, przynajmniej wnioskując z jego posta. Nie powiem, żeby Dunkierka i Najlepszy to były produkcje złe, wręcz przeciwnie, ale… problem w tym, że gdybym miał robić jakieś top10 obejrzanych przeze mnie filmów z 2017, to żadna z tych pozycji by się tam po prostu nie znalazła. Problemem jest również dla mnie wybór spomiędzy tych dwóch filmów, ponieważ każdy za coś cenię i w każdym znajdzie się coś co mi przeszkadza.
W przypadku Dunkierki największą jak dla mnie zaletą są efekty specjalne. Po tylu wojennych superprodukcjach zarzucających nas toną CGI wreszcie Nolan dał nam prawdziwe, namacalne, a nie wygenerowane komputerowo samoloty, statki i żołnierzy. Wreszcie! Do tego punkt dla Nolana za to, że wreszcie spróbował opowiedzieć swoją historię bez tony patosu… choć do tego jeszcze wrócę.
Co więc w Dunkierce mi się nie podobało? Przede wszystkim zakończenie. Moim zdaniem to dowalenie wielkimi myślami wielkiego polityka zepsuło to całe przesłanie jakie film zdawał się budować. Chyba, że założymy, że Nolan postanowił wszystkich strollować… ale jakoś go o to nie podejrzewam. Kolejny problem, jaki mam z tym filmem, to podejście do bohaterów oraz do antagonisty (a konkretniej, jego braku). Rozumiem co Nolan chciał przez to osiągnąć i co przez to powiedzieć, ale nic nie poradzę na to, że przez taki zabieg po prostu o wiele mniej przejmowałem się bohaterami.
W przypadku Najlepszego mamy trochę inną sytuację. Props za aktorstwo, Gierszał wreszcie trafił na pozycję godną swojego talentu (bez urazy fani Sali Samobójców czy Yumy, ale to wybitne filmy nie były), Gajos i Jakubik równie dobrze mu partnerują, po raz kolejny udowadniając swoje zdolności aktorskie (choć po tylu filmach, w ich talent nikt raczej nie wątpił i nic nikomu nie musieli udowadniać, w przeciwieństwie do Gierszała).
Z drugiej jednakże strony, mam sporo zastrzeżeń do filmu. To co najbardziej mnie osobiście bolało, to scena rozmowy z sobą samym w lustrze. No normalnie jakbym Spidermana Raimiego oglądał. Albo Kobiety bez wstydu… okej, to porównanie było już poniżej pasa :D
Minus też za ucięcie bez wyjaśnienia wątku matki głównego bohatera, no po prostu w pewnym momencie znika z historii, usuwa się ją na bok. A szkoda. Istotny problem w odbiorze filmu stanowił również dla mnie fakt, że od pewnego momentu nie czułem, żeby bohater naprawdę mierzył się z jakimiś problemami. To znaczy – mierzył się, ale przebijał się przez nie tak łatwo, że po prostu nie mogłem uwierzyć w to, że cokolwiek mu grozi.
Mimo wszystko, w ogólnym rozrachunku moim wyborem jest Najlepszy – przede wszystkim dlatego, że mogłem czuć coś do bohaterów, bo są jacyś. Do bohaterów Dunkierki praktycznie nic nie czuję, niestety.