Nie modowałem specjalnie M&B, więc piszę raczej o "modowaniu gier po polsku", ale podejrzewam, że wygląda to następująco"
Po pierwsze ludzi, którzy coś potrafią wcale nie jest, aż tak dużo, bo po prostu Polaków, czy też osób posługujących się językiem polskim nie jest wiele. Jeśli porównać z ilością osób, które posługują się angielskim czy francuskim to wypadamy słabiutko. Nasza pula zasobów ludzkich jest po prostu mniejsza.
Po drugie organizacja pracy w ogóle nie jest mocną stroną polaków i to również odbija się na tworzeniu modyfikacji do gier. Takie przynajmniej są moje doświadczenia, a miałem okazję porównać jak funkcjonują zespoły moderskie nasze i zagraniczne (w innej grze, ale to nie ma wielkiego znaczenia). Zwykle też leży komunikacja wewnątrz zespołu. Generalnie panuje podejście "jakoś to będzie", zamiast planowania w oparciu o realistyczną ocenę możliwości zespołu.
Po trzecie fakt, że wiele modyfikacji upada działa zniechęcająco na ludzi, którzy coś potrafią. Jeśli robisz jakieś modele 3d, tekstury itp. to chciałbyś żeby to zostało wydane w jakimś sensownym terminie , a tak wszystko utyka w modzie, którego ekipa nie może się zdecydować czy to dalej ciągnąć czy się poddać (a potem wszystko gdzieś przepada bez śladu). Ludzie z doświadczeniem wolą raczej dołączyć do czegoś co ma już jakieś widoki na ukończenie, niż zaczynać coś od początku, albo tworzyć solo i tylko dawać modom zgodę na wykorzystanie ich pracy.
Po czwarte paradoksalnie im więcej się wie na temat modowania, tym mniejszy ma się zapał do tworzenia czegoś - po prostu póki nie zdajesz sobie sprawy z ogromu pracy jaki trzeba w to włożyć, wydaje ci się, że wszystko jest względnie łatwo osiągalne. Z doświadczeniem i nabytą wiedzą przychodzi realistyczne podejście i dlatego najwięcej zapału i pomysłów mają zazwyczaj osoby nie mające wielkiego pojęcia o modowaniu, a to z kolei sprawia, że ich pomysły te są zazwyczaj mało realne. Generalnie pomysłów jest zawsze dużo, a zdolnych do ich realizacji niewielu.
Po czwarte często pojawia się "polskie piekiełko", wynikające z niechęci podporządkowania się innym. Każdy chce tworzyć coś swojego, a nie realizować czyiś pomysł, a "kołdra jest przykrótka" - nie wiem czy w przypadku M&B wystarczyło by ludzi na więcej niż jeden mod, choć to tylko moja osobista ocena.
Po piąte w mojej ocenie nie ma na polskiej scenie atmosfery sprzyjającej tworzeniu (podkreślam, że to moje bardzo subiektywne odczucie, zapewne trochę kontrowersyjne). Sądzę, że aby to zmienić trzeba byłoby zacząć zachęcać nowe osoby do nauki modowania na przykład pisząc poradniki. Znaleźli by się ludzie zainteresowani to i zaczęły by się dyskusje na ten temat, więc nastąpił by efekt "kuli śnieżnej", chociaż możliwe, że robię sobie tutaj złudną nadzieję, bo teraz już nie jest tak jak dekadę temu i czytanie oraz pisanie zrobiły się passe. Przyznam, że zawsze zazdrościłem anglosasom tego, że mają swoje własne strony i fora poświęcone tylko modyfikowaniu gier (niezależnie od stron i forów poświęconych samym grom).
Po szóste nasza historia nie jest czymś specjalnie interesującym dla ludzi spoza Polski. Nie ma się tu co oszukiwać - ludzi bardziej interesują antyczna Grecja czy Rzym, albo krucjaty itd. To jest coś co jest ponadnarodowe i działające na wyobraźnie. Wybieranie jakiejś mocno osadzonej w naszej historii tematyki skazuje mod na małe zainteresowanie, a to wpływa obniżanie zapału do pracy osób go tworzących. Oczywiście dobra jakość wykonania obroni się sama, ale tak czy inaczej zainteresowanie będzie mniejsze.
Po siódme czekamy na Bannerlorda. Sytuacje przypomina trochę tą z budowaniem kościołów po koniec IX wieku. Wielu oczekiwało wtedy na apokalipsę i koniec świata, więc nie rozpoczynano nowych projektów. Gdy koniec nie nadszedł wszyscy rzucili się do budowania. Możliwe, że i tak będzie z bannerlordem, bo sądzę, że sporo osób myśli, iż nie warto zaczynać tworzyć czegoś pod grę, która za moment straci tą resztką graczy których jeszcze posiada. Ile to już lat czekamy? Zdaje się, że zaraz będzie pięć lat.
Oczywiści możliwe, że Bannerlord to zmieni. Nowi ludzie, nowe możliwości itd., ale biorąc pod uwagę jak "gorąca" dyskusja rozgorzała w tym temacie, nie liczył bym na to specjalnie. Chyba po prostu mało kogo to obchodzi i dla większości po prostu problem nie istnieje.