Nie ma przepisu na sukces i zapewne sam o tym wiesz. Są za to cechy oraz umiejętności miękkie i twarde, które szanse na sukces zwiększają. Bezczelność i bezkompromisowość nie da się do każdego zawodu/branży.
Jasne nie ma przepisu na sukces. Chodziło mi tutaj bardziej o zbiór cech, które przeszkadzają. Na przykład empatia czy współczucie. To nie są cechy traktowane jako cechy przywódcze. Nikt nie pomyśli o tobie jako o liderze jeśli jak lider nie będziesz się zachowywał. Np. osoby bezkompromisowe i asertywne przeciętnie zarabiają więcej, ponieważ mają większą odwagę negocjować swoje pensje.
Ogólnie co do tego, że te cechy mogą się nie przydawać w niektórych sytuacjach to się zgodzę, ale ja tutaj się opieram na badaniach, w których badano CEO największych międzynarodowych korporacji. Osoby na takich stanowiskach łączy inteligencja, bezkompromisowość, mniejsza uległość, dobre zdrowie, chęć rywalizacji a to często kosztem życia osobistego. Do tych badań można się jedynie przyczepić, że nie wiadomo czy to cechy wpływają na wysoką pozycję czy pozycja wpływa na cechy tych osób. Ale jakby nie patrzeć lepszych badań nie ma i trudno takie wykonać (nie wiemy, kto "naturalnie" (poprzez stopniowy awans) w przyszłości zostanie liderem, więc nie mamy próbki kontrolnej).
Ta dyskusja sprowadza się do tego, co jest istotniejsze - lepsze pieniądze czy praca z pasją. A więc nie ma sensu, bo sprowadza się do subiektywnych hierarchii wartości różnych ludzi. Jak adriankowaty koniecznie chce być archiwistą, bo jest po prostu pasjonatem i nie przejmuje się niską pensją, to nijak nie przekonacie go do tego, że ważna jest też dobra pensja - i na odwrót.
Jeśli jest pasjonatem to spoko, ale w życiu podejmujemy racjonalne wybory. Np. ja lubię biegać, ale jestem świadom, że bym z tego nie wyżył.
Co do państwówki - jest to opcja spoko, pod względem ciągłości finansowej i nie aż tak dużej obawy jak w przypadku prywaciarzy - złodziei (kto ogląda Nosaczy Polskości ten wie o czym piszę :P ) o szybką stratę pracy bo kolega szefa wejdzie w moje miejsce kiedy już jestem pracownikiem. Jednak widoczne jest silne upolitycznianie się kilku instytucji i to staje się może nie tyle przerażające, jak niepokojące. Jednak perspektywy awansu (i co za tym idzie podnoszenia swoich kwalifikacji oraz zarobków) są możliwe i nie są jakieś mega trudne do osiągnięcia. Oczywiście wymagają poznania kilku bardziej wpływowych osób, zrobienia dodatkowej szkoły (podyplomówki FTW), jednak nie oznacza to jakiegoś chorego wyścigu szczurów i tarasowania sobie do góry zawodowego łańcucha pokarmowego jak to mówię. ;)
Państwówka zapewnia spokojny rozwój i spokojne życie bez wyścigu szczurów, ale niektórzy ten korporacyjny wyścig szczurów lubią :) I muszę przyznać, że sam to lubię. Możliwość ścierania się z innymi ludźmi, rywalizacja, chęć awansu tylko by być ponad kimś. To jest ta rywalizacja dla samej rywalizacji, która może dawać naprawdę sporo zabawy. Tutaj polecam przeczytać książkę "Impuls. Jak podejmować właściwe decyzje dotyczące zdrowia, dobrobytu i szczęścia" napisaną przez noblistę Richarda Thalera. Przedstawia tam swoje badania na temat systemów motywacyjnych oraz wpływów otaczających cię ludzi na twoje wyniki, zachowania itd.
Co do nosaczy to trudno mi powiedzieć... Może masz rację. Trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo pracowałem tylko w naprawdę dużych firmach, a te mają swoje metody na walkę z nieodpowiednimi zachowaniami.