Cóż, ktoś musiał prędzej czy później założyć ten temat...
A więc tak. Skandale tego typu w branży filmowej to nie jest jakaś nieprawdopodobna rzadkość - zdarzały się już takie przypadki w przeszłości, żeby daleko nie szukać, choćby nasz rodak Roman Polański musiał z tego powodu salwować się ucieczką z USA. Niemniej, nigdy nie doszło do zdarzeń na taką skalę, można wypowiedzieć - szambo wywaliło. Pod obstrzał dostali się m.in. Ben Affleck, James Toback, Chris Savino, Lars von Trier, a także prawdopodobnie dwie najgłośniejsze sprawy - Harvey Weinstein oraz Kevin Spacey. Jakby tego było mało, pojawiły się też oskarżenia pod adresem George'a Busha, a zaledwie 4 dni temu Liz Crokin (dziennikarka śledcza zajmująca się m.in. przestępstwami seksualnymi) umieściła film
(klik!), na którym twierdzi, że nowojorska policja, FBI i WikiLeaks są w posiadaniu sekstaśm z udziałem Hillary Clinton, jej asystentki Humy Abedin oraz nieletniej dziewczyny. Ile w tym prawdy - nie wiadomo (szczególnie, jeśli posłuchacie końcówki tego wideo i usłyszycie jak pani Crokin dochodzi do wniosku, że w ramach pizzagate, gwałcono i torturowano dzieci na chwałę Szatana...), niemniej wspominam o tym, bo to kolejne oskarżenia skierowane w stronę znanej osoby w tak krótkim czasie.
Wątku tego nie zakładam jednak w celu dyskusji czy pizzagate jest prawdziwe, i czy ktoś składa w Waszyngtonie ofiary z dzieci (to by się nadało do wątku o teoriach spiskowych), a skupieniu się na osobach, których wina jest raczej pewna. No, przynajmniej na tych osobach, które nie odrzuciły zarzutów - jak na przykład Kevin Spacey, który ani nie odrzucił oskarżeń, ani ich nie potwierdził, a jedynie odniósł się do słów Anthony'ego Rappa i stwierdził, że nie pamięta sytuacji, ale jeśli miała miejsce, to Anthony'emu (wówczas czternastolatkowi, nawiasem mówiąc) należą się najszczersze przeprosiny.
Obecnie można w internecie znaleźć dwie główne linie podejścia - szczególnie do przypadku Kevina Spacey, bo Weinsteina nikt w sumie nie broni, a reszta przypadków nie jest jakoś specjalnie głośna. Na oko w internecie jest więcej osób krytykujących Spacey'a, niż stojących po jego stronie, niemniej - ma on też swoich całkiem licznych obrońców. Jakie jest wasze zdanie na temat tej sprawy? Macie jakąś opinię, skąd wzięła się skala tegorocznych afer?