Zawsze gram jako rebeliant. Nie mam zamiaru pomagać jakimś tam pretendentom odzyskać tron, nie mam zamiaru wykonywać questów i nie mam zamiaru jeźdźić na jakieś głupie wyprawy wojenne, więc pozostaje tylko rebelia. Co prawda wiele razy próbowałem zostać wasalem, ale moje stosunki z lordami i królem zawsze były sporo na minusie, bo tamci obrażają się za palenie własnych wiosek i nie uczestniczenie w kampaniach. W nosie mam takich obrażalskich, a gdy mam własne państwo, to atakuję każdego, palę wszystko i nikt mi się za to nie odszczekuje. Taki już mój styl gry, wszystko robię sam i jakoś nie odczuwam róznicy między swoją wioską, a wioską wroga. Poza tym lubię trudne gry, Mount & Blade do nich nie należy, ale trochę można sobie utrudnić na siłę mając wojnę z każdym, nie posiadając lordów, złota i co chwilę dbać o nowe mięso armatnie, bo jak każdy mnie atakuje, to nie mam czasu na szkolenie wojska, tylko walczę tym co mam i jestem happy.