,,O dwóch takich co rozwiązało Gallo"
Jako były członek Galloglaigh(a obecny członek ChL) chciałbym opowiedzieć o historii upadku tego klanu. Na początku mojej partycypacji w tym klanie była bardzo miła atmosfera i miałem dużo kolegów. Niestety, z czasem sytuacja uległa pogorszeniu. Pewnej upojnej nocy z kolegami spędzaliśmy miło czas, aż nadszedł on: Jabba the Hutt ze swoim karłowatym asystentem i zaczął zagrażać naszej suwerenności zabierając nam nasze honory i osiągnięcia(rangi na Teamspeak). Asterix w tym czasie popadł w alkoholizm i rzadko pojawiał się na teamspeaku. Wtedy coś we mnie pękło(serce). Aby rozładować swoje negatywne emocje(bardzo negatywne) poszliśmy na nasz ulubiony serwer, który jest hostowany na naszej ulubionej i zbalansowanej modyfikacji. Niestety Obelix też tam był. Wtedy ukazała się najgorsza cecha puszystego, czyli konfidenctwo(nie chodzi tu o angielskie słowo confident, czyli ufny, pewny czegoś). Po koleżeńskim znokautowaniu naszego przyjaciela, ten postanowił przywołać swojego mentora i idola w sztuce bodybuildingu(Zbaraski). Metody egzekwowania przez niego twardego (czasami niezrozumiałego) regulaminu serwera pozostawię bez większego komentarza, bo nie o to tu chodzi. Wszystkie te jednak czynniki wzięte do kupy sprawiły, że uświadomiliśmy sobie jedną rzecz:(tu cytat) "j***ć grubego" . Ta krótka historia powstała ku przestrodze, zapamiętajcie ją.
Od tamtego momentu minęło sporo czasu(3 dni), mam nowego rotmistrza, tworzymy szczęśliwą chorągiew, mamy siedmioro poruczników. Wreszcie przestałem się czuć jak ptak w klatce, uciskany, złamany. Teraz wreszcie czuję się potrzebny.
Ps. ChL rekrutuje.