Jeśli chodzi o szarżę konnicy, to Swadiańscy rycerze nie mają równych. Nikt im nie podskoczy, ale trzeba zrobić choć za pierwszym razem tzw. szarżę wahadłową. Czyli przejechać przez wrogi szyk i pojechać dalej, by ten szyk rozerwać.
Potem można już dać walkę indywidualną.
Najmocniejszą jednostką przeciw konnicy jest Rhodocki Gwardzista. Gdyż jego broń potrafi zadać obrażenia na większą odległość niż sięga miecz czy buzdygan. Więc ja przy pierwszej szarży nie walczę, a jedynie używam konia jako taranu.
Potem już wyłapuję indywidualnie żołnierzy wroga.
Tak, to prawda, że posiadając jedynie konnicę przy obleganiu zamków można sobie nafiukać.
Tutaj najlepsi są chyba Nordyccy Huskarlowie lub Rhodoccy Gwardziści.
Za to przy obronie zamku stawiam na Vaegisrskich i Rhodockich Kuszników i łuczników plus biała broń w rękach NPCów i mnie.
Strzelców ustawiam na wysuniętej częsci murów, tak by mieli czyste pole ostrzału na trap wieży oblężniczej lub drabiny. Zaś NPCe plus ja przy wyłomie w murze.
Jedynie w walkach kołowych z Kharegickimi konnymi konnym rycerzom walka zajmuje w cholerę czasu, bo przeciwnik, choć gorzej opancerzony, ma dużo zwinniejsze konie.
Najemnicy z tawern są dla mnie ostatecznością, gdy nie mam czasu na wyszkolenie własnych jednostek.
Są zbyt drodzy w utrzymaniu jak na swoje możliwości.
ja bym powiedział JAKOŚĆ i liczebność ;P
50 Nordyckich Huskarli wystarczy, aby pokonać Rhodockiego lorda z wojskiem do 150. ( bynajmniej mi się kilka razy udało =P )
Trochę też zależy od umiejętności dowódcy i terenu na jakim walczysz.
Bynajmniej jak napisałeś kilka razy.
Ja z 50 rycerzami w polu pokonuję armie posiadające po 400-500 żołnierzy, Trzeba jedynie sensownie rozbić ich szyk, zanim wydasz rozkaz "do ataku".
Przy takich potyczkach traciłem bezpowrotnie max. 2 rycerzy, przy 6-10 rannych.