Wszystkie zaznajomione urzędy huczały. Starano się jak najszybciej rozszyfrować wiadomość, gdy pancernik podchodził powoli do planety. W końcu wkroczył w atmosferę, a przedziwne zjawisko, w stołecznym mieście Terry przykuło uwagę wszystkich jego mieszkańców - zachmurzone niebo nagle rozbłysło, chmury rozstąpiły się, a na niebie pojawił się olbrzymi okręt. W mieście wybuchła panika, ludzie zaczęli masowo wzywać policje, barykadować się w domach, uciekać w pośpiechu z miasta. Wtedy, kryptologom udało się rozszyfrować resztę wiadomości.
- ... podejścia do atmosfery. Prosimy o zachowanie spokoju.Wysłano wiadomość w języku binarnym do pancernika, a po chwili wielki hangar okrętu otworzył się i transportowiec w asyście eskadry myśliwców wyleciał zeń. Kontaktowano się z Wami, abyście podali miejsce lądowania. Po wylądowaniu, klapa transportowca opadła, a wyszły zeń 3
istoty. Kiedy zbliżyły się nieco, dostrzegliście, iż nie są to żywe istoty, a jakieś maszyny. Komunikowali się werbalnie w języku binarnym, udało się pozyskać machinę tłumaczącą (powolnie i niezbyt dokładnie) te komunikaty. Przyprowadzono ich przed oblicze Cesarza - androidy skłoniły mu się.
- Witajcie. Jesteśmy przedstawicielami Przymierza Mirialan, częścią ekspedycji odkrywczej do najdalszych zakątków Galaktyki. Po wykryciu sygnałów radiowych na Waszej planecie postanowiliśmy doń zawitać. - modulowany, robotyczny głos przemawiał. Po chwili stało się coś dziwnego - jeden z doradców doniósł, że sieć komunikacyjna (internet) została zhakowana przez zewnętrzną bazę danych o nieznanym pochodzeniu. Po niedlugiej chwili, androidy zaczęły mówić po terrańsku.
- Kim, czym, jesteście?