Mecklemore akurat jest całkiem spoko :P
Myślę, że jest jasne, że jak ktoś, kto (jak przypuszczam) W OGÓLE nie jest zaznajomiony z takimi klasycznymi i poważnymi formami sztuki i to w dodatku w takim wydaniu, czyli trudny w odbiorze, niezwykle ekspresyjny i bezkompromisowy balet(no dzień dobry, pewnie nigdy w życiu na żaden nie pójdę) od Bausch, no to jak taki ktoś wejdzie w stanie wieczornego rozluźnienia na takie coś, no to jakby mu ktoś w pysk strzelił :P
No ale, żeby mówić, że to jest kiepskie i że to po prostu gusta? Przecież nawet dla laika i ignoranta tamten występ ma moc. Ja tam nie rozumiem baletu w ogóle, no ale coś w tym jest, zastanawia i wzbudza emocje.