Jeden z gorszych dni. Płać za siebie około 100 złotych lub gorzej jeśli idziesz z osobą towarzyszącą nie będącą uczniem Twojej szkoły, bo za nią musisz zapłacić drugie tyle. Do tego koszt napoju wyskokowego oraz organizacja transportu. Nałóż na siebie garnitur, w którym po kilku minutach zabawy jesteś zalany potem, a do kompletu muszka co by Cię coś uwierało na szyi. Udawaj, że jesteś porządnym człowiekiem i chowaj się z alkoholem jakbyś pił go pierwszy raz w życiu choć w rzeczywistości żłopiesz piwo niczym stereotypowy krasnolud z wszelkich opowiadań fantasy. Najgorzej jeśli jesteś w sytuacji jaką ja miałem czyli siedzisz najbliżej nauczycieli na widoku. Tutaj przydają się: kobieca torebka co by napój przenieść w ustronniejsze miejsce oraz dwie osoby, które pójdą z wami dla niepoznaki. Na szczęście budynek szkoły jest dość duży więc możesz udać się do szatni czy toalety i tam nawilżyć swe gardło. Polonez, Walc skończone więc już nie musisz nawiązywać kontaktu z nauczycielami, których nie lubisz bowiem na 100% dostałeś do Walca akurat tego osobnika, którego nienawidzisz. Z racji faktu, że teren placówki oświaty jest objęty zakazem palenia musisz przejść spory kawałek jeśli jesteś osobą palącą na syberyjskie zimno. Wszyscy odpowiednio napojeni więc można ruszać na parkiet. Tutaj koszmar się nie kończy. Niestety ilość alkoholu jaką wlałeś w siebie sprawia, że później znajdzie się choć jedno zdjęcie pamiątkowe na którym Twe oczy lub gorzej wyraz twarzy wskazują na Twój średni stan. Paniom natomiast polecam trzymać dystans od woźnych bowiem okazuje się, że większość z nich to mistrzowie parkietu, którzy nie trafili z rozwojem swojej kariery. Wszystko po to by doczekać momentu, aż ktoś w końcu przesadzi z alkoholem i zacznie odwalać coś dziwnego. Następnego dnia wróć tutaj wraz z innymi maturzystami by ogarnąć ten syf.
Jakże niezapomniana impreza. Rzecz jasna płyty zawierające zdjęcia oraz filmy zechce obejrzeć Twoja cała rodzina tak więc miano alkoholika masz gwarantowane.
A tak trochę na serio to nie narzekałem na swojej studniówce. W sumie fajna zabawa jeśli ktoś lubi potańczyć. Tym bardziej, że zarówno moja klasa była złożona z naprawdę fajnych ludzi to i nauczyciele byli w porządku. Udawali, że nie widzą co wyprawiamy przy stołach i wszyscy dobrze się bawili.