Na modzie The Eagle and the Radiant Cross (jeśli pokręciłem to sorka) miałem wielką bitwę. Imperial State vs Tsardom of Vaegirs.
Ja byłem u Niemców. Moja armia była wspomagana przez siły Kasiera Fridericka Wilhelma (znowu mogłem coś pokręcić) i jakichś trzech generałów. Ogółem z 1500 luda. Nadzialiśmy się na Vageirską kampanię wojenną... Nie liczyłem lordów z wrażenia, ale ich armia miała chyba z 2000 luda. Na pewno był w niej ich król, bo trafił do mnie do zamku na nocleg(i). Grałem wtedy z battlesizerem 700. Ale była rzeź... Ustawiłem swoją armiję pieszych muszkieterów na wzgórzach, tak, aby mieli przewagę wysokości. Wosjka sojuszników popędziły na spotkanie armii wroga. Ja zostałem ze swoimi. Dużo nie zdziałali, owszem, zabili ich kilkuset, ale większość przypadła mi... Strzelaliśmy i strzelaliśmy. Zrobiliśmy im tam 16-wieczną plażę Omaha (była tam rzeka z urwiskiem z ich strony, płaskim terenem z naszej strony.), ale nawet tak duże straty nie powstrzymały ostatniej szarży ich kawaleri... Straciłem mnóstwo wojska przez tą szarżę... Ja, tchórz, zręcznie unikałem ich szabelek, strzelając ze swojego muszkietu dwulufowego... W końcu ich pokonałem, ale z ciężkimi stratami, nie wspominając o sojusznikach zarżniętych jak krowy w rzeźni...
Tak wygląda epicki opis bitwy. Z wrażenia nie robiłem screenów samej bitewki, za co przepraszam, ale pole bitwy wyglądało po walce tak:


Sorry, że nie zrobiłem więcej Screenów i screena "plaży omaha", ale wywaliło mnie do ekranu strat, który szybko kliknąłem, nie patrząc nawet na nie... Okazało się, że Frediemu zostało ledwie 20 wojska, Generałom nie pamiętam, a mi ocalała jakaś połowa tylko dlatego, że była tam ta rzeka...