Monsterpalozza, to też jet takie fajne coś z potworkami, ale przy La specola wymiękają. :) Oczywiście, że na początku nie można wpaść, że to wosk, tylko kombinujesz, że to jakoś poddane chemicznej preparacji zwłoki - inaczej nie było by dowcipnie.

huth, cieszę się, że nie podejmujesz ataku na mnie - byłoby mi przykro. Nie w sensie, że będę się ciął tępą żyletką, ale poczułbym żal i rozczarowanie z powodu niemożliwości wypracowania jakieś naturalnej płaszczyzny komunikacji. Natomiast podejmowane próby odwracania kota ogonem poprzez osłanianie się ideologią swobodnej wypowiedzi wywołały we mnie to uczucie, które w języku polskim nie ma precyzyjnej nazwy. Chodzi o poczucie wstydu, jakie odczuwasz gdy ktoś robi coś żenującego, mimo że nie masz nic wspólnego z daną sytuacją. Przykładem może być uczucie jakie budzi w tobie gra bardzo słabego aktora, czy np. zachowanie jednego z twoich rodziców w kontakcie z kimś atrakcyjnym seksualnie.
Bardzo więc proszę, nie pogłębiać poziomu neurotyczności, apeluje o politykę grubej kreski, zapomnijmy o tym co tu próbowałeś huth..., sam nie wiem -
podjąć? i przejdźmy już do rozmowy, bez jakiegoś brania na litość - w stylu jaki widnieje w poście powyżej.
Three Stooges z hasłem przewodnim -
Idiots Deluxe, to doskonały punkt do analizy tego fenomenu, jakim jest Martwe Zło - całkowicie świadoma inspiracja. Natomiast zjawisko fumetti neri, to tylko pozorna zbieżność - nie szukałbym tutaj głębszych zależności - chociaż to może być pewien trop, ale po stronie preferencji odbiorców, ludzie czegoś takiego oczekiwali.
Powiedzmy, że Lovecraftowska koncepcja horroru, daje nam tyle - że gotyk programowo zaczyna w pewnym punkcie przeradzać się w pastisz. W przypadku Reanimatora jest to całkowicie, planowo świadomy zabieg. Czytelnik dostaje groteskę, ale nie jest wstanie określić, czy owa groteska opiera się na czymś co może być realne. To taki inteligentny dowcip, bo poprzez odrzucenie sztafażu i wywrócenie estetyki na lewą stronę udaje się postawić nurtujące pytanie - czy można odwrócić proces rozkładu? Pomiędzy jednym a drugim dowcipem Lovecraft przemyca naukowe dowody, na to, że TAK! Oczywiście jest to świadoma manipulacja, ale pod koniec opowiadania Reanimator, można na prawdę zbaranieć. Ludzie, mogli przeczytać w gazetce Weird Tales, w czasie podróży metrem do pracy, że istnieją naukowe podstawy, by założyć, że będzie można ożywić trupa, w ICH rzeczywistości, a nie tej wykreowanej na łamach kart gazetki! HORROR!
Co w brew pozorom wcale nie jest punktem przełomowym, bo od czasu Edgara Allana Poe horror lubi mariaż z groteską. Czy bylibyście zaskoczeni, gdybym powiedział że Beetlejuice i sympatyczna rodzina Adamsów, to też raczej parodie niż horrory? Chociaż czarny humor nie daje się tak łatwo oderwać od tragizmu.
Oczywiście istnieje możliwość poważnej interpretację horror, ale wpływy religijne szybko się tu wypalą. Cudownym przykładem jest tu "Nadnaturalny Horror w literaturze". Twórczość ludowa wymaga katalizowania, jest naturalnie - wewnętrznie nieuporządkowana. Jest więc dowcipnie, dopiero tacy autorzy jak Frederick Marryat, mogą nas wciągnąć na pokład "Latającego Holendra", nie na odwrót, jak można by wnioskować hutcie, po twojej koncepcji "
analizy religijnej".
Przechodząc od Reanimatora, dochodzimy do tego, że ta myśl już wibrowała na VHS, że wystarczyło właśnie połączyć to tylko z tym radosnym potencjałem głupoty wyzwolonej.
Jest taka scena w Martwym Źle 2:
- pani krzyczy bo widzi trupa, Ash skacze trupowi na głowę, trupowi wylatuje oczko i wpada pani do buzi - bo krzyczała. Pani ma taką minę.
No genialne!
Oczywiście można, można analizować to pod kątem wpływu osadnictwa purytańskiego na tereny indiańskie i rodzących się przy tym tarć kulturowych - to bardzo ciekawa koncepcja z czasów Lovecrafta, ale nie widzę takiej potrzeby.
Tych filmów jest przecież więcej, np. Krwiożercza Roślina, czemu miałbym kojarzyć horror z czymś tak nie trafionym jak średnie filmy akcji, które wykorzystują parafernalia gotyckie?
A co z Roger Cormanem?
To co tutaj przyciąga to naturalność, pomysłowość, talent, lekkość - nie da się tego łatwo zaszufladkować.
Dziękuję Haazheel, za zrozumienie w temacie efektów specjalnych. Taniec Lindy z własną głową, nie były tak demoniczny gdyby nie animacja poklatkowa.
Dziękuję również Lewowi, za dobre słowo, ale myślę że to po prostu słabszy moment hutha, przy ogólnej tendencji wzrostowej.