Dykciu napisał rzecz oczywistą.
W gry gra się dla zabawy.
Granie po to żeby szarpać sobie nerwy i do tego "brać wszystko na poważnie jako sprawę życia i śmierci" w mojej opinii podpada pod wyższą formę masochizmu.
Ale wracając.
Jak wytłumaczysz takim ludziom, po niezliczonych uwagach od zwykłych użytkowników i moderacji, podstawowe zasady pisowni? Ja nie mówię już nawet o tych przecinkach czy w 100% poprawnej gramatyce bo nikt normalny nie zwraca na to uwagi przy luźnych dyskusjach na forach takich jak to.
Ale kiedy przy poście trzeba siedzieć dłuższy czas i odszyfrowywać wyraz po wyrazie, nieraz czytając ów post kilkanaście razy żeby w ogóle zrozumieć o co w nim chodzi, granica pomiędzy tolerancją dla błędów a wewnętrznym gramatycznym wojownikiem się u mnie zaciera. Kiedy tłumaczenie nic nie a błędy są ciągle i ciągle i ciągle powtarzane, naturalnym i ludzkim odruchem jest przestanie traktowania takiej osoby na poważnie.
Jak kiedyś zostało powiedziane -
"If you can't beat them, join them."Wienc Mi xD Posostaje',,''' Robic Sobie Z Tego Jaja Iksde I Zobacyc Co Jeszcze Sie Stanie Nim Ktosi Powstrzyma Tom Karuzele Smiehu xDDDD :)) ''''',, :D:D:D xD
A, I Tak Wogule. Baj De Łej. Lepiej Rzeby Teraz' We Wcionż Mlodym Wieku Ktosi Spotkal Sie Z Krytyka Swoich Umiejetnosci Polonistycznych, Przeciez Nie Arz Tak Ostrom I Wzial Sie Za Siebie (Szczegulnie Rze To Jest Internet, Morzliwosci Poprawy I Ućeczki Od Wspomnianej Krytyki Są Nieporownywalnie Wieksze Niz W Prawdziwym Swiecie), Niz Pozniej Meczyl Sie Z Owa Krytyka Do Konca Rzycia, Prawdziwego Rzycia, W Dodatku Od Innych Osub I Kto Wie Czy Nie Jeszcze Ostrzejsza1,!.
Tłumaczenie, jakby komuś się nie chciało męczyć z powyższym:
Więc mi pozostaje robić sobie z tego jaja i zobaczyć co się stanie nim ktoś powstrzyma tą karuzelę śmiechu. A, i tak w ogóle. Lepiej żeby teraz, we wciąż młodym wieku, ktoś spotkał się z krytyką (przecież nie aż tak specjalnie ostrą) swoich umiejętności polonistycznych i wziął się za siebie (szczególnie że to jest internet, możliwości poprawy/ucieczki od tej krytyki są nieporównywalnie większe w stosunku do prawdziwego świata), niż żeby później męczył się z tą krytyką przez całe życie, nie wirtualne lecz prawdziwe. Zedytuję bo chcę coś dopisać:
Inną rzeczą przez którą prawie zakrztusiłem się herbatką ze śmiechu jest to:
uświadomiłem sobie, że było to całkowicie na serio, przez co wziął tą uwagę do siebie.
Kliknij tutaj. Śmiało. Wychodzi na to, że bezpośrednie zniewagi i obelgi które poza światem wirtualnym podchodziłyby pod paragrafy spływają po nim jak woda po dachówce, natomiast parodiowanie jego sposobu pisania zadało mu taki ból że aż usunął komentarz. Czy ja w ogóle powinienem coś tu dopisywać? Sam sobie wyciągnij wnioski.
FAKTYCZNIE PRZESADZIŁEM, BARDZO PRZEPRASZAM!