Przyszłość gatunku ludzkiego, do czego dąży ewolucja? cz. I
Wstęp
Czy zastanawialiście się kiedyś, dokąd prowadzi ewolucja? Cóż, ja tak. Dosyć często, być może zbyt często zaprzątam sobie głowę tym, co stanie się długo po tym, jak moje prochy pochłonie ziemia. Wpierw, na wstępie chciałbym przybliżyć i jasno określić niektóre z założeń tego tekstu.
Przede wszystkim w tym tekście chciałbym poruszyć temat współczesnej nauki oraz jej osiągnięć i przede wszystkim tego, do czego one mogą doprowadzić w przyszłości. Już teraz istnieje wiele planów, inwestycji, eksperymentów oraz wytyczonych dróg, którymi naukowcy z całego świata chcą podążyć, dlatego na tej podstawie można w dosyć pewny sposób wytyczyć ogólną drogą przyszłości człowieka, a także z dużą dozą prawdopodobieństwa wytypować nie czy, ale kiedy niektóre z pomysłów science fiction wejdą do użytku codziennego. Kolejnym założeniem jest uświadomienie niektórych, o tym jak rozwinięta jest już obecnie nauka i jakie są dokładnie zamierzenia oraz jej obecne tendencje. Zapewne wiele osób do tej pory mylnie myśli o naukowcach, jako bandzie która siedzi całymi dniami w laboratorium, a po roku ogłasza światu że oto stworzyli mniejszy procesor. Otóż nie, ponieważ poziom współczesnej wiedzy, zwłaszcza z zakresu fizyki jest już znacznie ponad problemem miniaturyzacji. I na sam koniec chciałbym również zwrócić uwagę ludzi na to, co w już niedalekiej przyszłości nauka będzie stanie zaoferować nam, aby ulepszyć i zabezpieczyć gatunek ludzki.
Nie mam zamiaru nikogo do swoich słów przekonywać, naukowe fakty każdy ma prawo analizować na własną rękę, religię zostawię w spokoju, ponieważ nie mam zamiaru nikomu wmawiać lub zabraniać wiary w cokolwiek, nie jestem niczyim pasterzem, czy mentorem, jednak dla boga nie ma miejsca w tym tekście i dlatego będę unikać tego tematu. Ważnym dla każdego kto będzie chciał poświecić kilka chwil na przeczytanie powinno być to, że piszę z pozycji transhumanisty, który w pełni popiera wszelkie prace i starania nad ulepszeniem oraz ochroną człowieka. Ale czy to jest właśnie droga ewolucji? Czy to nadal naturalna ewolucja? Przede wszystkim, czy rozwój cybertechnologii, robotyki oraz bionanotechnologii wraz z innymi powiązanymi gałęziami nauki, rzeczywiście prowadzą do zbawienia, czy raczej zagłady gatunku ludzkiego? Właśnie to, jak i wiele innych pytań często przewija się przez mój umysł w wolnych chwilach, dochodząc do różnych, mam wrażenie, że spójnych wniosków, co nie przychodzi tak łatwo człowiekowi ogarniętemu synkretyzmem. Postaram się również uniknąć potrzeby podawania różnych wzorów lub nieznanych pojęć, aby tekst był jak najbardziej zrozumiały dla każdego czytelnika.
Tekst po długiej walce z samym sobą postanowiłem podzielić na dwie części, z czego teraz wyślę tylko jedną, ponieważ z braku czasu nie miałem okazji ani perspektywy dokończyć drugiej połowy. Dlatego chociaż zapraszam wszystkich zainteresowanych do przeczytania, o tyle pełne wnioski będzie można przedyskutować dopiero za jakiś czas. Mimo to, jeżeli ktoś chce poczytać trochę o ludzkim mózgu, świadomości, osiągnięciach nauki, czy chociażby tym czym niezmiernie zasłużył się Barrack Obama, to zapraszam już teraz.
Ewolucja- czym jest? Jak działa?
Wiem, że rozmawiając o ewolucji wchodzę na bardzo grząski grunt. Niestety, aby rozmawiać o przyszłości, trzeba pamiętać o naszej przeszłości i należy przy tym wspomnieć o kilku rzeczach. Przede wszystkim o tym, dzięki staliśmy się gatunkiem o takich właśnie cechach, wyglądzie i przystosowaniu do środowiska, jakie reprezentujemy w chwili obecnej. Nie da się przewidywać przyszłości rozwoju człowieka, nie wiedząc w jaki sposób człowiek zmieniał się na przestrzeni lat oraz nie rozumiejąc procesów, które za tym stały i nadal stoją.
Gdybyśmy chcieli wyznaczyć drogę naszego rozwoju, począwszy od dnia dzisiejszego, nie mając żadnych podstaw zaczerpniętych z teorii ewolucji Darwina, równie dobrze moglibyśmy po prostu zgadywać rozwiązania, a nawet założyć że naszą przyszłością będzie dziki żywot w lesie tropikalnym. Oczywiście ten ostatni przykład jest mocno przegięty, ale obrazuje problem z którym nauka zawsze się boryka na każdym kroku. Aby coś przewidzieć, musimy mieć naukowe podstawy stojące za naszym tokiem myślenia i kierunkiem przewidywań. Z punktu widzenia, który jak wiecie jest mi najbliższym, czyli fizyki, która w dużej mierze zajmuje się właśnie przewidywaniem, musimy najpierw dokonać obserwacji, następnie wysnuć hipotezę i stworzyć uproszczony model zjawiska. Model ten, jest naszym punktem wyjścia w dalszej analizie, gdyż na tym etapie jesteśmy w stanie jedynie analizować stworzony model oraz sprawdzić, czy odpowiada on rzeczywistości. W tym celu sprawdza się, jak ten model oddziałuje z otoczeniem, z innymi obiektami, w jaki sposób wpływają na niego oddziaływania fizyczne, właśnie tak konfrontujemy hipotezę (opartą na modelu), z obserwacjami których dokonujemy w życiu rzeczywistym. Następnie w stworzonym modelu możemy umieścić wymiar czasowy który pozwala nam symulować jego zachowanie w przeszłości (które jesteśmy w stanie potwierdzić poprzez obserwację i porównanie do innych podobnych obiektów lub założonych wcześniej teorii) i dopiero na tej podstawie jesteśmy w stanie odwrócić strzałkę czasu w przyszłość i stworzyć symulację zachowania modelu w przyszłości (w ten sposób przewidujemy chociażby żywot gwiazd). Po wprowadzeniu wszystkich danych, stworzeniu krzywych gaussa oraz wyznaczeniu anomalii i masy innych statystyk oraz danych możemy powiedzieć, że dane zjawisko za 40 000 tysięcy lat będzie wyglądało tak, czy tak.
Podobna sytuacja ma się z teorią ewolucji Darwina, chociaż jestem świadomy tego, że wspomniana teoria ma tylu zwolenników, co i przeciwników, to jednak chciałbym abyśmy trzymali się faktów oraz dowodów, a tych za wiarygodnością ewolucji przemawia dziesiątki tysięcy, co stawia w dosyć słabej pozycji przeciwny jej kreacjonizm. Jednak na jej drodze od samego początku stało wiele przeciwności w postaci grup religijnych oraz ich kreacjonistycznych dogmatów, braku zrozumienia, co zdarza się w przypadku wielu teorii, a także czysto ludzki sprzeciw za przyjęciem jako prawdę i potwierdzony fakt, iż wszyscy pochodzimy od wspólnego przodka, od którego pochodzą również niektóre gatunki małp oraz goryli. Kreacjoniści zawsze bombardowali teorię Darwina masą rzekomych dowodów, które utrwaliły się we współczesnym społeczeństwie, mimo iż większość z nich została już dawno obalona. A te dowody, które nie zostały obalone, nie mogą zostać, ponieważ teoria ewolucji jest niepełna. Tak, nadal brakuje nam bardzo wielu kluczowych wskazówek, nadal brakuje nam setek brakujących ogniw łańcucha ewolucji. Jednak te, każdego roku są stopniowo odnajdywane, co oczywiście nie oznacza, że wszystkie elementy układanki zostaną odkryte. Wynika z tego jasno, że dowody kreacjonistów nie świadczą o niepoprawności teorii Darwina, lecz wskazują jej braki, które niestety istnieją i z tym każdy musi się zgodzić oraz liczyć. Nie mniej jest to jedyna teoria na której można się dzisiaj oprzeć, ponieważ jako jedyna została do tego stopnia potwierdzona naukowo oraz obserwacyjnie. W dodatku najnowsze badania oraz odkrycia z roku na rok tylko potwierdzają jej słuszność i powoli zaczynają zamazywać niewyraźne luki pomiędzy poszczególnymi ogniwami łańcucha. Na czym jednak polega owa kontrowersyjna teoria? Otóż na drodze doboru naturalnego, wskutek nieprzewidzianych mutacji genetycznych raz na jakiś czas pojawiają się takie, które usprawniają danego osobnika poprzez lepsze przystosowanie do jego naturalnego środowiska. Mutacja ta, na trwałe zapisuje się w genotypie oraz jest dziedziczna. Co za tym idzie, jeżeli osobnik ten da radę przekazać swoje geny dalej, a jego potomstwo będzie w stanie skutecznie przekazywać te geny dalej i dalej, dochodzi na pewnym etapie do zmiany ewolucyjnej, w której pozytywna mutacja genetyczna utrwala się w gatunku lub tworzy nowy gatunek. Zmiana nie zawsze musi czynić osobnika silniejszym, wytrzymalszym, czy zwinniejszym, przede wszystkim celem ewolucji jest utrzymanie gatunku przy życiu i aby to zrobić osobniki muszą być w stanie się rozmnażać i właśnie ta zdolność do prokreacji wydaje się być kluczowa dla ewolucji. W tym oczywiście pomaga zarówno siła jak i wszystkie inne pozytywne cechy nabyte wskutek anomalii (mutacji) DNA, więc naturalną siłą rzeczy z biegiem lat wszystkie gatunki zyskują coraz więcej pozytywnych cech. Z wyjątkiem oczywiście tych, które okazały się nieprzystosowane na czas do środowiska i wymarły. Trzeba pamiętać również o tym, że mutacje genetyczne nie zawsze są pozytywne, często mutacja genu powoduje deformację lub chorobę, która można oznaczać pewną śmierć dla osobnika, nie mniej takie jednostki mają o wiele mniejszą szansę na to, aby spłodzić potomstwo i przekazać wadliwy gen dalej, to właśnie dlatego gatunki, które nie wyginęły wskutek naturalny wykazują tendencję do ciągłego udoskonalania swego przystosowania fizycznego do warunków panujących w naturalnym środowisku.
Nie będę mówił nikomu w co ma wierzyć, ale z naukowego punktu widzenia żaden bóg nie był potrzebny do stworzenia człowieka, więc nie jest również potrzebny w jego rozwoju. Tutaj pojawia się słowo klucz, "rozwój", gdyż to właśnie na tym opiera się ewolucja. Dlatego ewolucję w założeniu tego tekstu, traktuję jako naturalny rozwój gatunku, który pozwala mu przetrwać i chroni go przed zagrożeniami w jego otoczeniu.
Co więcej chciałbym postawić pytanie, czy powinniśmy polegać tylko na naturalnej ewolucji? Z góry chcę odpowiedzieć, że moim zdaniem nie, ponieważ mamy wszelkie przesłanki oraz dowody na to, że ludzka ewolucja zahamowała w znacznym stopniu, wręcz do tego stopnia że wielu naukowców woli mówić o jej kompletnym zatrzymaniu się. Więc patrząc na to w ten sposób, czemu nie mielibyśmy prawa do kontynuowania tego, co rozpoczeła natura? I ostatecznie, czemu nie mielibyśmy uznać tego za naturalny proces, skoro organizmy żywe wskutek ewolucji dążą do przetrwania i rozwoju, a my naszymi działaniami i wiedzą prowadzilibyśmy do tego samego? Najpierw jednak przedstawię to co nauka ma nam do zaoferowania już teraz i co planuje nam zaoferować w przyszłości, a następnie posługując się tymi przykładami, analizując wszelkie wady i zalety myślę że uda się wyciągnąć jakiś wniosek do powyższych pytań.
Człowieczeństwo, co to znaczy być człowiekiem? Co czyni z nas ludzi? (Biologia, a umysł. Czy ciało świadczy o egzystencji. Informacja jako wyznacznik egzystencji)
Jednymi z najważniejszych pytań, które często przewijają mi się głowie są: Co to znaczy być człowiekiem? Co czyni ze mnie człowieka? Odpowiedź na to nie jest wcale prosta, mimo że uczymy się o tym od szkoły podstawowej. Co właściwie wynosimy z tej nauki? Że człowiek to istota rozumna, o wyprostowanej postawie, poruszająca się na dwóch nogach, zdolna do komunikowania się dzięki mowie, gestom, piśmie oraz wszelkim formom przekazu, zdolna do myślenia abstrakcyjnego. Ludzie wytworzyli społeczeństwo, kulturę, innymi słowy cywilizację. Oczywiście w szkołach mówi się o różnych dodatkowych cechach mniej lub bardziej unikalnych dla naszego gatunku, ale zawsze wydawało mi się, że sedno zagadnienia jest ukryte znacznie głębiej i tak naprawdę dopiero zaczynamy je dostrzegać.
Podczas wielu wykładów, po przeczytaniu wielu książek i wysłuchaniu opinii różnych ekspertów, do głowy nasuwały się różne spostrzeżenia, jednak jednym z nich było to, że tak naprawdę nie wiemy co to znaczy być człowiekiem. Grona religijne oraz filozoficzne zdają się być dosyć stałe w swoich twierdzeniach, niestety nauka nadal nie jest w stanie jasno określić, co to znaczy być człowiekiem. Najnowsze badania, przeprowadzane na zwierzętach między rokiem 2006 oraz 2015 (prowadzone do tej pory), a także ludziach wyraźnie zmieniają „granice” człowieczeństwa raz w jedną, raz w drugą stronę. Idzie za tym moja opinia, że niestety nauka chociaż posiadająca różne bardzo trafne definicje tego pojęcia, nie oferuje nam pełnej odpowiedzi. Przez długi czas byłem zagubiony w tym wszystkim, ale po wielu długich rozmyślaniach, zazwyczaj podczas spacerów, zacząłem powoli składać wszystko w jedną całość, trochę wymijająco nie odpowiadając na pytanie „Co to znaczy być człowiekiem?”, ale kierując się nowym sformułowaniem „Co to znaczy dla mnie, że jestem człowiekiem? Czym się wyróżniam?”.
Raz ponownie, to nie psychologia, nie socjologia, czy filozofia, ale racjonalne wyniki połączonych badań fizyków oraz neurobiologów, naprowadziły mnie na najbardziej sensowny trop. Wróćmy jednak do początku. W szkole uczą nas, że zespół cech określających człowieka, możemy w gruncie rzeczy podzielić na: biologiczne, anatomiczne odnoszące się do budowy naszego ciała, wielkości organów, receptorów zmysłów oraz całej reszty pojęć określających biologię naszego organizmu. Drugim zbiorem są nasze cechy psychiczne, umysłowe, czyli wspomniane wyżej myślenie abstrakcyjne, zdolność do komunikacji, emocje, uczucia i tak dalej. Tutaj pojawiają się moje wątpliwości, czy oby na pewno cechy fizyczne powinny określać człowieka? Długo się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że ciało biologiczne, chociaż unikalne w świecie przyrody który znamy, wcale nie powinno decydować o tym, czy jest się człowiekiem. Pędząc z wyjaśnieniami, może wydać się to dziwne, ponieważ ludzie od zawsze rozpoznawali się wzajemnie, komunikowali się oraz w gruncie rzeczy rozmnażali, pozwalając naszemu gatunkowi trwać właśnie dzięki swoim ciałom. Ponad to wszelkie receptory zmysłu, narządy mowy, tudzież komunikacji oraz nasz unikalny wygląd, który wyróżnia nas na tle innych również zawdzięczamy naszym ciałom. Na sam koniec pozostaje oczywiście nasz mózg który z biegiem lat wskutek ewolucji tak bardzo się rozwijał, wytwarzając najpierw pierwotną część- móżdżek, aktualnie umiejscowiony u dołu tylnej części czaszki, który jest odpowiedzialny za pierwotne cechy oraz instynkty takie jak zachowanie równowagi dzięki pniowi mózgowemu, zbieranie podstawowych informacji z otoczenia przy pomocy zmysłów, czy chociażby umożliwiający nam oddychanie bez udziału naszej świadomości. Ta pierwotna część mózgu jest dla nas niezbędna nie tylko dla zachowania najbardziej podstawowych funkcji życiowych oraz umożliwiającą naszemu ciału już od samego momentu narodzin wykonywanie niezbędnych odruchów, takich jak ssanie, czy głośne reagowanie na zagrożenia lub potrzeby, ale również jest ona odpowiedzialna za pierwotne emocje i instynkty takie jak: złość, poczucie bezpieczeństwa i zagrożenia, uczucie bólu oraz niepokoju. Są to podstawowe instynkty każdego ssaka, pozwalające przetrwać mu w otoczeniu, dlatego też tylna część naszego mózgu jest jedyną w pełni wykształconą w momencie narodzin człowieka. Ewolucja tego niezbędnego dla nas organu przebiegała od tyłu, do przodu, co za tym idzie, im bliżej czoła znajdują się elementy naszego mózgu, tym bardziej złożone są, odpowiadając za coraz to bardziej złożone procesy. Zostawiwszy móżdżek oraz pień mózgowy, przesuwając się bardziej do środka głowy natrafimy na kolejny, jeden z ważniejszych układów- układ limbiczny. Pozwolił on ludziom prehistorycznym połączyć się w grupy i wytworzyć pierwsze zalążki relacji społecznych, to dzięki układowi limbicznemu odczuwamy emocje, strach, zadowolenie, typowe procesy polegające na „nagrodzie i karze” są przetwarzane właśnie tam, ponadto układ ten warunkuje nasze relacje społeczne, dzięki niemu jesteśmy w stanie zrozumieć drugiego osobnika, pojąć zasady hierarchii stada/ grupy/ społeczności i się im podporządkować.
Warto na chwilę zatrzymać się przy układzie limbicznym człowieka, gdyż układ ten, jest jednym z najważniejszych, a także najbardziej złożonych struktur naszego mózgu.
Składa się on z takich elementów jak:
- Hipokamp, który jest odpowiedzialny za naszą pamięć. To tutaj nasza pamięć krótkotrwała jest rozkładana na poszczególne elementy, na podstawie których tworzy się pamięć długotrwała. Wspomnienia krótkotrwałe są rozkładane na poszczególne elementy, a następnie sortowane według różnych kategorii, na przykład koloru lub kształtu, następnie wysyłane do odpowiednich obszarów mózgu odpowiedzialnych za pamięć długotrwałą. To właśnie dlatego, często starając sobie przypomnieć konkretne wydarzenie, nie potrafimy przytoczyć niektórych szczegółów lub potrafimy przeinaczyć wspomnienie. Ponieważ gdy sięgamy w głąb pamięci długotrwałej, chcąc sobie coś przypomnieć, nasz mózg nie ma nigdzie zapisanego pełnego obrazu wydarzenia, jedynie zbiera odpowiednie fragmenty tego wspomnienia i ponownie łączy je w całość. Nie wszystkie fragmenty jednak nadal znajdują się w pamięci długotrwałej, niektóre w ogóle nie zostały w niej zapisane i dlatego nasz mózg szukając najprostszego rozwiązania potrafi nasunąć nam wspomnienie najbardziej pasujące do zapamiętanej sytuacji, które jednak nie miało wcale miejsca. Na przykład gdy wydaje nam się, że ktoś opowiedział nam historię i jesteśmy tego pewni, gdy w rzeczywistości historię opowiedział nam ktoś inny. Uszkodzenie hipokampu skutkuje brakiem dostępu do wspomnień, a także uniemożliwia tworzenie nowych. Człowiek zamyka się w chwili bieżącej i jest w stanie korzystać tylko z pamięci krótkotrwałej.
- Ciało migdałowate również jest elementem układu limbicznego. Odpowiada ono za nasze emocje, zwłaszcza te najsilniejsze- takie jak strach. W odróżnieniu od pierwotnych części mózgu, gdzie strach jest odbierany jako instynktowne zachowanie, ciało migdałowate rejestruje i zapamiętuje różne bodźce które wywołują u nas konkretne stany emocjonalne. Instynktowny strach wytworzony w móżdżku sprawia, że reagujemy walką lub ucieczką przed napastnikiem, jeżeli jednak boimy się klaunów w cyrku, to strach ten zawdzięczamy ciału migdałowatemu.
- Ponad to układ limbiczny to także wzgórze i podwzgórze, gdzie pierwszy z nich odpowiada za odbieranie bodźców sensorycznych, a następnie sortowanie ich i przesyłanie do innych fragmentów mózgu, a drugi odpowiada za kontrolę temperatury ciała, apetyt, pragnienie lub chociażby odczucie przyjemności i rozkoszy.
I tak nasz mózg rozwijał się, aż do momentu wytworzenia struktury kory przedczołowej. Jest to najbardziej wysunięta do przodu część mózgu (mówiąc w przybliżeniu), odpowiada ona za niezwykle ważne, z punktu widzenia ludzkości, cechy oraz czynności. Przede wszystkim jest ośrodkiem pamięci krótkotrwałej, czyli tzw. pamięci roboczej, a także odpowiada za myślenie abstrakcyjne człowieka. Pozwala nam planować naszą przyszłość, nasze działania, przewidywać konsekwencje, przyszłe wydarzenia, dzięki współpracy z obiema połowami móagu, a także układem limbicznym w którym znajduje się ośrodek pamięci długotrwałej- hipokamp, pozwala nam szacować plusy i minusy działań, których jeszcze w rzeczywistości nie wykonaliśmy, pośrednio dzięki tej części mózgu potrafimy kłamać, ale co najważniejsze, kora przedczołowa pozwala nam uświadomić sobie, że nie będziemy żyć wiecznie. (Warto dodać, że mózg człowieka posiada dwa hipokampy, po jednym w każdej półkuli mózgu).
Tak, człowiek wyróżnia się w świecie innych stworzeń między innymi swoją samoświadomością, jesteśmy świadomi swego istnienia, swego „ja”. Jednak są gatunki zwierząt, które w mniejszym stopniu, ale również są tego świadome, jednak naprawdę unikatową cechą ludzi w odróżnieniu od zwierząt jest świadomość, że kiedyś umrzemy. Zwierzęta nie są zdolne do myślenia abstrakcyjnego, zwierzęta nie są w stanie zaplanować sobie jutrzejszego dnia, ponieważ nie są świadome pojęcia jutra. Tym samym zwierzęta nie są świadome tego, że w końcu odejdą z tego świata. To kora przedczołowa oraz płaty kory czołowej są miejscem, gdzie skrywa się nasza świadomość, a funkcjonuje ona dzięki kooperacji wielu różnych części mózgu z układem limbicznym i układami sensorycznymi na czele. Istnieją gatunki zwierząt, na przykład słonie, które pod koniec swego życia czują że umierają, jednak nie jest to tożsame ze świadomością śmierci. Słonie, posługując się dalej ich przykładem, reagują instynktownie na informacje napływające z ciała do mózgu. W pewnym sensie jest to wyższy instynkt, niż ssaczy instynkt przetrwania, nakazujący walczyć lub uciekać przed zagrożeniem, znacznie bardziej rozwinięty. Po dokonaniu testów i po przeanalizowaniu skanów, wiadomo, że w przypadku słoni mózg otrzymuje informacje od organizmu, uaktywniając jednocześnie obszary mózgu odpowiedzialne za zachowania instynktowne, które nakazują słoniom w pewnym momencie przygotować się na śmierć. Być może w końcu nadejdzie czas, kiedy niektóre zwierzęta nauczą się myśleć abstrakcyjnie o własnej śmierci i tym samym o swojej przyszłości, w tym przypadku słonie, szympansy, goryle oraz delfiny i świnie z pewnością byłby pierwszymi kandydatami do wytworzenia na przestrzeni tysięcy lat struktur umożliwiających myślenie abstrakcyjne i długoterminowe modelowanie przyszłości, rozwiniętą samoświadomość i inteligencję korzystającą z rozwiniętego układu limbicznego.
Chętnie napisałbym więcej o ludzkim mózgu, ale nie jest to jednak temat przewodni tej części, podsumowując wszystko, aby się w tym nie pogubić, co czyni z nas ludzi? Jest to inteligencja, myślenie abstrakcyjne oraz świadomość. Czemu nie nasze ciało, skoro mózg też jest biologicznym, a to w nim mieszczą się wszystkie powyższe? Nasze ciało biologiczne, chociaż unikalne, jednak nie stanowi od strony technicznej naszej osobowości. Ciało biologiczne pozwala nam zbierać informacje z otoczenia, przede wszystkim dzięki wzrokowi. To wzrok jest tym zmysłem, który wykorzystuje niemalże 50% energii naszego mózgu, ale dalej informacje zebrane przez sensory biologiczne wędrują w postaci impulsów do mózgu, gdzie są przetwarzane i również w postaci impulsów chemicznych wytwarzanych przez sygnały elektryczne rozsyłane do odpowiednich obszarów mózgu. Dzieje się to dzięki synapsom, aksonom oraz dendrytom- ogólnie ujmując układowi nerwowemu naszego mózgu. Całą sieć połączeń neuronalnych nazywamy- konektomem.
Konektom jest tym, co tworzy nas, jako ludzi, tworzy naszą świadomość, osobowość, zachowanie, wspomnienia, relacje międzyludzkie, myśli, sny, marzenia i ambicje, tworzy wszystko co jest z nami związane oraz co pozwala samego siebie określić jako „ja”. Dzięki temu wiemy kim jesteśmy, wiemy że umrzemy, dzięki temu czujemy emocje, uczucia, dzięki temu myślimy, marzymy, śnimy, pamiętamy, działamy, dzięki temu nasze informacje zmysłowe są przetwarzane, innymi słowy bez mózgu, a dokładniej konektomu, nasze ciało nie byłoby w stanie funkcjonować: nie widzielibyśmy, nie słyszelibyśmy, nie czuli smaku, nie potrafilibyśmy się komunikować, myśleć, a to wszystko zakładając, że ciało biologicznie nadal by żyło, co niestety byłoby niemożliwe. Nawet posiadając mózg, który w teorii nie zawierałby konektomu, to wszystko co zostało wymienione powyżej i tak nie byłoby możliwe. Nasze zmysły byłyby bezużyteczne, nasze organy, których jedynym celem jest podtrzymać nas, a tym samym mózg przy życiu oraz zapewnić mu energię do funkcjonowania, również byłyby bezużyteczne. Sprawa ma się z grubsza inaczej, jeżeli odwrócimy role i zabierzemy ciało, a pozostawimy mózg. Jednak... przecież doświadczamy tego na co dzień. Osoby niewidome, osoby pozbawione węchu, smaku, zmysłu dotyku, ludzie pozbawieni rąk, nóg, niektórych organów. Przecież takie osoby nadal żyją, są wśród nas i chociaż ich życie jest utrudnione, to patrząc na to od strony technicznej- funkcjonują tak jak dawniej. To dlatego, że nasz mózg w odróżnieniu od ciała potrafi się szybko dostosować do zmian w otoczeniu poprzez kreowanie nowych połączeń neuronalnych, dzięki którym szybko zdobywamy umiejętności, których zdrowy człowiek nie posiądzie. W przypadku straty kończyny, tworzą się nowe połączenia, które przekazują więcej energii na drugą kończynę, energii w tym sensie, że nowe połączenia powstałe w konektomie uczą nas jak sprawniej używać drugiej kończyny. Dzięki tym połączeniom mózg się uczy, a tym samym przystosowuje do nowych warunków. Jeżeli stracimy tak ważny zmysł jak wzrok, powstają nowe sieci połączeń zbierające więcej informacji z całej reszty sensorów zmysłowych, tworzą się też poważne zmiany w percepcji, czyli odbieraniu świata u człowieka pozbawionego wzroku. Mózg potrafi się przystosować do jak najlepszego wykorzystania narzędzi, którymi dysponuje... ale co się stanie, jeżeli zastąpimy te narzędzia innymi?
Czas przejść do nauki i faktów. Już ponad 10 lat temu pierwszy w pełni sztuczny zmysł wzroku został zaimplementowany człowiekowi, który wskutek wypadku został całkowicie niewidomy. Składał się on z mini kamery o rozdzielczości 100 pikseli, konwertera z mikroprocesorem podłączanego bezpośrednio do umieszczonego w głowie implantu wysyłającego skonwertowany wcześniej sygnał cyfrowy, pod postacią fal elektromagnetycznych do mózgu, gdzie był odbierany jako obraz. Dzięki temu, poszkodowany odzyskał wzrok, a jego mózg szybko przystosował się do rozpoznawania najważniejszych obiektów, nawet biorąc pod uwagę niewielką rozdzielczość oraz absolutnie wadliwy system. Jednak, to było wiele lat temu, technologia w naszym świecie pnie się w górę w zaskakującym, wręcz niepokojącym, geometrycznym tempie. Obecnie posiadamy na rynku sztuczne oczy, stworzone przez amerykańskie Second Sight Medical Products, nazywają się one Argus II, a sposób ich działania jest taki sam. Pacjent niewidomy lub posiadający poważną chorobę wzroku, która prowadzi do utraty wzroku otrzymuje specjalne okulary z kamerą i transmiterem, implant z mikrochipem wszczepiany w siatkówkę oka, oraz odbiornik wszczepiany do głowy pacjenta. Obraz w postaci cyfrowej z kamery do urządzenia, które zmienia sygnał cyfrowy na elektryczny, a następnie trafia to transmitera który sygnał elektryczny w postaci fal elektromagnetycznych jest wysyłany do odbiornika w implancie siatkówkowym, gdzie następnie jest wysyłany bezpośrednio do mózgu. Mózg pacjenta uczy się interpretować sygnał i pozawala w ograniczonym stopniu widzieć. I chociaż system ten nie jest przeznaczony dla wszystkich, stanowi ogromny krok na drodze do stworzenia sztucznych oczu, które pozwolą widzieć ludziom niewidomym, niezależnie od powodu straty wzroku. Takie prace trwają już dzisiaj, w tym momencie. W mojej opinii, w ciągu 15 lat nie tylko uzyskamy nowe, lepsze sztuczne oko, ale otrzymamy ich wiele rodzajów, dostosowanych do różnych przyczyn utraty tego zmysłu, a być może nawet urządzenia uniwersalne, do których nasz mózg będzie potrafił przystosować się jeszcze lepiej i szybciej. Sztuczne oczy, skomputeryzowane egzoszkielety, protezy, sztucznie hodowane organy, to nie jest wizja dalekiej przyszłości, czy tym bardziej science fiction, to wszystko i znacznie więcej posiadamy już dzisiaj i rozwijamy te technologie codziennie, każdego roku wielokrotnie zwiększając ich możliwości.
Do tego przejdę w następnych częściach tej wiadomości, teraz jednak wrócę do pytania, na które nadal nie odpowiedziałem. Czemu coraz większa część nauki, zwłaszcza fizyków, odrzuca ciało biologiczne z opisów człowieka? Przecież mózg również jest biologiczny.
Jak wspomniałem już wcześniej, ciało bez mózgu nie jest nic warte. W zasadzie, ciało dla mózgu jest narzędziem, które wykorzystuje przy poznawaniu otoczenia dzięki zbieraniu informacji, a także baterią, ponieważ to nasz organizm wytwarza energię, pozwalającą na funkcjonowanie mózgu. Otóż, mózg jako organ tak naprawdę nie ma takiego znaczenia, jak konektom sam w sobie. Zostało już wspomniane, że konektom jest siecią zależnych połączeń neuronalnych. Zachodzi w nim transmisja impulsów chemicznych, wywołanych sygnałami elektrycznymi. Występuje tu analogia do kodu DNA człowieka, który po wielu latach badań udało nam się poznać. Co więcej, jesteśmy w stanie manipulować genami, jesteśmy w stanie modyfikować DNA ludzi oraz zwierząt, stawia to przed nami pytanie, czy naturalna ewolucja jest nam nadal potrzebna? Inne pytanie, które nasuwa się na myśl to, czy ewolucja kierowana przez człowieka jest nienaturalna, czy wręcz przeciwnie? Do tych pytań wrócimy później, teraz wracając do genów, po wielu latach udało się określić cały genotyp człowieka. Genotyp, czyli zbiór, swego rodzaju mapę genów człowieka, co pozwala nam w chwili obecnej prowadzić badania na komórkach macierzystych, aby wykorzystać je przy regeneracji ludzkich organów, a nawet hodować nowe. Co więcej, jesteśmy dzięki temu w stanie wydzielić genotyp i odpowiednio go modyfikować. Mapa genów biologicznych sprawia, że człowiek staje się i to wcale nie powoli, lecz z prędkością geometryczną panem życia biologicznego na ziemi. Co z tego wynika w kontekście tego kim jest człowiek? Pod względem odpowiedzi na pytanie, co czyni nas ludźmi- niewiele. Jednak, tak jak udało nam się stworzyć mapę biologiczną człowieka, tak też niedługo uda się stworzyć mapę mózgu i świadomości człowieka. Dokona się to na tej samej zasadzie, co mapowanie genów, czyli punkt po punkcie, neuron po neuronie łącznie ze wszelkimi połączeniami zostanie zeskanowany sposobem MRI, EEG, ECOG oraz przy użyciu technologii, które nadal są na etapie tworzenia, w celu stworzenia mapy mózgu, mapy konektomu. W tym przypadku konektom jest tym, czym genotyp, z tym że mapa umysłu nie będzie wymagała mózgu biologicznego do funkcjonowania. Skąd o tym wiem? Ponieważ taka mapa jest tworzona już dzisiaj, dzięki inicjatywie prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy, 3 lata temu, w 2013 roku został zainicjowany program BRAIN Initiative, zwany też The Brain 2.0 Project, na który prezydent Obama przeznaczył ponad 100 milionów dolarów. Program ten ma na celu stworzyć mapę mózgu- konektomu z poziomu pojedynczych neuronów oraz ich połączeń, zapisaną na odpowiednim nośniku. Kolejnym projektem, który wystartował w tym samym roku i którego założenia są praktycznie takie same, jest europejski projekt The Human Brain Project i ostatecznie budżet obu konkurujących, ale jednocześnie wspierających się projektów może jak wynika z rozmów z kilkoma zaangażowanymi w projekty naukowcami sięgnąć miliardów dolarów. Początkowe założenia są takie, że oba te projekty wykorzystują inżynierię odwrotną mózgu, aby na podstawie analizy mapy konektomu zrozumieć choroby psychiczne człowieka oraz nauczyć się manipulacji neuronami w ten sposób, by tym chorobom zapobiegać oraz je zwalczać. Następnymi krokami będzie analizowanie całej mapy w celu zrozumienia innych zależności odpowiadających za wszelkie ludzkie cechy, za całą naszą świadomość. Prowadzi to do prostej konkluzji, że prędzej czy później, bardzo prawdopodobne, że nawet za życia współczesnych dzieci odbędą się pierwsze próby uploadowania zeskanowanej ludzkiej świadomości lub jej fragmentów na urządzenie, co ostatecznie rozwiąże kwestie biologiczne, przed nami już ostatni krok do tego, by wejść na wyższy poziom świadomości i zupełnie nowe pole naukowe.
Ostatnia kwestia biologiczna, rozszczepienie „duszy”, dwie osobowości.
Odnosząc się do pytania, czy da się rozszczepić duszę muszę w miejsca odrzucić pojęcie duszy, gdyż mówiąc o duszy jako zjawisku stricte religijnym niestety mija się to z celem. Według wszelkich wierzeń i podań dusza jest tym, co charakteryzuje człowieka jako konkretną osobą, dobrą lub złą jakby to niektórzy chcieli nazwać. Dusza stanowi obraz tego kim jesteśmy, jak postępujemy, jakie są nasze prawdziwe wewnętrzne pragnienia, ambicje i myśli. Niestety dla duszy nie ma w nauce miejsca, ponieważ wszystkie te cechy opisuje świadomość i nasz mózg, więc w rezultacie faktycznie pojęcie duszy jako odrębnego układu przechowywania informacji o nas jest zupełnie niepotrzebne. Odpowiadając na tę pytanie odniosę się do tego, co jest biologicznym i w pełni naukowym odpowiednikiem czyli naszego mózgu oraz świadomości.
Gdzieś padło stwierdzenie, że świadomości nie da się rozszczepić. Jest ono zupełnie błędne i nie chcąc mówić tutaj o potocznie zwanym rozdwojeniu jaźni, które jest chorobą umysłową, odniosę się wprost do biologii mózgu. Otóż zapewne wielu z Was może nie zdawać sobie sprawy, ale w głowie posiadacie już dwie różne osobowości. Dwa różne „ja”, gdzie jedna połowa może mieć zupełnie inne plany, marzenia, ambicje, lęki i troski od tej drugiej. Wydaje się to niemożliwe, ponieważ planując każdy krok, podejmując decyzję lub zwyczajnie myśląc zawsze robimy to stosunkowo jednoznacznie i w pojedynczej osobie. Ale to jest tylko złudzenie.
Nasz mózg składa się z dwóch prawie identycznych półkul. Są one niemal identyczne i poza drobnymi różnicami w budowie, a także niewielkimi różnicami w działaniu tych połówek nie ma między nimi większych różnic. Co więcej, człowiek niekoniecznie potrzebuje obu, ponieważ możliwym jest życie tylko z jedną półkulą mózgową. Mimo wszystko różnice są w praktyce ogromne, ponieważ każda półkula pełni odmienne funkcje i skrywa dwie różne świadomości, które komunikują się za pośrednictwem spoidła wielkiego, czyli tkanki która łączy obie półkule mózgu w całość. W normalnych warunkach obie półkule mózgu, a także obie świadomości wzajemnie się uzupełniają. Lewa strona odpowiada za myślenie analityczne i logiczne, a także kontroluje narządy mowy. De facto stanowi półkulę dominującą. Z kolei prawa półkula odpowiada za bardziej artystyczna część naszej osobowości. Jeżeli połączenie między obiema połowami jest sprawne, dominująca lewa półkula sprawia że myślimy o swojej świadomości jako jednostce, jednolitej całości, tym bardziej że prawa półkula mózgu nie kontroluje narządów mowy, a co za tym idzie pacjent z wyciętą lewą półkulą mózgu myślałby i rozumiał wszystko normalnie, ale nie potrafiłby mówić.
Co się jednak dzieje, gdy chirurgicznie przetniemy spoidło wielkie zrywając mechaniczne połączenie między dwoma świadomościami? Otóż oba ośrodki woli zaczynają działać niezależnie. I chociaż prawa półkula mózgu nie jest w stanie kontrolować mowy, a zatem porozumiewać się, to jednak jest w stanie przykazywać swoje myśli w inny sposób. Na przykład sterując lewą ręką (półkule sterują przeciwległymi stronami ciała), bez naszej wiedzy. Jednym z potwierdzonych przypadków kobiety, której przecięto spoidło wielkie jest problem z dobraniem ubrania, ponieważ gdy kobieta chce założyć jedną sukienkę, często spostrzega, że jej druga ręka już trzyma w ręku zupełnie inne ubranie. Obie półkule mózgu od tego momentu zaczynają rozwijać się niezależnie i obie staraj się kontrolować ciało człowieka. Ciekawe jest to, że człowiek posiada dwa hipokampy, po jednym w każdej półkuli, co za tym idzie obie świadomości zaczynają zbierać często zupełnie odmienne wspomnienia, zaczynają planowac zupełnie odmienne drogi życia. Michael Gazzinga, światowej klasy ekspert od przypadków rozszczepionego mózgu stworzył eksperyment, który pozwalał komunikować się z konkretną półkulą mózgu u pacjentów z przeciętym spoidłem wielkim. Komunikacja z prawą jest utrudniona, ponieważ nie włada ona mową, jednak w tym przypadku może nadal porozumiewać się za pomocą samych liter. Zadając pytanie lewej półkuli mózgu (poprzez specjalne okulary, które wyświetlają pytanie tylko w prawym oku) o to, kim pacjent che być w przyszłości ten odpowiada, że rysownikiem. Jednak to samo pytanie wyświetlone w lewym oku, dało zupełnie inną odpowiedź. Lewa ręka ułożyła napis, że planuje zostać kierowcą. Inny potwierdzony przypadek stawia wszelkie religie pod ścianą, ponieważ inny pacjent poddany podobnemu eksperymentowi został zapytany o to, czy jest wierzącym człowiekiem. Świadomość w prawej półkuli odpowiedziała, że wierzy w boga, gdy lewa zaprzeczyła upierając się że jest ateistą. Czy zatem do nieba lub piekła pójdzie tylko połowa człowieka? Jak do tej pory chyba żaden filozof nie odpowiedział na to pytanie.
Więc na pytanie czy można rozszczepić świadomość- odpowiadam że tak i jak najbardziej dokonywano już tego wiele razy. Na pytanie co się stanie i jak wyobrażam sobie byt wieloraki, odpowiadam że oba byty zaczynają swój własny oddzielny rozwój niezależnie od drugiego. Co więcej w przyszłość, gdy uda się stworzyć wierną mapę konektomu, a także zrozumieć w jaki sposób działa mózg, będziemy również w stanie uploadować całą świadomość na dysk lub urządzenie, a co za tym idzie również ją kopiować. Wydaje się to trudne do pojęcia, ale obie świadomości będą w zasadzie nami, chociaż zaczną prowadzić dwa różne życia. Bardzo dobrze zaprezentowała nam to niesamowita gra pt. Soma, gdzie po samej nazwie gry możemy dostrzec nawiązanie do naszego mózgu oraz biologii naszego ciała. W grze tej nasz bohater, a w zasadzie jego umysł zostaje skopiowany i przeniesiony do ciała mechanicznego. Gdy ciało mechaniczne się budzi z początku wydaje mu się, że jest nadal tym samym człowiekiem. Dopiero po pewnym czasie zaczyna dostrzegać że jego ręce i ciało nie jest już biologiczne, to dlatego że świadomość nie zarejestrowałaby zmian od razu. To dlatego, że dla naszej świadomości jest naturalnym widzieć nasze ręce, jako nasze ręce i dlatego mózg starałby się jak najdłużej manipulować obrazem, który widzimy tak, aby tak elementarne rzeczy nie zmieniły się. Jednak po pewnym czasie oczywiście sam mózg przyzwyczaja się i dostosowuje to nowego ciała nie widząc dalej potrzeby oszukiwania świadomości. Co więcej w dalszej części fabuły, bohater zostaje ponownie przeniesiony do nowego ciała, po czym z przerażeniem odkrywa że tak jak poprzednio nie został on technicznie przeniesiony, lecz skopiowany. Co doprowadziło do tego, że oba byty, będące naszym bohaterem żyły niezależnie w różnych ciałach. Co za tym idzie prowadzi to do pewnego problemu. Czy kopiując swoją świadomość do drugiego ciała, jaką mam szansę że ocknę się w tym drugim, zamiast pozostać świadomie w poprzednim? W tym jedna świadomość ma szczęście, druga pecha. Ponieważ ta przeniesiona może się cieszyć możliwością życia i kontynuowania ucieczki, gdy druga niestety nie odczuwa żadnej różnicy po przeniesieniu, mimo iż została skopiowana. Pod sam koniec gry prowadzi to do sytuacji, gdy po raz ostatni bohater ma zostać przeniesionym, aby ocalić siebie samego z ginącej Ziemi. Niestety w tym wypadku „rzut monetą” się nie powiódł i jesteśmy w perspektywie świadomości, która została na Ziemi i czeka ją śmierć. Na nic zdają się zapewnienia i tłumaczenia, że przecież ta druga świadomość, czyli w zasadzie on sam przeżył i jest już bezpieczny.
Chociaż to była tylko gra, doskonale obrazuje to, do czego będziemy kiedyś zdolni, gdy tylko stworzymy, zrozumiemy i zapanujemy nad mapą konektomu, która jest obecnie opracowywana. Pokazuje też to, jak bardzo niegotowi jeszcze jesteśmy na nadchodzące zmiany i chociaż w pełni popieram i trzymam kciuki za powodzenie projektu w przeciągu najbliższych 15-20 lat, to jednocześnie podejmuje się stanowczo za mało kroków społecznych, mających na celu przygotowanie ludzi na możliwe nadchodzące zmiany.
Osiągnięcia naukowe. (Bionanotechnologia, genetyka, inżynieria odwrotna mózgu)
Czas przejść do nauki, do naukowych faktów, nowinek oraz planów, o których bardzo niewielu obecnie zdaje sobie sprawę. Większość ludzi, z którymi podejmie się temat współczesnej nauki jest nadal błędnie przekonana, że my niewiele wiemy, ciągle czegoś szukamy, ciągle staramy się coś odkryć i poznać. Wygląda to tak, jakby typowe wyobrażenie współczesnej nauki oraz naukowców opierało się na twierdzeniu, że chce się coś odkryć, chce się zrozumieć, ale to nigdy się nie udaje i w rezultacie stoimy w miejscu. To jest nieprawda. Na przestrzeni ostatnich 40 lat, naukowcy odkryli, zrozumieli i osiągnęli więcej niż zostało odkryte w ciągu całego istnienia gatunku ludzkiego. Ten postęp ciężko nazwać nawet geometrycznym, to ile zostało osiągnięte w ciągu nawet ostatnich 20 lat ciężko sobie nawet wyobrazić. Jeszcze 7 lat temu, gdy uruchamiano Wielki Zderzacz Hadronów, ludzie na całym świecie wychodzili na ulicę w ramach protestów, ze strachu przed tym urządzeniem. Bano się, że Wielki Zderzacz Hadronów zagraża istnieniu naszej planety, ponieważ w sposób nieprzewidziany jest w stanie wytwarzać czarne dziury. Ludzie nie rozumieli i nadal nie rozumieją, że sposób w jaki wytwarzają się czarne dziury, wcale nie jest nieprzewidziany, wręcz przeciwnie. Naukowcy posługując się równaniami i modelami matematycznymi już na wiele lat przed zakończeniem budowy akceleratora wiedzieli jak procesy ten będzie działał. Ludzkim strachem kieruje niewiedza, z tej też niewiedzy rodzą się błędne opinie o nauce. Tak jak 7 lat temu, wielką trwogą było wytwarzanie czarnych dziur na Ziemi, tak dzisiaj nikt sobie tym głowy nie zaprząta, stało się to normalne. Wydawało by się, że to nadal jest sfera science fiction, ale wiele z rzeczy, które nadal większość ludzi błędnie zalicza do science fiction, do rzeczy niemożliwych lub wręcz magicznych- jest możliwych już dzisiaj.
Co więc gdybym powiedział o telekinezie, telepatii, niewidzialności? Zacznijmy od poruszania materii za pomocą myśli, tak jak czynią to czarodzieje w starych powieściach. Dla większości osób jest to niewyobrażalne, a przecież jest to możliwe już od wielu lat. Zawdzięczamy to technologii zwanej interfejsem mózg- maszyna. Technologia ta, jest nadal w powijakach- to prawda, ale z każdym rokiem nabiera kilkukrotnie większej mocy obliczeniowej oraz możliwości. Już teraz, podłączając odpowiedni transmiter i odbiornik fal elektromagnetycznych do głowy człowieka, jesteśmy w stanie przechwytywać odpowiednie fale, które następnie są kodowane na sygnał elektryczny i cyfrowy, dzięki temu jesteśmy w stanie samą myślą oddziaływać na otoczenie wokół nas. Prostym przykładem, może być robot sterowany prostymi myślami. Potrafiący się poruszać wedle myśli osoby sterującej, bez żadnych dodatkowych urządzeń. Póki co nie jesteśmy nadal w stanie przetworzyć większej ilości danych, ponieważ na przeszkodzie do pełnego zrozumienia sposobu, w jaki powstają nasze myśli stoi nadal słaba znajomość ludzkiej sieci neuronów w mózgu, a bez wiedzy na temat ich działania, nie jesteśmy w stanie zrozumieć wszystkich impulsów elektrycznych wędrujących w głowie. Wiemy, że gdy człowiek myśli, uaktywniają się pewne obszary mózgu, ale w dalszym ciągu większość tej aktywności pozostaje dla nas zwykłą chmurą. Jak do tej pory, udało nam się z tej chmury zrozumieć podstawowe czynności, takie jak właśnie poruszanie kończynami. Nie znając wszystkich połączeń neuronów, nie jesteśmy w stanie śledzić odpowiednich sygnałów, jednak z każdym rokiem poznajemy budowę tej zawiłej sieci połączeń w większym stopniu.
Dochodzimy do prostej konkluzji, że nawet biologiczny mózg, nie jest potrzebny do funkcjonowania myśli, wszystko zależy od układu nerwowego i impulsów elektrycznych. Na ten przykład, podam dosyć ciekawy eksperyment z 2008 roku, w którym to wycięto mózg szczura, a następnie pobrano z niego poszczególne neurony, które przechowano w odpowiedniej substancji, symulującej warunki w których neurony te mogą przetrwać (neurony bez biologicznego środowiska szybko umierają). Następnie skonstruowano odpowiedni chip, który został połączony z matrycą, na której umieszczono nadal aktywne neurony mózgowe szczura. Matryca ta, również symulowała warunki biologiczne, dzięki temu, w przeciągu kilku dni neurony wytworzyły nowe połączenia na jej powierzchni i zaczęły ponownie przesyłać informacje między sobą, tworząc w ten sposób nowy mózg, złożony biologicznego układu nerwowego szczura, oraz elektronicznego urządzenia zastępującego biologiczny organ. Chip był skonstruowany do odbierania sygnałów płynących z tego nowego mózgu, a następnie podłączono do małego robota na kółkach. Po uruchomieniu wszystkiego robot zaczął się poruszać. Był to pierwszy przykład połączenia biologicznego mózgu z robotem, bez potrzeby obecności prawdziwego mózgu biologicznego, jak widać dla neuronów równie dobrze sprawują się warunki odtworzone przy pomocy współczesnej technologii. Robot- szczur nie dość że potrafił się poruszać w sposób podobny do szczura, to w dodatku wykazuje oznaki ciągłej nauki, co potwierdza obserwacja rozwijającej się sieci neuronów na powierzchni matrycy. Zostawiając zrobotyzowane szczurze mózgi, warto powrócić do standardowego interfejsu mózg- maszyna. Jak już wspomniałem wcześniej, człowiek jest w stanie kontrolować swoje otoczenie za pomocą myśli i jeżeli nadal ktoś twierdzi, że to science fiction, a sterowany robot do niego nie przemawia, to warto zwrócić chociażby uwagę na Kevina Warwicka, człowieka odpowiedzialnego za robota szczura, ale także znakomitego konstruktora i naukowca z angielskiego wydziału cybernetyki. To właśnie on stworzył sztuczny chip, który umieścił w swoim ciele. Dzięki temu jest wykrywalny przez sieci komputerowe oraz GPS, co więcej za pomocą samych myśli jest w stanie kontrolować światła, drzwi oraz inne proste urządzenia w swoim otoczeniu. Ponad to, Kevin znaczącego postępu w dziedzinie protetyki oraz technologii interfejsu mózg- maszyna, dzięki stworzeniu oraz wszczepieniu sobie chipu, pozwalającego mu kontrolować mu zrobotyzowane ramię, imitujące ludzką rękę tylko za pomocą swoich myśli. Na sam koniec, niech za przykład posłuży ktoś bardziej znany- Stephen Hawking. Człowiek ten jest całkowicie sparaliżowany, co więcej w 1985 roku stracił również głos. Ciężko sobie wyobrazić trudności, z którymi musiał się zmagać, aby móc się komunikować z innymi ludźmi. Z początku, po utracie głosu, był w stanie poruszać palcem, co pozwoliło mu korzystać z komputera oraz specjalnie dla niego zaprojektowanego systemu z wbudowanym syntezatorem mowy, dzięki któremu był w stanie wybierać słowa, pisać, składać zdania, które następnie wypowiadał syntezator mowy. Niestety w 2008 roku Hawking stracił również władze w palcu, którego używał do poruszania komputerowego kursora. Ostatnim mięśniem, który był nadal sprawnym pozostał mięsień w policzku, którego zaczął używać do obsługi swojego systemu. Na prośbę sparaliżowanego naukowca, specjaliści z Intela zaprezentowali mu nową wersję systemu, która poza wychwytywaniem i rozpoznawaniem tych ledwie zauważalnych ruchów policzka, analizuje również fale mózgowe naukowca oraz 24 godziny na dobę śledzi jego mimikę. Wszystko to jest możliwe dzięki małej kamerze z chipem oraz odbiornikiem umieszczoną na jego okularach, które stały się równie charakterystycznym elementem jego wizerunku, jak robotyczny głos. Dzięki połączeniu i analizie danych na temat mimiki, ruchów mięśni oraz fal mózgowych, nowy system umożliwia Hawkingowi sprawniejsze przewidywanie słów, a nawet całych zdań, jednocześnie minimalizując ryzyko wybrania złego słowa do minimum. Było to konieczne, ponieważ znany fizyk w 2011 roku był w stanie wypowiadać lub pisać około 2 słów na półtorej minuty. Dziś możemy podziwiać jego najnowsze odkrycia oraz prace naukowe, opublikowane na początku tego roku. Idąc za tym przykładem, naukowcy z amerykańskiego Brown University dokonali pierwszych zabiegów implementacji interfejsu mózg- maszyna bezpośrednio do mózgu pacjenta. Tak samo jak Stephen Hawking, pacjent był sparaliżowany całkowicie, nie mógł również mówić, jedynym ruchem ciała które był w stanie wykonywać było mruganie. Naukowcy z Brown University zaprojektowali dla niego chip, który podczas zabiegu został umieszczony bezpośrednio na mózgu pacjenta. Po podłączeniu chipu do urządzenia i komputera umieszczonych na wózku pacjenta za pośrednictwem kabla, jest on teraz w stanie pisać, rozmawiać z ludźmi, przeglądać internet oraz grać w gry komputerowe, tylko i wyłącznie za pomocą swoich myśli.
Jednak przejdźmy do następnego zagadnienia, przy którym nawet poprzednie nie wydają się tak istotne. Telepatia- czytanie cudzych myśli, narzucanie innym swoich myśli, komunikacja za pomocą myśli. Wydawałoby się, że takie rzeczy możemy zobaczyć tylko w filmach i u tych wszystkich telewizyjnych wróżek, trochę naciągane. Rzeczywistość jest jednak inna. W 2011 roku, grupa naukowców z dziedziny neurologii oraz fizyki, pod przewodnictwem Shinji Nishimoto z Narodowego Instytutu Technologii Informacji i Komunikacji w Japonii przechwycili i odtworzyli pierwszą ludzką myśl. To nie jest fikcja, naukowcom tym udało odtworzyć na podstawie aktywności mózgu badanego człowieka film oraz zdjęcia, które ten oglądał i wyświetlić na osobnym ekranie. Był to pierwszy w historii moment, gdy udało się na własne oczy zobaczyć czyjeś myśli, tylko na podstawie aktywności neuronów w mózgu. Oczywiście, uprzedzając domysły, technologia ta oraz nasza wiedza o aktywności neuronów odpowiedzialnych za sny, wyobraźnię oraz wizualizację jest nadal niewielka, dlatego obraz otrzymany ze zdekodowanej aktywności mózgu był bardzo słabej jakości. Oczywiście, gdy badany oglądał postać lub napisy, byliśmy w stanie to rozpoznać na drugim monitorze, niestety to wszystko i tez nie zawsze. Odtworzone zarysy twarzy były na tyle niewyraźne, że nie dałoby się ustalić kogo przedstawia myśl badanego, również napisy były bardzo niewyraźne, a niektóre obiekty, jak również otoczenie przypominały plamy tuszu, mgłę. Na niepoprawności widoczne w odtworzonym obrazie nie było żadnej reguły, niektóre były całkowicie zamazane, inne całkiem widoczne. Czasami obiekt na pierwszym planie był wyraźniejszy od tła, czasami wręcz odwrotnie. Jest to spowodowane tym, że nie będąc w stanie prześledzić całej sieci połączeń neuronalnych naszego konektomu, jesteśmy w stanie zrozumieć tylko niewielką część sygnałów które odbieramy. Jednak BRAIN Initiative być może w przeciągu kilku następnych lat całkowicie odmieni ten stan rzeczy, gdyż wtedy będziemy w stanie zobaczyć i analizować w dowolnej chwili cały ludzki konektom, całą sieć neuronów naszego mózgu, co pozwoli nam na zrozumienie jego funkcjonowania. Bardzo ciekawym zjawiskiem zaobserwowanym podczas analizy odtworzonych klipów filmowych było ciągłe migotanie obrazu oraz nieprzerwane nakładanie się różnych obrazów na siebie. Nawet w tak niskiej jakości doskonale pokazuje nam to, że nawet podczas oglądania filmu, nasz mózg ciągle tworzy różne obrazy w głowie, o których nawet nie zdajemy sobie sprawy oraz pozwala nam zobaczyć o czym faktycznie myślimy w danej chwili i to jest niesamowite. Nie wspominając już o samej możliwości ujrzenia myśli oraz wyobraźni drugiej osoby. Prowadzi to do prostego wniosku, że w niedalekiej przyszłości, być może jeszcze za naszego życia lub życia naszych dzieci i wnuków, powstaną pierwsze urządzenia pozwalające nam rejestrować nasze własne sny które będziemy mogli odtworzyć każdego ranka po przebudzeniu i przechowywać je na dowolnym nośniku. To samo tyczy się naszych marzeń, wszystkich wspomnień, których nie będziemy już zapominać, pozostaną one z nami i będziemy mieli do nich dostęp w dowolnej chwili.
Prowadzi to też pytania, czy w takim razie, w przyszłości będziemy mieli możliwość kontrolowania naszych wspomnień i marzeń, czy będzie możliwe modyfikowanie ich? Odpowiedź brzmi: nie w przyszłości, ponieważ to staje się możliwe już teraz! W 2011 roku grupa naukowców z Uniwersytetu Wake Forest oraz Uniwersytetu Kalifornii Południowej zarejestrowali wspomnienia myszy, po czym zapisali je w formie cyfrowej na dysku. W 2013 roku naukowcy z MIT (Massachusetts Institute of Technology) uploadowali pierwsze wspomnienia do mózgu. To zostało dokonane już teraz, a badania od tego momentu są ciągle prowadzone i zostały obdarzone dodatkowymi funduszami w celu ich przyśpieszenia. Otóż w 2013 roku, naukowcy dokonali pierwszych badań i testów na myszach laboratoryjnych, a następnie na kolejnej myszy laboratoryjnej przeprowadzono eksperyment. Polegał on na tym, aby mysz nauczyć pewnego zadania- odnalezienia wyjścia z labiryntu. Gdy pamiętała już drogę i potrafiła odnaleźć wyjście za każdym razem, pobrano od niej wzór aktywności mózgowej w rejonie mózgu odpowiedzialnym za pamięć. Mysz nauczyła się tej drogi, następnie pozwolono myszy zapomnieć o wszystkim. Gdy po dłuższym czasie wsadzono mysz do tego samego labiryntu, nie była w stanie ponownie go przejść. Wtedy wszczepiono jej bezpośrednio do mózgu urządzenie, które za pośrednictwem kabla bezpośrednio do obszaru odpowiedzialnego za pamięć, wysyłało fale elektromagnetyczne odtworzone z pobranego poprzednio wzoru, innymi słowy ponownie zaaplikowano myszy pamięć całego zadania. Mysz odnalazła wyjście. Kluczowym momentem eksperymentu było ostateczne potwierdzenie , kiedy to zmieniono labirynt, a myszy wysłano do mózgu fałszywe wspomnienie zadania, czyli zadanie, którego wcześniej nigdy nie wykonywała. Ponownie mysz odnalazła wyjście z nieznanego dla siebie labiryntu, co ostatecznie potwierdziło eksperyment i jednocześnie stanowiło pierwszy raz, gdy udało się załadować bezpośrednio do mózgu wspomnienie oraz takowe pobrać. Eksperymenty te powtarzano w różnych laboratoriach, na różnych zwierzetach oraz przy różnych zadaniach. Prawdopodobnie jest to pierwszy krok do tego, co mieliśmy okazję zobaczyć w filmie Matrix, gdy w przyszłości, być może już nie takiej dalekiej będziemy musieli jedynie wgrać sobie pamięć danej czynności, aby ją potrafić. W przypadku, gdy nie potrafimy obsługiwać urządzenia, wystarczyłoby wgrać sobie pamięć jego obsługi, tak samo być może kiedyś biura podróży zamiast wycieczek do innego kraju, będą oferowały nam wgranie pamięci z tej wycieczki? Możliwości takiej technologii są nieskończone, co tym bardziej zachęca nas do jak najszybszego poznania jej. Zastosowania te mogą być również bardzo niebezpieczne, tak samo jak każda technologia, którą do tej pory opisałem, ale do czego przejdę w dalszej części.
Podsumowanie pierwszej części:
Na tym zakończę pierwszą część tej wiadomości. Krótko podsumowując skupiłem się tutaj głównie na teraźniejszości, ponieważ chciałem wykazać jak wiele aspektów znanym większości jedynie z literatury science fiction jest możliwa już teraz. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak daleko i przede wszystkim jak szybko posuwa się nauka. A to jest nadal jedynie kropla w morzu tego, czego obecnie dokonuje się w świecie. Pierwsza część tekstu opierała się głównie na biologii człowieka oraz na tym w jaki sposób ludzie powoli stają się cyborgami. Do pewnego stopnia przedstawia wszelkie plany oraz zalety cyborgizacji, chociaż w pełni chciałbym powrócić do tego pojęcia w drugiej części tekstu. Druga część tekstu raczej nie będzie traktowała już o biologii, a skupi się na cybernetyce, robotyce oraz rzeczywistości wirtualnej. Na samym tylko wstępie postaram się opisać w jaki sposób badania na komórkach macierzystych pozwalają nam już teraz hodować w pełni sprawne organy do transplantacji. W cenie kilku tysięcy dolarów już dzisiaj jesteśmy w stanie wyhodować od podstaw w pełni sprawne narządy oraz części ciała takie jak nos, uszy, pęcherz, kości, komory sercowe, czy chociażby komórki krwi, a w ciągu najbliższych 5 lat planowane jest wyhodowanie w pełni sprawnej wątroby. Ale o tym kiedyś. Poza komórkami macierzystymi, robotyką, wirtualną rzeczywistością poruszę też sprawę związaną z kompletnie odmiennym bytem, sprawę sztucznej inteligencji, która jeżeli kiedyś powstanie, to przewyższy człowieka intelektualnie i być może to właśnie ona będzie jedyną i najwspanialszą kontynuacją oraz spuścizną gatunku ludzkiego. Postaram się wyjaśnić zależności między jednoczesną pracą nad wzmacnianiem ludzkiego umysłu oraz jego możliwości, a pracami nad stworzeniem gatunku inteligentnych maszyn i programów. Na sam koniec opisze swoją własną predykcję tego, w jaki sposób nasza cywilizacja może się rozwinąć i jaką ostateczną (według wszelkich znanych nam danych) formę może przybrać. Nie jest to oczywiście moja teoria, ale zbierając w całość różne prognozy można dojść do bardzo ciekawych wniosków. Po tym wszystkim postaram się zestawić obie części tekstu by wysnuć końcowe wnioski, prognozy a także wymienić wszelkie zagrożenia oraz problemy prawne nadchodzących zmian, ponieważ wiele z nich będzie wymagało stworzenia zupełnie nowych przepisów, co będzie stanowiło bardzo duże wyzwanie, jeżeli nie zmieni się lub nie odrzuci wielu powszechnych teraz norm moralnych, czy etycznych. Nie mam pojęcia kiedy napiszę drugą część, niestety brak czasu skutecznie odbiera mi możliwość tworzenia więcej niż dwóch tekstów jednocześnie. Mam nadzieję, że jednak się to uda.