Wciąż ...Zakon Gorejącego Lodu udowodnił dziś swoją wartość.
Dwudziestu rycerzy i zakonników obroniło dwukrotnie twierdzę Hakrholm, przed ponad
80 wrogami.
W momencie pojawienia się zakonu na serverze, odebraliśmy swój zamek z rąk
Godwinów. Chwilę później rozpoczęła się wojna, w której to w
17 osób broniliśmy się przeciwko ponad trzydziestu. Dowodzący obroną,
Jego Ekscelencja Baldwin, zwołał banery i w ciągu piętnastu minut było nas już 25. Napór przeciwników był jednak zbyt silny. Dopiero dołączający do gry Zakonnicy, stanęli w ogniu oblężenia przeciwko opancerzonym wrogom z
Anglii i Godwinów. Padły obie bramy. Zebraliśmy się na dziedzińcu i przyjmowaliśmy niekończące się falę wrogów. Przeciwnicy jednak nie zabezpieczyli naszego spawna, dzięki czemu każdy z walczących który poległ, od razu znowu zjawiał się na polu bitwy. Wyrżnęliśmy wrogów na dziedzińcu i
zabezpieczyliśmy obie bramy. Przeciwnicy przygotowywali się do kolejnego szturmu, co chwilę wysyłając ludzi z pobliskiej tawerny. Liczby ponownie były na korzyść wroga, broniliśmy się 25 przeciwko 34. Co chwilę pod zamkiem pojawiały się bandy golasów z mieczami, którzy bezskutecznie próbowali przebić się do zamku. Nasi łucznicy na murach i tarczownicy w bramach unieszkodliwiali ich szybciej niż zdążyli napływać. Po
40 minutach wojny, przeciwnicy utracili wolę walki i poddali się.
... niezwyciężeni.Zaraz po tych wydarzenia, wzięliśmy udział w krótkiej wojnie wraz z
Kingdom of France i Kingdom of Jerusalem przeciwko
Order of Egoria. Zebraliśmy się w Merc Campie i w łącznej liczbie 100 ludzi, wyruszyliśmy na 50 przeciwników. Zamek Shariz padł w ciągu 15 minut i nie wydarzyło się tam nic co warto by było opisać.
Z kolei najgorsze dopiero miało nadejść ...
Egorianie po wojnie dołączyli do frakcji swoich sojuszników -
House Greyjoy. Wystawili łącznie pokaźną liczbę -
40 osób. Po wyjściu Francuzów i Jerozolimczyków z servera, wiedzieliśmy, że tylko my może pozostać ich celem. Wybuchła druga wojna o Hakrholm. 40 w pełni uzbrojonych i opancerzonych wojowników, przybyło pod zamek którego broniło zaledwie
22 z nas. Wydawałoby się, że obrona przeciwko takiej liczbie byłaby niemożliwa ... nie dla nas. Wrogowie uderzyli na dwie strony zamku jednocześnie,
główną bramę - której bronił Baldwin - oraz
boczną, której bronił Bury. Pierwsze 10 minut walki toczyło się przed bramami Hakrholm i
największą rolę w nich odegrali łucznicy - mordujący nadchodzące siły wroga. Przebili się. Główna brama nie wytrzymała pod naporem dwudziestu ludzi na raz i przeciwnicy chwilę później
wtargnęli do zamku. Zwarliśmy szyki tuż na końcu przejścia, nie pozwalając im dotrzeć do dziedzińca, na którym to byli doktorzy i serfowie. Zakonnicy porzucili boczną bramę i natychmiast wypchnęliśmy przeciwnika z zamku. Szybko na nowo obraliśmy pozycję obronne, a nasz kowal naprawił bramy. Doszło do drugiego szturmu ...
Tym razem wszystkie siły wroga ruszyły wprost na boczną bramę ... co było tylko przykrywką dla prawdziwego ataku, który miał nastąpić po opuszczeniu przez nas pozycji przy głównej bramie. Przytomność dowódców uniemożliwiła wrogowi ponowne dostanie się do zamku i przeprowadziliśmy manewr który zupełnie ich rozproszył i zdezorientował ...
Wyszliśmy wprost na nich. W tym samym czasie, boczna jak i główna brama otworzyły się, a dwudziestu
Zakonników wypadło jak jeden mąż, zostawiając stosy trupów pod murami Hakrholm. Powróciliśmy do twierdzy, wróg się przegrupował. Po ponad
30 minutach walki, każdy z rycerzy Gorejącego Lodu miał na sobie zbroję, a w ręku co najmniej jedną broń, każdy był zwarty i gotowy na szarżę zaciekłego wroga, który nie miał już nic do stracenia. Ruszyli.
Czterdziestu ludzi weszło przez główną i boczną bramę, nie byliśmy w stanie oprzeć się ich liczbie. Potężne konie bojowe wjechały na dziedzińce Hakrholm, łucznicy ostrzeliwali ich z murów, lecz po chwili i tam znaleźli się przeciwnicy. Pojawił się banner wroga w zamku. Rozkazy były proste:
"Giniecie, respicie się, podnosicie broń, walczycie" ... To był właśnie klucz do zwycięstwa, brak zorganizowania wśród przeciwników. Gdy ostatni rycerze zakonu bronili się na wąskich schodach prowadzących do bannera w zamku, kolejni to napływali by odcinać wroga i wejść mu na plecy. Rzeź w zamku trwała około ośmiu minut ...
żaden z wrogów nie wyszedł z niego w pancerzu. Po trzecim przegranym szturmie, wrogowie się poddali.