Najbardziej mnie rozwala jak ateista próbuje pouczać katolika dogmatów religii której sam się wypiera. Najczęstsze: Wytykanie, że należy nadstawiać drugi policzek. Kim on jest żeby pouczać katolika, skoro sam nie wierzy? Skoro nie wierzy, to niech się nie wtrąca. Swoją drogą nadstawianie drugiego policzka to był żydowski zwyczaj polegający na całowaniu się po polikach najbliższych lub przyjaciół (który często funkcjonuje do dziś, przynajmniej w Polsce) więc możliwe, że biblia jest źle przetłumaczona w tym momencie z polikiem. A nawet jeśli Jezus tak powiedział w kontekście który znamy, to ja to interpretuję tak, żeby po prostu dążyć do przebaczenia drugim, na ile jest to możliwe, ale nie pasywne dawanie się tępić i zabijać.
Albo jeszcze jest dobre wytykanie inkwizycji. Kogo obchodzi, że kilkaset lat temu "kto coś". Niech się ci wojujący ateiści doczepią islamu, bo to jego wyznawcy na naszych oczach mordują masowo ludzi, a katolicy jakoś nie słyszałem żeby kogoś mordowali. Noo, ale obrażać islam to już nie, bo jeszcze takiemu oświeconemu Fedorowiczowi zrobią "charlie hebdo".
Żeby nie było, bynajmniej nie mam nic do ateistów ani krytyków kleru, ale już na obierających sobie za życiowy cel atakowanie kościoła i wiernych reaguję.
Ps. Jestem agnostykiem, ale pytany odpowiadam że katolik.
Uff... Dawno się tak nie napracowałem. Błędy, błędy i jeszcze raz błędy. Jak dobrze, że tu jesteśmy// Peterov