Obywatelstwo Rzymskie było problemem I p.n.e., po dekadach agresywnego podboju z mentalnością miasta-państwa. Po Auguście nie było już z tym raczej większych problemów, zaś w 212 n.e. edykt cesarza Karakalla dał pełne Rzymskie obywatelstwo wszystkim wolnym mieszkańcom obywatelstwo Rzymskie. (choć wcześniej większość z nich miała niewiele gorsze "poł Rzymskie"). Śmieszne jest to że gdy właściciel wyzwalał niewolnika, wyzwoleniec przyjmował jego imię (Rzymskie imiona była skomplikowane, dzieliły się na praenomen, nomen i cognomen. Pierwsze było imieniem nadawanym przez rodziców, drugie "nazwiskiem", nazwiskiem rodowym, trzecie zaś było przydomkiem. Np. Scypion Afrykański był tak naprawdę Publiuszem Korneliuszem Scypionem Afrykańskim, pierwsze dwa to imiona nadane, Scypion to nazwisko rodowe, zaś Afrykański to dziedziczny przydomek nadany za jego zasługi przeciw Kartaginie, rodowe i przydomek, zaś jego nazwisko, jeżeli miał, stawało się jego imieniem. Tak więc w jeden dzień, całe Imperium zapełniło się Markami Aureliuszami, i to wtedy nomen i cognomen praktycznie straciły jakiekolwkiek znaczenie (no chyba że dla najwyższych klas).
Kończąc tą długą dygresję, stwierdzam że brak obywatelstwa Rzymskiego poza Italią nie mógł być przyczyną upadku Rzymu. Bo wszyscy je mieli.