Ja jestem zadowolony z reprezentacji. Odkładając już wyniki na bok, to przede wszystkim udało im się utworzyć wokół siebie atmosferę, jakiej ja dotychczas nie widziałem. Ze wszystkich turniejów, jakie rozegrali za mojego życia (poza MŚ w Korei, one jakoś nie utkwiły mi w głowie, więc o nich nie będę się wypowiadał) pamiętam, że owszem, jakiś hype na reprezentację był, niezaprzeczalnie. Były koszulki ze Smolarkiem, Lewandowskim czy tam Borucem, było mnóstwo kibiców. Ale do meczu ze Szwajcarią nie spotkałem się z sytuacją, w której gdy Polska gra, na ulicach jest pusto. Dosłownie. Tamtego dnia jechałem stopem do Opola, gdy wysiadłem zaczęła się już druga połowa. I do rodziny szedłem jakieś 25-30 minut. Przez ten czas, idąc przecież przez miasto liczące ponad sto tysięcy mieszkańców, nie spotkałem nikogo. Normalnie miasto duchów, wszyscy przed telewizorami, w pubach i zapewne w jakiejś strefie kibica, bo taka być musiała. Jak wyżej wspomniałem, nie pamiętam żeby dotychczas do takich sytuacji dochodziło, żeby reprezentacja potrafiła zjednoczyć wszystkich przed telewizorami. Zmieniło się to i jest to - obok zajścia aż do ćwierćfinału ME - świetną prognozą na eliminacje do MŚ w Rosji.