Fajny, dobrze zorganizowany turniej. System BO3 na spawna jest jak najbardziej trafionym pomysłem, wprowadza lekki zamęt i niepewność, nuda nowości zawsze się przydaje. Pick night moim zdaniem jest nie trafionym pomysłem, jednak na chwile obecną nikt niczego lepsze nie wymyślił :D, widać to po 3 meczach AE vs KURWA... Tak samo jak dla mnie patologia istna jest losowanie od razu frakcji na drabinkę turniejową, sorry ale w momencie jak widzę "rozlosowane frakcje" to rzygać mi się chcę bo wiem jak działa funkcja "random" w większości języków, dajecie jej zakres np 1-100 a ona i tak uprze się na np 2 losowe cyfry i na 10 losów da 6 powtórek i ostatnie 4 łaskawie podmieni albo podmieni na inne powtórki... Frakcje powinny być wybierane moim zdaniem tak samo jak mapy. Ze spraw organizacyjnych to chyba tyle rzuciło mi się w oczy.
Turniej z mojej perspektywy:
Pierwszy raz zagrałem w drużynie z ambicją wyższą niż środek stawki (nie liczę tu Team Poland ;_;) chyba się sprawdziłem w roli jaka została mi dana. Początkowo jak Menethil i Rempica pytali o moją grę od razu się zgodziłem, po czym po tygodniu zrezygnowałem, po to aby 2 dni po ponownej analizie sytuacji pomóc tej zbieraninie narodów, religii, kultur i głupoty :D Na tsie panowała stosunkowo napięta atmosfera, ale mi nie przeszkadzała ponieważ to nie ja byłem podmiotem sprzecznych sytuacji. Poznałem kilku na prawdę spoko fajnych graczy i przede wszystkim ludzi. Pogadałem z Napoleonem o imigrantach, którzy kupują łodzie w Turcji po to aby przepłynąć nimi morze i dostać się do Włoch, ale przekraczają maksymalną wyporność takich (dmuchany z motorem) łodzi i w rezultacie toną (temat jak najbardziej poważny). Można by rzecz, że ten turniej zmienił mój światopogląd, aczkolwiek nieznacznie :D Wracając do gry to fajnie się strzelało, szkoda meczu z Wonwokie i AE. Od tych pierwszych na pewno byliśmy lepsi, jednak decyzja o zmianie taktyki w trakcie meczu zaważyła. AE cóż, nie wierzę jak 4 osoby od nich zostają na 0hp i na farcie ugrywają rundę. Coś takiego boli jak nic :D Ja w 70% przypadków zjeżdżam na przysłowiowego "hita" a taki Le Roux dostaje po mordzie 3-4 razy i nic.