A ja go lubiłem.
W czasie kręcenie sceny zabójstwa Sarumana, Peter Jackson instruował go jak ma krzyczeć, gdy otrzyma cios w plecy. Wtedy Christopher Lee uprzejmie wyjaśnił, że człowiek któremu wbija się nóż w plecy, nie może krzyczeć, gdyż topi się w własnej krwi. Wydaje jednak charakterystyczny bulgot, który został ostatecznie w filmie pokazany, a ta ciekawostka była mu znana, gdyż miał niezwykle bogatą karierę wojskową, walczył między innymi pod Monte Cassino.
Po wyjaśnieniach Lee na planie zapadła cisza.
Dla mnie jest w tej anegdocie cała jego osobowość. ;)
Racja, 93 lata to wiek, przy którym nie można być zaskoczonym wiadomością o śmierci, jednak nadal można okazać komuś szacunek. Kurcze, jak dla mnie to cholernie długo żył skubaniec.