CarpeDiem
człowiek o zbyt dużym ego, przez co bywa irytujący, czy denerwujący, aczkolwiek równocześnie jeden z najlepszych graczy w Warbandzie i jeden z najlepszych dowódców. Gra (czy raczej grał, teraz podobnie jak ja jest nieaktywny) na najwyższym poziomie zarówno na piechocie, jak i na kawalerii, jednak w tym drugim przypadku droga ku chwale była długa i wyboista. SRC pamięta :D ("K***, a Carpe jak zwykle pada pierwszy!"), wówczas człowiek-kamikaze. Ale dzięki temu potrafi teraz podpierniczyć dobre bułaty ze spawna przeciwnika, gdy ten jeszcze robi zrzuty. Co ważniejsze nie wykorzystuje już tych umiejętności w złych celach, ponieważ dzięki judo przeszedł głęboką przemianę duchową. Równocześnie jednak ma mniej itemów na c-rpg.
Dowodzenie przychodzi mu z taką naturalną łatwością, iż można stwierdzić, że czuje się przy tym, jak karp w wodzie. Potrafi nawet sprawić, że drużyna, w której grają nieudacznicy, którzy tracą rundy ze zrobioną na początku przewagą aż do 3 osób różnicy, sięga po mistrzostwo świata. Na jego taktyki patrzyli już z uznaniem nawet najbardziej szanowani gracze community, na których widok nawet tacy dzielni i nieustraszeni Galowie, jak Panoramix, wypuszczają z ręki broń i uciekają.
Zazwyczaj jest optymistą i wie, jak swoją postawą podnosić morale zespołu. Nigdy też się jeszcze nie poddał. Niezależnie czy chodziło o trwający turniej, mecz, czy o gnębienie i bezczeszczenie zwłok nieszczęśnika, który odważył się kopnąć któregoś z Saracenów. Zawsze doprowadzał to do końca z niezwykłą precyzją i bezwzględnością.
Cóż, na koniec wrzuciłbym jego zdjęcie, ale wtedy nie odważyłbym się już postawić stopy we Wlocławku, także musicie obejść się smakiem.