<wstaje, otrzepuje ręce i wyciera je o spodnie, mówi przeżuwając przepyszne orzeszki>
Jasne, że z przyjemnością, ty mętna tchórzliwa namiastko polityka, sprzedałeś tron za ten, eee fotel, ee. Nie to nie brzmi dobrze, muszę to jeszcze przemyśleć, tron na co? Na posadę też nie brzmi najlepiej.
<dłubie paznokciem pomiędzy zębami, jeden z kawałków orzeszka wpadł w dziurę w zębie>
Ostatnio jadłem soczewicę, której nie lubię więc chciałem zabić ten gorzki smak czymś dobrym. Pomyślałem sobie - przepracowujesz się Octavian, a w sumie po co? Zrób coś dla siebie.
No i kupiłem sobie te khergickie orzeszki - są cholernie smaczne. Pomyślałem, że połączą moje doświadczenie w wysyłaniu broszurek z tymi orzeszkami. To zupełnie nowy pomysł, czegoś takiego jeszcze nie było - nazwijmy to roboczo "marketing". Będę się tym zajmował też teraz, potrzebuje jakieś odskoczni od działalności politycznej, no wiecie od biczowania, grożenia, zastraszania. W marketingu będę się mógł wykazać bez tego fanatyzmu, którym przyznam czasem jestem zmęczony. Potrzebuje wypłynąć czasem na inne wody, pokazać inną twarz, swój potencjał. Zresztą sami zobaczycie już niedługo, to taka mała informacja.
hmmm, wracając do polityki...
Nigdy szubrawcy nie sprzedacie Zendaru!
<wznosi ręce w górę i wrzeszczy w stronę PruSaka>
Nigdy nie zaznasz spokoju tchórzu i zaprzańcu! Nawet jeśli usiądziesz na krześle marszałka, wiedz że będziemy czekać na twój błąd! Prędzej czy później, skończą się wasze podłe machinacje, szubrawcy!
<siada i wraca do jedzenia orzeszków>