Raport z operacji "Idioci w opałach" złożony królowi Dyktatorowi przez Arcyszpiega Corleona. Raport został znaleziony na szafce nocnej tuż obok łoża królewskiego. Spisane przez kronikarza [nieczytelny podpis]
Oddział specjalny "Rosomak" królestwa Zendar pod dowództwem Arcyszpiega został wysłany do miasta Tulgi w celu odbicia dwóch strażników miasta. Oddział składał się z kilkunastu operatorów oraz dodatkowo całej siatki szpiegowskiej w tym mieście - w sumie ponad czterdziestu operatorów. Zadanie utrudniał fakt, że owi strażnicy byli ciągle na widoku. Plan uderzenia został podzielony na trzy fazy.
1) Faza pierwsza -> Wprowadzenie grupy uderzeniowej do miasta.
Grupa uderzeniowa "Rosomak" została wprowadzona do miasta pod osłoną nocy. Brak kanalizacji trochę popsuł pomysł, lecz linki z hakiem dalej są w modzie. Po obezwładnieniu dwóch strażników na murach, "Rosomak" zajął pozycje przy lewej baszcie. Wtedy ruszyła faza druga.
2) Faza druga -> Dywersja na tyłach miasta.
Siatka wywiadowcza, która została stworzona przez Arcyszpiega rozpoczęła swoje działania. Mieli rozkazy wprowadzić tyle chaosu ile tylko mogli zrobić. Szpiedzy rozpoczęli od podpalenia spichlerzu. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się na okoliczne budynki. Po niewielkim czasie ogień palił już się w piątej części miasta - nowe oleje, które zostały stworzone do tego typu rzeczy spisały się na medal. Ogień odciął drogę z lokalnego zamtuzu oraz baraków khergickich, więc jakiekolwiek posiłki wroga przestały praktycznie się liczyć. Jednocześnie gdy jedna grupa szpiegowska podpalała spichlerz, druga grupa przebiła się do stajni khergitów i podpaliła stogi siana. Bojaźliwe konie wyłamały się ze swoich pomieszczeń i ruszyły w cwał po mieście dopełniając dzieła chaosu. Obrońcy miasta wpadli w popłoch. Część poleciała gasić płomienie, część pobiegła za końmi. Nikt nie zainteresował się więźniami. Rozpoczynała się faza trzecia.
3) Faza trzecia -> Odbicie strażników.
Gdy ogień już szalał w mieście, do akcji ruszył "Rosomak". Przebrani w pancerze khergickie w nocy nie odróżniali się od zwykłych miejscowych strażników. Czterech operatorów skoczyło na podest, gdzie dzień i noc byli wpięci strażnicy do dyb. Szybkimi uderzeniami ciężkiego młota zawiasy puściły. Operatorzy przykryli czarnymi płachtami strażników i wycofali się do baszty. Na murach było względnie spokojnie, widok na palące się miasto zapierał dech w piersiach. Może dlatego, że tam po prostu śmierdziało. Po zewnętrznej stronie murów pozostali operatorzy przysunęli ogromny wóz z sianem. "Rosomak" i odbici jeńcy skoczyli na wóz, po czym wypełzli z niego, wsiedli na konie i pojechali w stronę Zendar. Arcyszpieg Corleone z częścią operatorów został trochę z tyłu. Mieli za zadanie opóźniać ewentualny pościg za jeńcami. Do pościgu nie doszło. Zanim Khergici ogarnęli sytuację, Tulga w połowie spłonęła. Sanjar Chan postanowił, że opuści miasto i schroni się w innym zamku. Do tej pory nie zostało ustalone gdzie.