Potwierdzam, okręty walą do siebie pełnymi salwami, walczący skaczą na pokład statku, strzały padają gęsto - oj się działo!
To co mnie boli, to to że nie ma okrętu obsadzonego załogą Tawerny. Istotnie na jednym okręcie walczyli Polacy, z resztą świata i to była fajna zabawa, ale mogło być lepiej. Wyobraźcie sobie powiedzmy z jednej strony kajak, z pojedynczym żołnierzem uzbrojonym w rusznicę, z drugiej pełen godności i dumy mknie galeon obsadzony, przez użytkowników Tawerny - cóż to byłby za widok! Jak musiałby facet w kajaku się poczuć gdy zobaczyłby...
Okręt, który wali chaotycznymi salwami w losowych kierunkach, gdy na jego pokładzie w śmiertelnym zwarciu szamocze się Dyktator z PruSakiem, gdy adriankowaty niczym piętnastoletni kapitan zmaga się z kołem sterowym, starając się przekonać Sefirota by nie rzucał granatmi w hutha, który ignorując wszystkich nie chciałby współpracować z Trebornem, który z kolej trolowałby walczących z sobą SirLucę i Corleone - który się z nami pożegnał, w czasie gdy lllew pokazywałby Gamlingowi, że potrafi zestrzelić kapelusz z głowy Firentisa, który zajęty by był rozmową z Gerdyrem na temat modowania, w czasie gdy beanshee tłumaczyłaby Baldwinowi, dlaczego działa nie są dobrze odwzorowane, chociaż IVE dostawałby szału, że z nich nie strzela....
Cóż to byłby za widok, niczym w opowiadaniu "Rękopis znaleziony w butli" E.A. Poe, okręt sunący wśród fal zadziwiałby obserwatorów dramatem nienazwanych żywiołów i namiętności powoli idąc na dno, przy wtórze pękających masztów, rozrywanych desek i krzyków nieszczęśników niknących pod wodą!