2 0 0 m i l i o n ó w d o l a r ó w
No tak, raczej grubo ponad 260 milionów dolarów, jak do tej pory.
Może czas na parę słów na temat nie samej gry, co raczej mojej własnej wyrobionej, póki co opinii, jako kogoś, kto całkiem sporo zainwestował w ten tytuł parę tygodni temu. Może uda mi się w tej wiadomości potwierdzić niektóre wątpliwości wielu z Was, lecz także rozwiać parę bezpodstawnych teorii i głośnych nagłówków.
1) Co mnie skłoniło do zainwestowania pieniędzy w grę, która według wielu opinii w głośnych wątkach lub tym bardziej pod głośnymi artykułami o kolejnych opóźnieniach jest oszustwem?
Zacznę od tego, że nad zakupem dostępu do Alphy, tym samym wsparcia projektu, zastanawiam się mniej więcej od 2016 roku. Wtedy to zaczęły rzucać mi się w oczy artykuły o wiecznej alfie, o tym, że największy projekt crowdfundingu upadnie czy o tym, że jest on zwykłą piramidą finansową. Zainteresowałem się projektem i od razu uświadomiłem sobie, że jest to właśnie gra, o której zawsze marzyłem. Nieskończony otwarty świat pełny rywalizacji, współpracy, w którym zawsze jest co robić, jest co rozwijać, gdzie można znaleźć każde możliwe zajęcie, własny spokojny kąt, bądź też łączyć się z innymi ludźmi.
Ale jednak szum wokół samej gry nie pozostawał bez echa. Zacząłem śledzić dokładnie cały proces tworzenia oraz wspierania gry, zacząłem czytać argumenty jednej i drugiej strony. Dopiero ostatnio na podstawie własnych analiz stwierdziłem- warto zaryzykować.
2) 260 milionów dolarówTo wydaje się być astronomiczną kwotą- i taką rzeczywiście jest. Wiele głosów w internecie twierdzi, że za te pieniądze można by wydać tę grę w 2 lata i jeszcze w dodatku by zostało.... Z tym się nie zgodzę.
Otóż po pierwsze, większość głosów twierdzących tak pochodzi od osób, które nigdy w testach nie brały udziału. Ba, osób, które raczej nie śledziły nawet oficjalnej strony gry.
Po wszystkim, co przeanalizowałem powiem, że moim zdaniem... 260 milionów dolarów to może być zbyt mała kwota, by stworzyć Star Citizena. Mówię poważnie...
- Po pierwsze rozwieję pierwszy mit nt. produkcji gry. Mit, który twierdzi, że pierwotny cel, czyli 2 mln dolarów byłby w zupełności wystarczający. No bo... przecież taki był cel, prawda?I tak i nie... faktycznie pierwotny cel zbiórki wynosił 2 mln dolarów i zapewniał, że te fundusze wystarczą na wydanie Star Citizena. Ale, samo założenie gry było wtedy zupełnie inne. Wtedy nie było w planach tak olbrzymiej skali i tak olbrzymiego detalu. Gdyby CIG zdecydowało się trzymać pierwotnych planów, to Star Citizen prawdopodobnie ukazałby się wiele lat temu w okrojonej, biednej wręcz formie. Stało się jednak tak, że zamiast 2 mln dolarów, gra zyskała 6 mln. A z pieniędzmi trzeba coś zrobić, więc naturalnie pierwszym pomysłem było zaoferowanie w zamian jeszcze bardziej dopracowanego tytułu. Ta zapowiedź dosyć szybko sprawiła, że gra zyskała od fanów pomysłu kolejne 40 milionów i kolejne... i kolejne. A za każdym razem, gdy budżet się zwiększał, do projektu dokładano coraz to nowe pomysły i rozwiązania, a także technologie. Na tym etapie można powiedzieć, że rozmiar Star Citizena podyktowali sami ludzie, którzy płacili, aby właśnie to dostać. Śmiem twierdzić, że tworzenie Star Citizena- takiego, na jakiego obecnie wszyscy czekają, zaczęło się w okolicach 2015 roku.
- Nadal.... czemu moim zdaniem 260 mln może nie wystarczyć?a) Otóż studio zaczynając pracę nad Star Citizenem, liczyło 13 osób. Obecnie liczy niemalże 600, dla których jest rocznie wypłacane 30 mln dolarów pensji. Ale za to studio pracuje nad ogromną ilością projektów naraz, wręcz kompletnie niezależnie czasem.
b) Cały silnik gry trzeba było przebudować, aby zaimplementować tam technologie konieczne do stworzenia tej gry, a które do tej pory nie istniały. Przede wszystkim technologie proceduralne, które pochłonęły miliony, ale dzięki którym, już teraz CIG jest w stanie proceduralnie generować całe planety, kompletnie unikalne- dowolne.
Oto jeden przykład planety wygenerowanej całkowicie proceduralnie:
Planeta, jak wielu zapewne skojarzy, wygenerowana na wzór Coruscant z Gwiezdnych Wojen.
Dzięki stworzonej technologii twórcy będą/ są w stanie wygenerować każdy rodzaj planety/ księżyca. Od ziemiopodobnych, po całkowicie gazowe, pokryte dżunglą, piaskiem, lodem, wyjałowione, pełne różnorodnego życia. Owszem, można powiedzieć, że technologię ma już No Man's Sky... ale w momencie, gdy Star Citizen zaczął nad nią pracę, NMS jeszcze tego nie miał. Poza tym nie bardzo idzie porównywać te tytuły pod względem technologicznym. Oprócz tego system pozwala również proceduralnie generować całe stacje kosmiczne, miasta, budynki, regiony... w zasadzie wszystko, co jest powiązane z lokacjami, a założyć się również mogę, że znacznie więcej, o czym sam jeszcze nie wiem.
c) Same koszty tworzenia statków są ogromne. W zależności od modelu, koszt wynosi od kilkunastu, do ponad 150 tysięcy dolarów od modelu. Warto zaznaczyć tutaj, że wiele ze statków dostępnych lub wkrótce dostępnych w grze, bardziej przypominają latające miasta. Przy pierwszych założeniach graficznych, modele statków w SC miały być tworzone podobnie do statków z innych gier, w granicach 300k polygonów. Jednak obecnie, statki są tworzone zupełnie inaczej. Ostatnio wypuszczony statek turystyczny Origin 890i Jump, ma wielkość przynajmniej kilku map typowego cs'a razem wziętych. Samo oprowadzenie po statku zajmuje od 30 do 40 minut. Modele statków w Star Citizenie sięgają 7 milionów polygonów, a zapewne przebiją jeszcze tę wartość. W rzeczywistości, wiele z nich w wielu grach mogłoby służyć za kompletnie oddzielne lokacje lub nawet kilka lokacji.
d) Że nie wspomnę o technologiach server meshingu i wielu, wielu innych....
3) Czy Star Citizen jest oszustwem?Po prostu... nie. Owszem, że nie jest.
Po tym co widzę, development Star Citizena jest jednym z najbardziej przejrzystych procesów w historii tworzenia gier komputerowych. Po prostu.
I to właśnie, skłoniło mnie do ostatecznej decyzji wsadzenia kilkuset euro w tę produkcję i już teraz wiem, że na tym zapewne się moje wsparcie nie skończy.
Owszem, gra obecnie jest w fazie Alpha. Jest pełna błędów. Ale są to błędy wbrew pozorom o wiele mniej uciążliwe, niż można by się spodziewać po grze w tej fazie. Gra dalej ma wielkie problemy z optymalizacją, dalej oferuje niewiele kontentu, ale produkcja tej gry, ze względu na skalę i szczegółowość detalu, moim zdaniem właśnie tak wygląda. Ciężko porównywać proces tworzenia tej gry do innych gier. Stąd właśnie wynikają znaczne kontrowersje. Gdy dowiadujemy się, że po roku został w końcu dodany jeden statek. Jeden z obiecanych- powiedzmy 10. Ale trzeba sobie uświadomić, że jeden taki statek, w innych grach służyłby za całe miasto.
Oto skala tworzonych modeli...
W dalszym ciągu... nikogo nie zachęcam. Uważam, że warto inwestować z pełną świadomością tego co się robi i po co się robi- według własnego uznania. Dalej myślę, że jest duża szansa, iż tytuł nie podoła ambicji. Ale jednak od siebie ponownie dodam, że już teraz świetnie się bawię mimo błędów, mimo tego że to tylko alpha. Jest to ryzyko, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jest to ryzyko zainwestowania w największą wizję świata gier, jaka kiedykolwiek miała miejsce, która najwyżej się nie powiedzie.