1. Imię lub ksywa: Aleksandra z Czornych, zwana (czarną) Truśką
2. Rasa i płeć: człowiek, kobieta
3. Miejsce pochodzenia: Kaedven, jedna z tysiąca wiosek smolarzy, drwali itp.
4. Wiek: kobiety się o wiek nie pyta, ale już blisko trzydziestki
5. Historia postaci:
Jedenaste dziecko i dziewiąta córka smolarza Witolda i smolarnej Aliny. Byli to bardzo wzięci w swym fachu ludzie, stąd też ich niezbyt higieniczny przydomek, w nadaniu którego ich potomstwo odegrało również sporą rolę. Jakby chcąc zaprzeczyć swej prostej filozofii życia opartej głównie na fizjologii, tj.: spaniu, pracowaniu, jedzeniu, wydalaniu i cielesnej miłości, dzieciom nadali nadzwyczaj wymyślne imiona. Sami ze spamiętaniem i wymową których poradzić sobie nie mogli, takoż wygrały znacznie efektywniejsze skróty i przydomki, od jednej do dwóch sylab, a zwykle jakieś znane od wieków słowo. Lecz dlaczego nie Ola? Trywialna sprawa: ogromne górne jedynki, zdziwione okrągłe oczka i jakby za duże uszy. Truśka, choć po latach bardziej pasowałaby Mulica.
Młodość Trusia zostawiła w gęstym dymie i nieprzeliczonych kubikach smoły, a także węgla i dziegciu. I byłoby jej życie zwyczajnie 'czornym' i produktywnym, gdyby Witold nie miał aż tylu córek, a każda z nich o całe Kaedven bardziej urodziwa. Nieco wyszydzana, izolowana i wykorzystywana przez starsze rodzeństwo Truśka lubiła fizyczną pracę i kiedy już reszta panien-sióstr została wydana, sama bardziej przypominała węglarzy, drwali i tartaczników, potencjalnych mężów. A trzeba wiedzieć, że bardzo pragnęła miłości i gromadki własnych 'zapaśników', często więc bywała w prymitywnym męskim towarzystwie zadymionego leśnego półmroku i co widziała i przeżyła, to jej. Na pewno do życia ją to zahartowało.
Kiedy wreszcie stało się zupełnie jasne, że nie da rady założyć rodziny, a na samotną kobietę-smolarza wszyscy się krzywo patrzą, odeszła Truśka z lasu(a było to już po śmierci ojca na płuca, po której nawet dla matki-wdowy znalazł się mąż), a los gnał ją doliną Pontaru w dół rzeki. Nie będąc obytą, lecz wystarczająco zgorzkniałą i pewną siebie, znajdowała bardziej i mniej legalne zajęcia. A czy przemyt wykradzionej z redańskiego posterunku broni do Temerii, to aż tak poważna sprawa, żeby gnić teraz w tretogorskim lochu? Trusia wcale tak nie uważa.
6. Zalety:
- pewność siebie(inna to by się zaczadziła albo choć posługaczką u Melitele została)
- gotowanie(w końcu prosta baba)
7. Wady:
- pechowiec(sam fenotyp o tym świadczy)
- wiecznie głodny(spora baba musi sporo jeść)
8. Ciekawostki,hobby, natręctwa:
Duże, nieco wykrzywione w przód górne jedynki, naturalnie uciskające dolną wargę. W ogóle jakby całe uzębienie większe, ale przy takich jedynkach wydaje się względnie normalne. Ponadto lewa jedynka jest nieco spiłowana. Brr, to był atak desperacji. Stara się unikać pokazywania zębów, co może wydawać się śmieszno-żałosne. Poza tym piętno przeszłości oraz zegar biologiczny za grubą warstwą twardej baby działa, co objawia się czasem natrętnym gapieniem maślanych oczu, niechcianym rumieńcem od nosa do uszu, głupimi wybuchami śmiechu(och jakie ładne zęby), usiłowaniem zasłonięcia nabrzmiałych sutków i wstydliwymi ucieczkami i fochami.
9. Wygląd przed aresztowaniemEkwipunek:
"wszelkiego rodzaju przyprawy, jak i również coś do jedzenia. Dwa bochenki chleba, parę pięt kiełbasy, trochę smalcu w garnku pod przykryciem, trochę marchwi, ziemniaków, cebuli oraz buraków. Do tego jeszcze mały garnuszek metalowy oraz patelnia, mały kociołek i chochla."
-toporek jednoręczny
-buciory, praktyczna prosta spódnica, koszula i skórzany prosty gorset.