Wielokrotnie zderzaliśmy się okrętami ze sobą, tymi dużymi i tymi małymi, i nie ma problemu. Jedyny problem to to, że twoja zamierzona prędkość i kurs w pizdu poszła, i cały misterny plan też w pizdu xD
Co do ,,monotonności,, ze ciągle tylko to samo nadstawienie i salwa. Na początku owszem, pewno dużo ludzi będzie chciało powymieniać się salwami burta w burtę, ale potem, zwłaszcza przy większej ilości jednostek, może być o wiele ciekawiej. Zacznie się kombinowanie, jak zatopić by samemu nie zostać zatopionym, jak osłabić załogę by potem władować się na jego pokład i przejąć wrogi statek by mieć przewagę bitewną. W końcu kartacze też są po coś. Ponadto prócz rozpierduchy z dział, załoga ostrzeliwująca wroga z muszkietów. Ale nic, poczekamy, zobaczymy jak w praniu będzie.