Największe liczby, trafiają się przypadkiem, ja pamiętam miałem 11.6 jak trafiłem jadąc na koniu, kolesia, który tez poruszał się konno. Dostał w głowę, bo przypadkowo przecinał linię strzału :)
Co do zaplanowanych strzałów, to podczas oblegania zamku, trafiłem łucznika(tez w głowę) z bardzo dużej odległości, co dało wynik niewiele ponad 9. Zanim jednak się ,,wstrzeliłem,, w niego, poszło jakieś 6 strzał :)
Ciekawi mnie, na jakiej podstawie wyliczana jest trudność strzału ?