Pamiętam jak dr. Rakowski (Użytkownicy z Łodzi mogą go kojarzyć jako radnego i maratończyka ^^) tłumaczył nam, że w Rep. Weimarskiej było dobrze z tym, że naród mógł odwołać prezydenta na wniosek sejmu. "No bo gdyby koleżanka Alicja (wskazał na dziewczynę jedną) zechciała zostać najśmieszniejszym prezydentem w historii, pamiętanym nawet za 1000 lat i udawała poważną i normalną osobę do dnia wyborów, wygrała je...a następnego dnia już chodzi przebrana za krokodyla cały czas albo przyjeżdża prezydent Łotwy a pani czeka w stroju kangura, to naród musiałby to znosić 5 lat albo nawet 10 jakby doszło do reelekcji. " Teraz nie wydaję mi się to takie abstrakcyjne po tym spocie. Przyjeżdża Putin a tu Leszek Bubel w pełnej zbroi czeka.