Oto druga część przygód Wojownika Dżihadu Alkhadiasa.
Przez wiele dni Alkhadias i Stefek podróżowali w szczęściu i dobrobycie

Do czasu, gdy napotkali na swej drodze patrol milicji obywatelskiej

Jak się okazało Stefek, był poszukiwany za przemyt jabłek na Kamczatkę.

Po tym incydencie Alkhadias zupełnie się stoczył i wstąpił do agencji towarzyskiej "Four Way xxx"

Jednak szybko się przekonał, że to był nienajlepszy pomysł. No cóż niektórzy mają "malutkie predyspozycje"..

Wkrótce zaczął pić, przez co naraził się miejscowemu Komendantowi Erykowi

Nie miał wyboru, więc spróbował ucieczki...

Niestety średnio mu to wyszło...

Został skazany na 3 miesiące pracy w obozie dla chińskich uchodźców, którym musiał prać dywany....

I nie tylko...

Po 3 miesiącach ciężkiej "pracy" społecznej, został przyjęty do nowo powstałego oddziału specjalnego o kryptonimie "Mięso armatnie" z czego bardzo się ucieszył

Razem z ostatnimi samurajami wyruszył do Wietnamu, aby walczyć za niepodległą Abchazję...

A przy okazji odnalazł Atlantydę

Po pewnym czasie zorientował się, ze powinien pojechać do Abchazji, nie Wietnamu, jednak został, by dalej pozyskiwać zalesione tereny dla drwali. Przyszło mu walczyć ze straszliwymi przeciwnikami z Green Peace'u i partii komunistycznej.

Jak widać walki z komunistami były bardzo cięzkie...

Jednak jakoś im się powodziło... Niestety podczas kolejnego szturmu na monopolowy, w celu uzupełnienia "zapasów" Alkhadias doznał poważnej kontuzji wskutek nierównej nawierzchni...

Po długiej rekonwalescencji, powrócił do domu, gdzie nie żył zbyt długo, ale szczęśliwie... i bez nóg

Koniec.
Wiem, że to było beznadziejne, ale robiłem to o 3 nad ranem, więc i zdjęcia nie mają "głębi". Ale nie martwcie się, bo jestem w trakcie szukania inspiracji, do nowej historii, która bedzie świetna ponad miarę, a także mam inne plany co do opowieści screenowych i szukam krytyki głównie co do screenów.