Zrezygnowany zdjął szatę i mocno ją wytrzepał, a następnie rozłożył na łóżku razem ze sztyletem. Rozebrany ukazał malowanemu Theodenowi swoją smukłą sylwetkę, jednak król pozostał niewzruszony, jak to ścienny obraz. Postawił miskę na skrzyni lub innym meblu, który zapewniał stabilną podstawę i nie groził wylaniem wody(!), następnie nachylił się i ostrożnie włożył swoje zakurzone(bo przecież nie tłuste) włosy do miski, a dłońmi zbierał wodę i wylewał powoli na głowę. Następnie długimi palcami zaczął masować sobie czaszkę. "Oooch" - jęknął. Osiągnąwszy pożądany stan rozluźnienia, lekko się wyprostował i zaczął delikatnie wyciskać wodę z włosów. Kiedy już z nich nie kapało, zamaszystym ruchem głowy w tym odrzucił włosy na plecy, a drobne krople utworzyły perlisty grzebień, i zdało się, że sam Ulmo zamigotał w tamtej chwili w pomieszczeniu, przyćmiwszy majestat Theodena - którego oblicze zostało zroszone i wyglądał, jakby się spocił, czemu niema się co dziwić, biorąc pod uwagę sytuację.
Elf kontynuował swą ablucję: ponownie umiejscowił miskę na podłodze, stanął nad nią w szerokim rozkroku, gdyż nie chciał stopami brudzić wody i nachyliwszy się - przy okazji prezentując królowi Rohanu swą gibkość - jął moczyć otrzymany ręcznik w już nie tak gorącej i czystej wodzie. Następnie namoczoną tkaninę wykręcał nad kolejnymi częściami swego ciała, by zmyć niewżarty w skórę kurz. Obficie się oblewał, a woda spływała po jego gładkim ciele falami i gęstymi strugami, brnąc między pręgami mięśni i kapiąc dźwięcznie do miski.
Kiedy całe jego ciało było już wilgotne, złożył na kilka razy ręcznik i tak przygotowaną atrapą gąbki energicznie szorował skórę, ścierając martwy naskórek(o ile elfom naskórek umiera) wraz z zaległym brudem. Kilkukrotnie moczył gąbkę i dokładnie czyścił swe członki, nie omijając żadnego... miejsca na ciele. Intensywne wycieranie odsłoniło czyste, jędrne ciało i zaróżowioną od tarcia zdrową cerę, tak że aż biła od niego aura witalności i wydawało się, że sam Theoden, siedemnasty władca Marchii, się zarumienił, ale może ty tylko odbite od skóry, rozszczepione w kropelkach skraplającej się pary, światło.
Na samym końcu Eldar przesunął miskę obok łóżka, usiadł na nim i włożył nogi do pozostałej wody w misce. Nie było to dla niego przyjemne, oglądać swe stopy w szarej toni i czuć już zaledwie letniość wody, więc odwrócił wzrok. Wytrzymał jeszcze chwilę, w końcu wyciągnął i wytarł ręcznikiem stopy. Sztyletem zamierzał wypielęgnować sobie paznokcie, jednak nie było to konieczne.
Czując się względnie czysto, odsunął miskę pod ścianę i zrelaksowany wyciągnął się nago na łóżku, jednak czuł się nieswój pod surowym wzrokiem Theodena z obrazu, jak również przez chłód panujący w pokoju. Nie cierpiąc zwłoki ubrał się w spodnie i koszulę(czy też inną elficką część garderoby noszoną pod odzież wierzchnią), przykrył się kocem(czy co tam miał obok), umieścił nóż tak, by mieć go pod ręką i rozpoczął elficką medytację, przypominając sobie gwiaździste niebo nad Imladris, odcinając się od ponurej rzeczywistości rohirrimskiej karczmy.
// trololololololo