Ja to widzę tak:
Spoceni, mający żądzę krwi w oczach wojownicy obu drużyn zaczną niedługo ścierać się ze sobą. Wojownicy SRC stojący gęsięgo w formacji zwanej pociąg dodadzą sobie wzajemnie otuchy przed ostatecznym rushem na przeciwnika. W tym czasie w głośnikach pustynnych morderców rozlegnie się głos " na pałę, zaskoczymy ich !!!". Sebek w gwiazdorskim przypływie zajebistości okrąży przeciwników. Oczywiście spóźni się i w tym czasie zginie połowa teamu. Jednak co TO. Na horyzoncie pojawią się ON. Ociekająca krwią lancą i dzika chęć fraga w rozbieganych oczach to może być tylko Trebron, który właśnie nachyla lancę aby posmakować rozkoszy Sebkowych pośladów. Nachylona trafia jednak nie zabija Chlebka. Trebron wbija się w ścianę. Sebek dumny z siebie, że tak wykiwał przeciwnika wbija mu topór w żebra. Trebron mając staty 29:1 ragequituje, z takim ciulowym ratio nie może się pokazać na screenach. Następnie Sebek z piskliwym wrzaskiem zaczyna uciekać przed przeciwnikami. W tym czasie Carpe chowający się dotychczas za największym drzewem rusza od tyłu na przeciwników. Dzielny Michał z pianą na ustach rzuca się na przeciwników w desperackim skoku i przygniata ich masą. Gracze KURWY jęczą i zawodzą, jednak nie ma siły Carpe jest zbyt wielki i przygniótł cały team. Teraz
z dziką rozkoszą rozrywa ich sakiewki, a piana broczy mu z kącików ust. Teraz albo nigdy. Dyktator widząc całe zamieszanie podnosi mastery. Chlebek przybiega na ostatnie sekundy, teamkilluje Dyktatora wyzywając go od nubów i pławi się samodzielnie w glorii chwały. W ten sposób SRC urywa ostatnią rundę. Dowódcy SRC gratulują sobie geniuszu taktycznego. KONIEC