Witam Was, garniec miodu popijając i mięsiwo pogryzając. O sobie jeno rzeknę, żem konnicę ukochał, przeto najprzedniejszych swadiańskich rycerzy wyszkoliłem z prostych wieśniaków, co to po wioskach ich zebrałem, a i kilkudziesięciu przednich konnych łuczników z niewoli odbiłem, więc pod moją komendą służą wiernie (przy tym żołd niemały pobierając z mojej kiesy). Sam nade wszystko miecz dwuręczny ukochałem, dokładniej Masterwork War Sword, co i obrażenia ma zacne, i zasięg niemały, a i szybkością wielu broniom nie ustępuje, niemałe spustoszenie z grzbietu mego rumaka (Champion Hunter) nim sieję. A zanim do starcia wręcz dojdzie, lubię parę strzał z Masterwork War Bow (wymaga aż 8 Draw Strength) w kierunku wroga wypuścić. A gdy ochota najdzie, przesiadam się na konia do szarży gotowanego (Champion Charger), ujmuję pikę (Balanced Awlpike) i gnam na watahy wrażej piechoty czy konnicy. Jeno przy obleganiu zamku problem bywa, ale me ciężkie opancerzenie niejako chroni przed strzałami i ciosami wrażej piechoty. Sam marsz po lichej drabince na mury ciężkim bywa, ale gdy już tam się znajdę, rzezi końca nie ma...