W sytuacji kiedy na moje rozkazy wpływają ruchy 3 różnych oddziałów przeciwnika, których nie zawsze mogę przewidzieć, to takie sytuacje mogą się zdarzyć. Do ChE miałem pretensje dopiero kiedy powiedziałem wam coś 5 minut wcześniej, a wy to olaliście. Pamiętajcie też, że w żadnym razie nie ganiłem was za nie radzenie sobie z kawalerią wroga, jak najbardziej akceptowałem też wszystkie inicjatywy, które nie kończyły się zmasakrowaniem połowy z was. Co do mojego dowodzenia, to starałem się jak najczęściej wziąć piechotę wroga w krzyżowy ogień, co bardzo często nam się udawało. Od siebie dodam, że ze strony przeciwnej największy honor oddaję Hakkapelitom, którzy nie dość, że świetnie radzili sobie z naszą kawalerią (pamiętajcie, że Szwecja nie ma lanc!), to wielokrotnie osłabiali naszą piechotę poprzez nagłe przejazdy i oddawanie salw. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że to właśnie oni sprawili nam, stronie tureckiej, najwięcej kłopotu :)
Pozdrawiam!