Hmmm. Jak zabawiamy się w detektywów to na całego :D
Moja wersja jest następująca:
1. Po ubiorze stwierdzam, że był to ktoś biedny, nisko urodzony. Co jak co, ale nawet jakaś bogato zdobiona, królewska szata nawet po 200 latach powinna chociaż częściowo przypominać szatę, a wątpię żeby najpierw go ktoś zabił, a potem zmieniał ubranie.
2. Wbity nóż w plecy definitywnie oznacza morderstwo.
3. Ja myślę, że to było mniej więcej tak:
Chłopak z biednej rodziny nieoczekiwanie dowiaduje się o tym, że jeden z jego przodków był znanym lordem, którego siedzibą był zamek Bulugha. Ten niewiele myśląc postanowił zwrócić się po to, co mu się prawnie należało. Chłopak dowiedział się o tym, kto obecnie włada tym miejscem i postanowił się zwrócić do tego lorda, by ten zrzekł się praw do zamku.
Co prawda strażnicy nie wpuścili chłopaka do środka, gdyż przecież zwykły obywatel na dodatek biedny nie ma prawa widywać się z kimś wyżej postawionym. Do lorda mimo wszystko dotarły plotki o prawowitym władcy zamku Bulugha i ten zaprasza go do siebie na gościnę by obgadać tę sprawę. Zbyt ufny i niczego nie świadomy chłopak zgadza się i przychodzi na ucztę. Nie wie jednak, że będzie to jego ostatni posiłek. Nikczemny i podstępny lord wykorzystuję chwilę nieuwagi chłopaka i wbija mu nóż prosto w plecy.
Zwłok nie sprząta bo po co? Nikt nie udowodni mu, że był to ktoś ze szlacheckiej rodziny, a król z pewnością przymknie oko na utratę jednego chłopa, a taki szkielet na krześle to była niezła dekoracja w tamtych czasach.
Koniec :)