Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Walki samobójcze.  (Przeczytany 10148 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Messer

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 272
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #15 dnia: Grudnia 29, 2008, 10:25:07 »
    A  zauwazyliście zę w walce 50 na 50 zawsze wygrywa nasza drużyna, lordowie innych nacji prawie zawsze mają słabsze jednostki od naszych no i niemają 8 NPC jako toważyszy, toteż można stoczyć nawet bitwe 50 na 150 i i tak wyjdziemy jako żwyciężcy, ot taka specyfika gry(mówie o Nativ, wszystko mam na najwyższym stopniu trudności).
    Ale są tez wyjątki, w modzie The Eagle and The radiant Cross, drużynę składającą się z 50 wojaków może bez problemu roznieść 50 rekrutów! Imperial State(każdy ma Arkebuz), 50 pikinierów Holy Swadia lub Laurian Empire(mają baaaaaaaaardzo długie piki) i formują "rzędy" rozniesie każdą nawet najbardziej zaawansowaną jazde. Dlatego uważam że taka "równowaga" jest dobrym rozwiązaniem.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 29, 2008, 10:27:22 wysłana przez Messer »

    Offline Elavion

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 118
    • Piwa: 0
    • I love all of Stargates!
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #16 dnia: Grudnia 29, 2008, 11:45:52 »
    nie wiem, nie znam się na tym. mam małą armię (ok. 30 jazdy), i przed dużymi armiami zawsze daję radę zwiać, zanim mnie zaatakują. raz nie zwiałem, zaatakował mnie, ale zdążyłem ustawić najmniejszą bitwę(25) i jakimś cudem wygrałem, a zostało mi 4 żołnieży. A mi został 1(słownie: jeden!) punkt życia (szczęście w nieszczęściu, na łupach zarobiłem 15k) .XD

    Offline HighlandeR

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 15
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nieśmiertelny
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #17 dnia: Grudnia 30, 2008, 00:10:13 »
    Elavion, jak zmieniłeś wielkość bitew to wiadomo ze wygrasz.
    Gra jet zaprogramowana tak, że nasi żołnierze  mają większą wytrzymałość.
    I jak miałeś 25 bitwę to było pewnie 13 twoich i 12 ich.
    Żadna sztuka :P

    Ja pamiętam, że kiedyś miałem bitwę (wracałem z oblężenia) 30/58 żołnierzy przeciwko... tak! 3 lordom :)
    30 vs. 350 ^^
    Pierwsza fala wrogów pokonana- kilka strat moich
    Druga fala juz gorzej...
    3 fale zostałem sam i wybiłem kilku w tym 2 Lordów <dumny>

    Ale wtedy grałem na poziomi trudności 45 %
    Teraz o takiej bitwie mogę tylko pomarzyć :P

    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #18 dnia: Grudnia 30, 2008, 00:41:56 »
    Tak sobie czytam te wypowiedzi i jakoś nie ma pojęcia po co ten temat, ale skoro jest to chyba się wypowiem. Więc jedną z moich walk z góry skazanych na przegraną była bitwa z Laurianami w modzie The Eagle and The Radiant Cross. Wracałem wraz ze swoim wojskiem i cieszyłem się z dużej bitwy, którą z pomocą 5 lordów udało mi się wygrać, a bitwa mala nie była, bo spotkały się dwie armię Laurianów i Lion Throne, w sumie było ponad 2000 żołnierzy. Wygrałem łup zgarnąłem i zabrałem wielu jeńców. Po bitwie lordowie pojechali za królem, a mnie się już znudziło podróżowanie za  nim, więc postanowiłem wrócić do swojego zamku, który był na terenach Ormelów. Jednak wiele łupów i stado jeńców opóźniało mój marsz, do tego stopnia, że gdy zobaczyłem trzech wrogich lordów zatrzymałem się i zmieniłem kierunek jazdy by ich unikną. Okazało się, że Laurianie mają inne plany i powędrowali za mną. Nie jestem skłonny do ucieczki, więc po zsumowaniu wszystkiego stwierdziłem, że jestem za wolny by manewrować i wyłapać lordów pojedyńczo. Nie chciałem zwalnieć jeńców, ani wywalać łupów, więc się zatrzymałem i poczekałem na to co wydawało się nieuchronne. Nie myliłem się, wrogowie zaatakowali mnie w liczbie prawie trzech setek, ja dysponowałem siedemdziesięcioma elitarnymi jednostkami piechoty, w tym strzelców. Bitwa się zaczęła, najpierw jak grom z nieba spadla na moją linię wojsk kawaleria wroga i zrobiła to czego się najbardziej obawiałem... rozbiła szyk. nie było rady i trzeba było schować muszkiet i wyjąć topór, by piechota wroga nie dopadła mojej, gdy ta była rozbita. Jakoś uporałem się z kawalerią, tu popisali sie strzelcy sprawnie zabijając rycerzy i ich konie. Jednak nie konnica była najgorsza, a czworobok pikinierów, z którego słyną Laurianowie. Strzelcy zaczęli regularnie ostrzeliwać moje oddziały i tu od strzałów z arkebuzów padł mój koń. Nie było innej rady jak zaatakować razem z piechotą niepokonany czworobok. Uderzyłem i mimo potęgi oraz przewagi liczebnej przeciwnika powoli czworobok zaczął ustępować i rozdzielać się, jednak potem się cofnął na odległość pchnięcia piką. To była rzeź, moi ludzi już nie zdołali podejść do przeciwnika, a ja sam wsiadłem na pobliskiego konia i zacząłem galopować oby dalej od pikinierów. Pomyślałem że bitwa jest już przegrana, zostałem sam, a przeciwników było kilkudziesięciu. Ostrzeliwanie wroga byłoby stratą czasu, więc niczym bohater stanąłem na przeciw pędzącego czworoboku i ruszyłem powoli przed siebie. Potem coraz szybciej, dotarłem do ściany pik i padł mój koń, ja spadłem prosto w czworobok, w ruch poszedł topór. Zabiłem jednego i drugiego, po czym padłem przeszyty włócznią i trafiony przez muszkietera. Ogólnie bitwa była przyjemna pomimo mojej przegranej. Nigdy nie uciekłem przed jakimś wyzwaniem, ani lordem. Zawsze walczę, bo ucieczka jest nudna i mało honorowa. Nie pojmuję też po co Wy używacie tych save-load. To psuje grę, a prawdziwą przyjemność czerpie się z wyzwań. Daltego też ja gram na poziomie trudności ok. 150% i Wam też radzę, bo wtedy gra nabiera sensu.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 30, 2008, 00:52:37 wysłana przez Alkhadias »
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline Pifcio

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2243
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #19 dnia: Grudnia 30, 2008, 08:59:41 »
    Choć ciężko przechodzi mi to przez usta to w niektórych kwestiach muszę się zgodzić z przedmówcą:) Jeżeli chodzi o real-seve i najniższy poziom trudności to jak dla mnie gra całkowicie traci sens i po pewnym czasie po prostu się nudzi. Sztuką nie jest mieć ogromną armię rozbijającą w puch każdego napotkanego wroga, sztuką jest dostać porządny kolokwialnie mówiąc "łomot", stracić całą armie, ekwipunek, złoto, a następnie po długim czasie mozolnego regenerowania swoich sił stworzyć jeszcze bardziej doskonałą, silną i potężną armię....coś jak feniks z popiołów....i co z tego, że wygracie każdą bitwę, i co z tego, skoro i tak od samego początku wiedzieliście, że ją wygracie....to tak jak ze zdobywaniem kobiet, niektórzy będą wiedzieli o co mi chodzi:)...Co do poczynań mojego przedmówcy to nie będę się wypowiadał na temat toczonych przez niego walk, oczywiście jeśli ktoś lubi robić z siebie kamikadze, to już jego sprawa....ale cóż facet jest inteligentny, więc może znalazł w tym jakiś sposób na walke, choć ja go nie widze....wyruszać samemu na kilkudziesięciu wojaków to już trzeba mieć fantazje:) Wracając powoli do tematu to walki samobójcze to piękno tej gry, po to twórca dał nam nieśmiertelność (oczywiście w grze), żebyśmy mogli toczyć takie walki i co ważniejsze mieć z tego przyjemność. Dostaniemy od wroga, to musimy znowu się rozbudować, zaczynamy myśleć w grze, bawić się w strategie...jak dla mnie czym więcej przegranych bitew, to gra staje się bardziej ciekawsza...więc jaka rada ode mnie, a co Wam zależy, atakować czym się da i modlić się, żeby nie dostać headshota:).....3 kubki kawy robi swoje:)

    Offline SirArthaS

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 9
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • It's all about the money!
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #20 dnia: Stycznia 25, 2009, 09:05:24 »
    Zawsze staram sie unikac takich potyczek.Nie jest to latwe na poczatku gry,gdy mamy male pola widzenia i nagle,nie wiadomo skad,moze wyskoczyc jakas konkretna armia.Mialem pewnego razu informacje ze moj zamek jest oblegany przez lorda"X".Po jakims czasie sie tam zjawilem.Okazalo sie ze przy zamku jest cale party wrogiego krolestwa.Manewrowalem do tej pory az przedostalem sie do zamku,pokonujac przy tym pojedyncze armie.
    W kazdym razie,moja rada,unikac takich spotkan.Jesli juz jednak wrog z przewaga liczebna nas capnie,nigdy nie wybierac opcji "surrender":)

    Nawet jak będziesz ich wyłapywał pojedynczo to i tak minimum trzech lordówza tobą poleci, a jak już stoczysz z nim walkę to reszta do niej dołączy...
    Boli Cię głowa?
    Weź spierdalaj!

    Offline Credo

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 350
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    • Kaizoku Onii, Ore Wa Naru!
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #21 dnia: Stycznia 25, 2009, 09:18:52 »
    Ja raczej nie uciekam przed takimi walkami. Nabijają mi poziomy, mnie ogłuszają, biorą do niewoli i buduję NOWĄ i LEPSZĄ armię. Wtedy jest satysfakcja i uczucie "Co ja wtedy robiłem, że byłem taki słaby?!" robiąc szarże swoją szlachtą na Króla Ragnara. :) Jednak żeby takie uczucie było, nie można grać na -100% trudności, bo wtedy to nie gra - to sieka. Na takim poziomie to idziesz walczyć i tyle. 20vs100 - wygrywasz i bierzesz lorda. 100vs300 = bierzesz króla. A poziom masz już 35, bo wybiłeś 500 rycerzy, każdego jednym ciosem zadając 150dmg oburęcznym mieczem/toporem. Jeszcze jak do tego dochodzą kody, to gra nudzi się po 2tyg. w grze.
    Pozdrawiam.
    Credo
    Japońsko-murzyński twardziel, sądząc po avatarze i sygnaturce.

    Offline Marat

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 263
    • Piwa: 0
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #22 dnia: Stycznia 25, 2009, 11:29:12 »
    Myślę że więcej ludzi wybierało by opcję poddania się niż walki z przeważającą liczbą wrogów, gdyby twórcy zrobili że nasz bohater jest śmiertelny i może zginąć podczas walki. Bo teraz to każdy walczy do końca i myśli sobie a może się uda, a tak każdy by się starał ocalić własne życie. I na pewno wtedy mniej byłoby bezsensownych samotnych szarży naszego bohatera na całe zastępy wrogów. Ale cóż obecnie opcja poddaj się jest całkowicie moim zdaniem bezużyteczna bo i tak prawie nikt jej nie używa.
    "– Panie Marszałku, a jaki program tej partii?
    – Najprostszy z możliwych. Bić kur... i złodziei, mości hrabio"
    ...rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej

    Offline Zandalor08

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 31
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Mount&Blade-nie widziałem lepszej gry :)
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #23 dnia: Stycznia 25, 2009, 12:50:12 »
    Ja walczyłem w 70 na 1000 turków (Chan i 5 lordów)
    I wygrałem :))) ale pół armii poszło chociaż każda jednostka awansowała... Straciłem paru zbrojnych reszta to piechota.
    Co?! Jesteśmy otoczeni! Świetnie... możemy atakować z wszystkich stron.

    Liczebność w tej grze się liczy, lecz bardziej liczy się gracz niż sama armia.

    Offline Kuroi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 973
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Who's bad? Who's bad? Who's bad?! I AM BAD!!
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #24 dnia: Stycznia 25, 2009, 12:56:02 »
    mi to obojętnie czy zostanę pokonany czy się poddam..i tak wrócę i się zemszczę.ale krwawo! :D

    Offline Biały Wilk

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 18
    • Piwa: 0
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #25 dnia: Stycznia 25, 2009, 16:29:31 »
    z 20% trudności to nawet armia z 800 nord huscarlów to jest małe piwo
    a wracając do tematu
    nigdy nie uciekam nawet z walk samobójczych(Już wole stracić xxx ludzi niż zostać schwytanym i stracić wszystkich easy)

    Offline slimak78

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 215
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #26 dnia: Stycznia 25, 2009, 17:06:26 »
    Zdarzają się walki samobójcze i to przez czysty przypadek i moją głupotę "A co mi tam, pomogę tej karawanie atakowanej przez 4x większą armie, będę bohaterem..." Zwykle mam wtedy przymusową podróż dookoła świata, ale i tak jest fajnie. :D

    Offline Dzumol

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 174
    • Piwa: 0
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #27 dnia: Stycznia 25, 2009, 18:13:41 »
    Dziwne jest to że- Gdy rozkaże sie atakować żołnierzom kiedy ty pozostajesz w tyle, np. 5 swadian knight"ów na 15 Sea raiders"ów to prawdopodobnie wszyscy  swadianie zostaną zabici, ale gdy ty dołączasz do bitwy osobiscie, to żaden swadian nawet ranny nie zostanie.
    Czasami głupota ludzka mnie przeraża! Objawia się ona najczęściej u "mroocznych" nastolatek które zakładają bezsensowane blogi w których wstawiają foty jak zamierzają sie zabic.. zazwyczaj jest tak, że
    właścicel bloga napisze że tak bog go nienawidzi nie pozwala mu sie zabić... oho trochę się rozpisałem. ale powiedzcie. Czy taką głupotę da się streścic?

    Offline Marat

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 263
    • Piwa: 0
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #28 dnia: Stycznia 25, 2009, 18:46:08 »
    Ja rozkazałem mojej armii liczącej 120 doborowych żołnierzy zaatakować 20 osobowy oddział Rhodoków kiedy ja zostanę w tyle. I co? Wszyscy moi zginęli a  Rhodocy stracili 5 ludzi, kompletny brak realizmu. W takiej liczbie to nawet chłopi by ich zabili.
    "– Panie Marszałku, a jaki program tej partii?
    – Najprostszy z możliwych. Bić kur... i złodziei, mości hrabio"
    ...rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej

    Offline Pepesi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Walki samobójcze.
    « Odpowiedź #29 dnia: Stycznia 25, 2009, 19:13:21 »
    W moim przypadku było tak: miałem coś koło 30 luda, ale sami nowicjusze. No i dopadł mnie Chanat z 80 woja typu lansjerzy, doborowi łucznicy konni i tym podobne bydlaki. W połowie walki ogłuszyli mnie i wybili wojsko. No i druga bitewka: ja z 1/4 życia i 2 innych wojowników (tylko ja na koniu) przeciw 30 Khergijczyków (lol :D). Była piękna walka - sam wybiłem z 13, a moi z 5 czyli coś koło połowy. Wzięli mnie do niewoli ale wczytałem.