Ja tylko chcę Zdzisiowi Rewolucjoniście przypomnieć, że reowlucja zawsze zjada swoje dzieci. Więc dziwi mnie wyczekiwanie jej z takim sentymentem...
Tu się w pełni zgadzam. Sam nie rozumiem tego oczekiwania na rewolucję polityczną przez niektórych.
Co do osób powszechnie szanowanych i podanie Piłsudskiego - wiele osób TYLKO jego postrzega jako człowieka, który przyczynił się do powrócenia Polski na mapę Europy w 1918 roku i który zatrzymał Czerwonych w 1920. To głównie osoby takie, co dalej myślą, że w czasie kampanii wrześniowej polscy żołnierze atakowali niemieckie czołgi odważną szarżą, niczym husaria 300 lat wcześniej. Dlatego postać Marszałka jest nietrafiona. Dla innych Jaruzelski jest bohaterem, ale też nie dla całego społeczeństwa. Z żyjących ciężko się doszukiwać takiej postaci, z osób nieżyjących to bym skłaniał się ku osobie Wojtyły, ale to inny temat. Mi bardziej chodziło o nawiązanie do postu Bojara.
A po za tym nie wiem czym jestescie tak niezadowolenii ze marzy wam sie zmiana ustroju. Pracy w PL obecnie jest sporo, wskazniki sa niezłe, srednia pensja rośnie, ceny dóbr konsumpcyjnych jakies uber wysokie nie są... Jedyne co ssie to polska dyplomacja i polityka społeczna (ale to zalezy w co sie wierzy... PiS PO czy jakies inne potwory ). Po prostu nie ogarniam checi zmieniania czegoś co działa dobrze na coś co bardzo teoretycznie mogłoby działać.
Odpowiedź do piwa lysego: Czy ktoś zaoral przed kims drogi do wyzszych zarobków? Zaorano drogi na uczelnie? Zablokowano dostęp do kursów? Nie... W większości wypadków niskie zarobki są konsekwencjami działań (zazwyczaj ich braku) albo swoich decyzji, które zostały podjęte nieracjonalnie w stosunku do sytuacji na rynku.
Po za tym kazdy moze stworzyć własną działalność gospodarczą jak ma pomysł... Jak jest sprytny to mu sie to może udać bez względu na wykształcenie. Oczywiście niektorzy mają łatwiej (z różnych powodów) inni trudniej, ale to nie znaczy, ze sie nie da.
Wysokość zarobków jest po prostu bardzo często miernikiem tego jak bardzo wartościowa jest wykonywana praca - tak to niestety działa. Inni ludzie płacą za wykonywaną prace, ktorej nie umieją lub nie chcą robić sami. Innymi słowy to rynek określa wartosc wykonywanej pracy a to jaką pracę wykonujemy zależy już od nas samych...
No to. Oczywiście piszę co ja uważam tutaj, możesz się zgodzić, możesz też nie. Pierwsza sprawa odnośnie tego torowania drogi do wyższych zarobków i podjęciem złych decyzji w życiu. Tutaj się nie zgodzę, bo czasami niektórzy są naprawdę utalentowani i co najważniejsze, mają pasję i smykałkę do czegoś, a np. kończą na rusztowaniu przy ociepleniach, bo niestety, na ich miejsce przyjęto część po znajomości, decydowały plecy, a nie umiejętności, kwalifikacje. Znam taką sytuację, która dotyczy już nawet nie korporacji, a państwowego sektora - więziennictwa. Kumpel starał się o dostanie jako klawisz, były wolne 2 miejsca, okazało się, że pomimo tego, że testy fizyczne i test na wiedzę przeszedł bardzo dobrze (test fizyczny do więzienia to ciężko przejść źle, bo to paraolimpiada swoją drogą dla kogoś, kto w średnim zakresie jest wysportowany) tak na teście wiedzy odpadł z błahego powodu, a przeszedł koleś, co pytał, czy w miejscu na wpisanie zawodu wpisać ukończoną szkołę (i posiadanie z tego tytułu zawodu) czy miejsce, gdzie aktualnie pracuje, bo nie wie...
Druga sprawa, to "srednia pensja rośnie" - też się nie zgodzę. Mieszkam w mieście, które niesamowicie mocno ucierpiało i cierpi przez zmianę ustrojową, a raczej to co po niej nastąpiło, czyli masowe rozpieprzenie hut, których w mieście było 6 przed 1990 rokiem. Dzisiaj sporo usług, na obrzeżach prężnie rozwija się sieć hotelarstwa, z tego powodu, że mieszkam na terenie Jury Krakowsko - Częstochowskiej, gdzie rzutem na taśmę mam zamki w Ogrodzieńcu, Bobolicach, Mirowie czy Olsztynie (to kawałek dalej). Ale do czego zmierzam - duże firmy, które są markami znanymi na kraj (teraz będą jeszcze bardziej rozpoznawalne po awansie Warty do PlusLigi, gdyż są oni głównymi sponsorami - tytularnymi) uznały, że zamiast płacić Polakowi te 8 zł netto na godzinę, to można masowo sprowadzić Ukraińców, którym da się 4zł na godzinę i zakwateruje w czymś, co ciężko nazwać miejscem spełniającym standardy bytowe. Średnia pensja to może i rośnie, ale w ustach polityków, może nawet w Warszawie (nie wiem, nie miałem tam do czynienia z tym i mam nadzieję, że nie będę), ale w mniejszych miejscowościach niestety wygląda to tak, że masowo zatrudnia się Ukraińców. I nie jest to spowodowane lenistwem mieszkańców (Polaków), którzy nie chcę iść do roboty, bo wolą jak typowy Roman i Grażyna siedzieć przed TV i oglądać "19+" bądź "Szpital", tylko większe firmy wolą pójść po kosztach i zatrudniać Ukraińców. A dla naszych wschodnich sąsiadów te 4zł/h to dużo. Polak za taką płacę nie będzie zapierdzielał, taka prawda.
I własna firma - ciężko się jest czymś wstrzelić, co zachęci ludzi. Jeśli to jakieś usługi, gdzie o Twoim być albo nie być decydują przetargi, to często - chociaż byś był najlepszy - to przegrasz, bo wszystko kręci się w kółku wzajemnej adoracji, gdzie ręka rękę myje. Ale o przedsiębiorcach to nie chcę się wypowiadać, bo to nie moja działka, poza tym osobiście wolałbym robić u kogoś 8 bądź 10h i spokój, niż problemy i kwestie związane z własną firmą mieć na głowie przez 16h.
Wyżej coś napisałem, że niektórzy są zmuszeni do pracy przy ociepleniach. Żeby była jasność - nie była to żadna ujma w kierunku tego rodzaju pracy. Ba, nawet uważam, że ten dostęp do uczelni poszedł w złym kierunku, bo aktualnie byle debil może iść na studia (są nawet prywatne uczelnie, które przyjmują bez zdanej matury, po prostu rok się uczysz do matury, ale potem u nich studiujesz), a niestety specjalistów nam brakuje. Ocieplić dom to akurat bym sobie potrafił, bo robiłem w tym krótki okres czasu (3 miesiące) + nauczyłem się pomagając ojcu i dziadkowi, ale np. wybudować własny dom to już bym miał problem. I ja tutaj mówię o takich poważniejszych zajęciach, już nie mówię, że dzisiaj niektórzy nie potrafią wymienić dętki w rowerze :P Ale ogólnie specjaliści, tacy jak murarze są potrzebni, tylko na początku mojego posta chodziło mi, że czasem niektórzy pracują tam nie w wyniku własnej decyzji, ale z powodu tego, że przegrał z kimś, kto był od niego gorszy, ale miał plecy :)