Miałem wypowiedzieć się tutaj już wczoraj, ale jako że uważam takie forumowe dyskusje za stratę czasu, to się powstrzymałem. Mimo wszystko, widząc dzisiejsze posty znowu nabrałem chęci na wypowiedzenie się, zobaczymy, czy starczy mi ich na napisanie tego posta do końca. Nie mam zamiaru jakoś specjalnie tego porządkować, już wystarczająco wysilę się jeśli ten tekst nie pójdzie do kosza tylko na forum, także jak komuś przeszkadza post w formie luźnego zapisu myśli, to niech se go ominie. Jadymy.
Zauważyłem. Być może i jestem zawzięty i uprzedzony do polskiej prawicy, tym niemniej mam swoje ku temu powody.
Tutaj myślę, że dobrze podsumował to Dyktator, nie będę więcej stukał w klawisze w tej sprawie, bo i czasu szkoda. Albo właściwie... i tak go tracę, a zobaczyłem twój następny post adriankowaty:
Zdaję sobie sprawę, że moje uprzedzenie to niedojrzałe podejście, dość jednak miałem w życiu nieprzyjemnych doznań od osób, które uznawały się za tzw. "prawdziwych patriotów", były wierzące tudzież optowały za opcjami skrajnymi jak Korwinizm. "Nauczyło mnie" to niechęci do strony prawej, nawet jeżeli opartej na generalizowaniu i wyobrażeniach.
Z całym szacunkiem, ale to nie jest dojrzałe podejście - przerzucanie zachowania kilku bandytów identyfikujących się z jakimś ruchem na całą "prawicę" czy "lewicę" (pomijając już fakt, że w dzisiejszych czasach podział polityków na prawicowych i lewicowych jest przestarzały i bez sensu). To tak, jakbym ja zaczął gadać że policja bez powodu obszukuje obywateli i stwarza "opresyjny klimat w państwie" jak pewna kobieta w czasie Dni Młodzieży w Krakowie, bo kilka razy byłem zgarniany z ulicy i szukali u mnie narkotyków.
A taka Hiszpania (prawdopodobnie w 2015 r., bo z tego roku jest ten artykuł) wydaje 7.7 mln Euro (co w przeliczeniu przy obecnym kursie 4.2:1 wynosi ~ 32 mln PLN).
A) Koszta utrzymania głowy państwa różnią się w zależności od kraju. Wspomniana przez Ciebie Elżbieta II kosztowała w 2014r. Anglików 35,7mln funtów, tj. 177,786mln złotych (licząc wg dzisiejszego kursu funta do złotówki, tj. 4,98zł za funt.
Pozwoliłem sobie przyciąć te części o kosztach różnych dworów. Otóż moim zdaniem opieranie się na kosztach innych monarchii przy próbie szacowania potencjalnych kosztów utrzymania polskiego dworu monarszego jest bez sensu. Widełki są po prostu zbyt ogromne, a na koszta składa się wiele różnych czynników, odmiennych dla poszczególnych państw. I tak, przykładowo, Brytyjczycy łożą na swoich władców spore pieniądze, ale nie oszukujmy się - koszt utrzymania i napraw sieci pałaców stanowią w tej sumie sporą część. I nie widzę powodu, żeby wierzyć, że przy wybraniu króla czy tam królowej Polski, musielibyśmy nagle utrzymywać za swoje pieniądze
32 (!) pałace.
Kolejna osoba skłaniająca się ku monarchii... Chyba będę musiał napisać swój "Manifest Rojalistyczny", bo coraz więcej osób przekonuje się do systemów nie-demokratycznych.
[...]
Paradoksalnie, do wprowadzenia monarchii potrzebna jest... rewolucja (niekoniecznie zbrojna, ale ryzyko straty życia powinno jednak być), ponieważ ona sama wybierze swoich mężów i córy stanu, bo któż nie będzie się lepiej nadawał na monarchę, jeżeli będzie gotów stanąć za swe ideały w pierwszej linii i zaryzykować za nie życie?
Dlatego zaznaczyłem, że do ponownego zaistnienia monarchii w kraju demokratycznym, potrzebna jest rewolucja.
[...]
A co powiesz na bohatera narodowego, dzięki któremu Polska wybiłaby się trochę wyżej w Europie? Dlatego mówię o rewolucji, ponieważ taki po prostu miałby szansę się wtedy wyłonić. Nasza historia z resztą zna przypadki jednostek, które cieszyły się szacunkiem zdecydowanego ogółu. Daleko nie trzeba szukać, taki Piłsudski był właśnie taką powszechnie szanowaną jednostką.
[...]
Jedną osobę, która jawnie szkodzi państwu, społeczeństwu o wiele łatwiej odsunąć ją od władzy niż kilkuset osobowy rząd :)
No ja bym powiedział, że jeśli ktoś jest w stanie wywołać rewolucję, która prawdopodobnie zakończy się sporym rozlewem krwi, tylko po to, żeby zostać królem, to się właśnie na niego nie nadaje. W ogóle, co to za pomysł, że ktoś taki byłbym bohaterem Polski? Jakkolwiek osobiście uważam, że monarchia jest lepsza od republiki, w życiu nie poparłbym starań o koronę kogoś, kto jest gotów do czegoś takiego.
Zresztą, piszesz że
Bezstronna głowa państwa: monarcha stoi ponad podziałem na prawicę i lewicę, stoi po stronie dobra kraju (czyli w sumie dobra swojego i swoich poddanych). Ponadto jest elementem, który jednoczy społeczństwo (demokracja już w samych założeniach bazuje na podziale społecznym).
No i tu pojawia się pytanie - czy taki monarcha, który ledwo co zabijał swoich przeciwników, naprawdę łączyłby Polaków, czy może dzieliłby ich? Stawiałbym raczej na tą drugą opcję. Być może dla niektórych byłby bohaterem, ale bez wątpienia po wojnie domowej znaleźliby się i tacy, co przypięliby mu łatkę zbrodniarza i mordercy. W takiej nowej, lepszej Polsce, trudno byłoby pewnie znaleźć kwestię bardziej dzielącą Polaków niż monarcha i ich opinia na jego temat.
Poza tym, sam sobie w pewnym sensie przeczysz. Piszesz, że monarcha stoi po stronie dobra kraju, ponad podziałem na prawicę i lewicę. Tylko jak ma się to do rzeczywistości? Osoba o poglądach prawicowych albo lewicowych (swoją drogą, znów ten anachroniczny podział na prawicę i lewicę...) nie jest zainteresowana dobrem kraju? W monarchii absolutnej (piszę o niej, bo mam wrażenie że to ją traktujesz jako najlepszy ustrój, jeśli się mylę - to popraw) monarcha nadal będzie musiał przecież podejmować decyzje nt kraju, w tym te kontrowersyjne. Legalizacja marihuany? Małżeństwa osób homoseksualnych - możliwe czy nie? A może w jak dużym zakresie wolno przeprowadzać aborcję? Przecież to, jakie decyzje podejmie, zaszufladkuje go w pewnym sensie jako osobę "prawicową" albo "lewicową". To, jaka decyzja jest "dobra", zależy od tego jakie dana osoba ma poglądy i wartości, jakie cele jej przyświecają.
Jej główną wadą jest to, że na tą chwilę nie ma kogo posadzić na tronie i kogo okrzyknąć szlachtą (dla mnie "stare rody" nie wchodzą w grę).
Z ciekawości - dlaczego akurat stare rody nie? W sensie, w czym są gorsze od innych ludzi? Bo w obecnej formie brzmi to tak, jakby w twojej wymarzonej Polsce każdy, ale to każdy mógł zostać królem, o ile stanął by na czele rewolucji... tylko nie stara arystokracja/rody monarsze. Czemu?
Prestiż: wbrew pozorom jest on bardzo ważny. Wpływa na wizerunek naszego państwa wśród zagranicznych społeczeństw (może tylko ja tak mam, ale kiedy pomyślę np. "Wielka Brytania" to jednym z pierwszych skojarzeń jest Elżbieta II).
Piszę sobie już tak od godziny i pół swojej wypowiedzi i tak skasowałem, więc jeśli zaczną mi się powoli mieszać nicki osób do których się będę odwoływał, to nie bić. W każdym razie, wydaje mi się, że w kwestii "prestiżu" państwa zgadzam się z tym co napisał Bojar. Plus, to co bodajże beanshee napisała. Filip Burbon jakąś wybitną marką na świecie nie jest, a już na pewno nie może mierzyć się z brytyjską monarchią. I o tym powinniśmy też pamiętać, nie ma co liczyć przy wprowadzaniu monarchii, że nagle dorównamy Brytyjczykom w zyskach.
Dla niewtajemniczonych, Brand Finance wycenia brytyjską monarchię jako markę na 57 miliardów funtów, a zajmująca się marketingiem pani profesor Qing Wang z University of Warwick (48 uniwersytet na świecie w rankingu QS World University Rankings za rok akademicki 15/16) szacuje, że Elżbieta II, jako symbol, zwiększa brytyjski eksport o 160 milionów funtów).
Trudno się dziwić, że ludzie nie chcą demokracji..
No, myślę że jakbyś zapytał Polaków, to większości byś nie uzbierał. To, że wielu nie chce aktywnie brać udział w demokracji, to już inna sprawa. Swoją drogą, na ten temat mam też sporo do powiedzenia (a konkretniej, tego jak niewielu Polaków chodzi do wyborów i w ogóle, średnio interesuje się sceną polityczną, a i tak narzeka), ale i tak już dość czasu zmarnowałem, więc zrezygnuję może z pisania na ten temat.
Kwestia tego, który nie-demokratyczny ustrój będzie dla nas najlepszy.
Nie wiem skąd taka popularność niedemokratycznych form rządów u osób w młodszych rocznikach i czy jest to jakoś powiązane z tym, jak ostatnio modne wśród graczy NW, których profile Steam miałem okazje przeglądać, jest wrzucanie sobie
Ideology: nazi/nasism/i wszelkich tego typu rzeczy. Przecież jedną z cech ustroju demokratycznego jest wolność słowa, która pozwala nam prowadzić dyskusje na różne tematy, w tym czy lepsza jest republika, monarchia czy może coś jeszcze innego, bez obaw że zaraz jakieś służby wjadą nam na chatę za działalność wywrotową. Tego wam brakuje? Dobra, widzę że zaczynam ze zmęczenia lecieć chwytami erystycznymi i to najniższymi, bo uciekającymi się do strachu, więc może skończę a dalej myśl pociągnę jak już odpocznę od wlepiania się w monitor. Niemniej jednak, liczę że usłyszę cóż za zalety ma ustrój niedemokratyczny, ogólnie pojęty, nad ustrojem demokratycznym.
Do postów lysego już się nie odniosę, bo zgadzam się w dużej części z tym co napisał Bojar.