Może zrobię to inaczej. Napisze takie typowe stereotypowe zachowanie lordów i króla (służyłem tylko trzem frakcjom więc nie będę oceniał klimatu) oparte na swoich rozgrywkach
Swadianie to typowo średniowieczni Francuzi. Stereotypowe średniowieczne państwo z lśniącymi rycerzami etc. a król zawsze wypowiada komuś wojny, które czasem wygrywa, a czasem nie. Dodatkowo nigdy nie potrafią zrobić kampanii z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli uda im się zebrać lordów to i tak kampania nic nie osiąga i zawierają pokój. Albo zyskują jeden zamek, albo jeden zamek tracą.
Rhodocy kojarzą mi się z Włochami. Chodzi tu o pawęże, włócznie, kusze typowe oręże. Dodatkowo wiecznie ucztują. Gdzieś z marszałkiem, gdzieś z Sarranidami którzy są prawie przy Veluce, czy gdzieś tam Swadianie przy Yalen. Król organizuje ucztę! A król pozbył się z królestwa prawie wszystkich lordów którzy bardzo chętnie walczą pod sztandarem przebrzydłych wrogów. Jednak najprostszym sposobem na upadający kraj jest wino!
Vaeigrowie, piją kwas i obowiązkowo muszą toczyć wojenki z Nordami i Khergitami nie zdobywając nic. Bojarzy bardzo chętnie ucztują, ale gdy ucztują to na znak zwycięstwa nad przebrzydłymi Nordami. W końcu nic nie zdobyli, ale najważniejsze by nie stracić! I najważniejsze jest także to by nie wychodzić zbyt daleko za granicę .
Khergici to jak dla mnie Tatarzy, Mongołowie...taka sytuacja. To oni znaleźli sposób na ciężką jazdę Harlausa, łuczników Vaeigrów, szereg Gravetha a nawet mameluków Hakima. Komu innemu należy się rabowanie zamku w Praven jak nie lansjerom? Komu innemu należy się ucztowanie w Wercheg jak nie dzielnym Nojonom. Albowiem to nie w kupie siła, ale w rozwolnieniu na polu bitwy.
Sarranidzi już zawsze kojarzą mi się z masami emigrantów. Do kogo uciekł Beranz? Do Hakima! Do kogo uciekł Regas? Do Hakima! Do kogo uciekł Mleza? Do Hakima! Do kogo uciekł Larquen? Do Harlausa! A do kogo od Harlausa? Do Hakima! Dzielny wuj Hakim spokojnie mógłby ucztować w Yalen, choć już to robił. To jednak priorytetem jest walka ze Swadianami i Khergitami na starych granicach. Nasz honorowy Hakim nigdy nie zorganizuje uczty dopóki nie będzie poił koni w Sargoth!
Nordowie? Żeby życie smaczek miało ważne by się Dhirim rabowało. Oczywistą rzeczą jest, że należy pomagać braci jarlów i podążać za marszałkiem choćby do Uxkhal! Niech żyje Ragnar! Niech żyje piwo i braterstwo. Wystarczy, że marszałek zorganizuje kampanię a już po miesiąc huskarlowie będą pić rozwodnione moczem obrzydliwe i słabe piwo Praven. Skoro udało się spalić Zednar czemu nie uda się spalić Jelkali? Wystarczy kiwnięcie palcem Ragnara a nad bramą Sargoth będą nabite na pal głowy wszystkich monarchów i uzurpatorów Carladii! Gdyby nie fakt, że jak jest kampania to raz na ruski rok, a do tego nędzny Yargolek musi się wpakować w plecy.